Archives

Architektura książki

Już za kil­ka tygo­dni poja­wi się nowa książ­ka Andrze­ja Toma­szew­skie­go wyda­na przez Cen­tral­ny Ośro­dek Badaw­czo-Roz­wo­jo­wy Prze­my­słu Poli­gra­ficz­ne­go. «Archi­tek­tu­ra książ­ki dla wydaw­ców, redak­to­rów, poli­gra­fów, gra­fi­ków, auto­rów, księ­go­znaw­ców i biblio­fi­lów» jest bar­dzo cie­ka­wa dla wszyst­kich, któ­rzy „robią w książkach”

W dziwnej piwniczce

Oto nigdzie nie­pu­bli­ko­wa­ny dotąd tekst, w któ­rym Andrzej Toma­szew­ski wyja­śnia motyw powsta­nia nowe­go dzie­ła — «Sze­lest kart. Biblio­gra­fia sen­ty­men­tal­na». Dosta­łem go kil­ka dni temu wraz ze świe­żut­ką książeczką

Gdański manuskrypt

Kil­ka dni temu Muzeum Arche­olo­gicz­ne w Gdań­sku opu­bli­ko­wa­ło infor­ma­cję o zna­le­zio­nym frag­men­cie manu­skryp­tu. Wydo­by­to go ze śre­dnio­wiecz­nej latry­ny, pod­czas prac wyko­pa­li­sko­wych przy uli­cy Kle­szej w Gdań­sku, w stycz­niu 2009 r. Trud­no było od razu jed­no­znacz­nie stwier­dzić czym w rze­czy­wi­sto­ści jest wyglą­da­ją­cy na kawa­łek dre­wien­ka skra­wek pergaminu

Być albo nie być?!

Pyta­nie Ham­le­ta nasu­wa mi się mimo­wol­nie, gdy czy­tam i prze­glą­dam książ­kę. W rze­czy­wi­sto­ści to nie pyta­nie Ham­le­ta, lecz moje. Nie mia­łem oka­zji zapo­znać się z poprzed­ni­mi pol­ski­mi edy­cja­mi dzie­ła Adria­na Fru­ti­ge­ra „Czło­wiek i jego zna­ki”. Chy­ba dla­te­go jestem tak bar­dzo oszo­ło­mio­ny. Mówi­li mi, że to książ­ka o typo­gra­fii, dizaj­nie, bar­dzo waż­na i cie­ka­wa, że trze­ba ją przeczytać

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie trzecie, ostatnie

Trze­cie spo­tka­nie koń­czy cykl. Czy typo­gra­fia jest czę­ścią nasze­go życia? Czy jest waż­na? Na czym pole­ga jej zna­cze­nie? Sty­ka­my się z nią na co dzień, ale czy ją doce­nia­my lub choć­by dostrze­ga­my? Mam nadzie­ję, że wszyst­ko, o czym z Andrze­jem Toma­szew­skim mówi­li­śmy, sta­no­wi jakąś pomoc dla pro­jek­tan­tów, a przy­naj­mniej inspirację

Angielsko-polski słownik terminów poligraficznych

Dotarł do mnie przed­wczo­raj dzię­ki uprzej­mo­ści Andrze­ja Toma­szew­skie­go. Tytuł nie do koń­ca odzwier­cie­dla jego cha­rak­ter. Pierw­sza część — Słow­nik angiel­sko-pol­ski — zawie­ra nie tyl­ko trans­la­cję, ale rów­nież lek­sy­ko­no­we wyja­śnie­nie oma­wia­nych terminów

Lucæ Succeſſori

Isto­ta tech­no­lo­gicz­ne­go wyna­laz­ku Guten­ber­ga, doko­na­ne­go oko­ło 1450 roku, zawie­ra się nie tyle w idei sto­so­wa­nia rucho­mej czcion­ki, co głów­nie w opra­co­wa­niu pro­ste­go urzą­dze­nia do jej odle­wa­nia z trwa­łych, meta­lo­wych matryc, zapew­nia­ją­cych powta­rzal­ność iden­tycz­nych pre­cy­zyj­nych odlewów

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 4.

— Dzień dobry Panie Metram­paż, zno­wu szpry­ca była! Aż strach cho­dzić koło pana.
— Szpry­ca, jak szpry­ca — raz w tygo­dniu musi się zda­rzyć. Dla­te­go mówi­łem, żeby posta­wić pod ścianą.
— Ale tych dziur w ścia­nie… nie­dłu­go prze­bi­je na wylot

Źródła hiszpańskiej typografii

Tyl­ko do 24 stycz­nia potrwa «Impren­ta Real. Fuen­tes de la Tipo­gra­fía Espa­ño­la» w Madry­cie — wysta­wa, pod­czas któ­rej moż­na zapo­znać się z histo­rią oraz współ­cze­sną prak­ty­ką typo­gra­fii i pro­jek­to­wa­nia pism dru­kar­skich w Hisz­pa­nii. Następ­nie (w mar­cu) powę­dru­je do Chile