W polskim filmie

Film bywa banal­ny, miał­ki, kiczo­wa­ty, naiw­ny, kłam­li­wy, głu­pi, odra­ża­ją­cy, brzyd­ki. Bywa też dzie­łem, a cza­sa­mi nawet arcy­dzie­łem. Podob­nie jest z pol­ski­mi fil­ma­mi. Nie­któ­re z nich odci­snę­ły pięt­no na świa­to­wej kine­ma­to­gra­fii. Więk­szość z nas syp­nie z ręka­wa tytu­ła­mi, nazwi­ska­mi akto­rów, reży­se­rów czy ope­ra­to­rów, ale film anga­żu­je o wie­le wię­cej profesji

Zapytaj Stefana. Czy wolno okwefić się w szabat?

Pyta­nie zawar­te w tytu­le ma swo­ją wer­sję warsz­ta­to­wą — taką, któ­rej uży­wa się w warsz­ta­cie. Ale nie, nie! Nie wyma­ga się od czy­tel­ni­ka, a tym bar­dziej od słu­cha­cza, żeby ten rebus koniecz­nie roz­wią­zał. Cała roz­mo­wa jest jak koszul­ka powszech­nie zna­nej mar­ki «Keep away from fire» — ma dobrze leżeć. Zapra­szam na spo­tka­nie ze Ste­fa­nem Szczypką

Tarara, Lorca i tajemnicze światy flamenco

Cri­stian Losa­da w wystę­pie kwa­li­fi­ka­cyj­nym zapre­zen­to­wał utwór zna­nej w Hisz­pa­nii i świe­cie Rocío Jura­do «Como las alas al vien­to», a w pół­fi­na­ło­wym popu­lar­ną pio­sen­kę «La Tara­ra». Choć oba utwo­ry ory­gi­nal­nie nale­żą do róż­nych gatun­ków, Cri­stian zapre­zen­to­wał je w sty­lu fla­men­co, w spo­sób bar­dzo poruszający

Tarczka. Ustawy i rozporządzenia

[…] Z jed­nej stro­ny sta­no­wi on zbiór infor­ma­cji dla wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych aktu­al­ną sytu­acją, a z dru­giej, dla spe­cja­li­stów — mate­riał wpro­wa­dza­ją­cy do auto­ma­ty­za­cji w pra­cy z dany­mi tekstowymi

Zjedz tę książkę

Wczo­raj dotar­ła do mnie dłu­go ocze­ki­wa­na książ­ka. Roz­dar­ty pomię­dzy roz­my­śla­nia­mi o bli­skich mi oso­bach i męce Pań­skiej, a poszu­ki­wa­nia­mi i pró­ba­mi wyja­śnień opre­sji, w któ­rej wszy­scy ostat­nio się zna­leź­li­śmy, chwy­ci­łem ją z nie­do­wie­rza­niem i wzru­sze­niem. W koń­cu ją wydał. Wybit­ny pol­ski hagio­graf naresz­cie poka­zał świa­tu owoc swych wie­lo­let­nich badań

Tarczka. Zapowiedź

Od począt­ku mar­ca rząd wpro­wa­dza pakiet ustaw i roz­po­rzą­dzeń zwa­ny Tar­czą Anty­kry­zy­so­wą. Bała­gan w nowych prze­pi­sach, brak jed­no­li­tej wizji zagro­żeń i obro­ny przed nimi, nie­wy­star­cza­ją­cy zakres wspar­cia dla gospo­dar­ki i nowe, skom­pli­ko­wa­ne pro­ce­du­ry pogłę­bia­ją cha­os spra­wia­jąc, że „tar­cza” jest tyl­ko tarcz­ką — przy­pin­ką do dziu­ra­we­go garnituru

Juhu, Żydzie!

«Juhu, Żydzie!» to cytat z fil­mu, tytuł dzie­cię­cej, ręcz­nie przy­go­to­wa­nej książ­ki, któ­ra dla dzie­się­cio­let­nie­go boha­te­ra fil­mu «Jojo Rab­bit» sta­no­wi zbiór jego wie­dzy, wyraz prze­ko­nań, narzę­dzie pozna­wa­nia świa­ta, kon­fron­ta­cji z rze­czy­wi­sto­ścią, i któ­rej treść osta­tecz­nie odrzuca

Idzie wiosna

W kon­tek­ście zbli­ża­ją­ce­go się stu­le­cia zało­że­nia Bau­hau­su, dwie pozy­cje pro­gra­mu zwró­ci­ły moją uwa­gę: wykład dr Anet­te Ludwig pt. «Pisma dru­kar­skie w Bau­hau­sie» i opro­wa­dza­nie po wysta­wie prze­kro­jo­wej twór­czo­ści Jana Tschi­chol­da «Jan Tschi­chold — typo­graf stu­le­cia? Spoj­rze­nie na dorobek»

Rewizja ludowa nr 1

Zwro­ty „rewi­zja ludo­wa” i „prze­gląd popu­lar­ny” zna­czą to samo, oba zawie­ra­ją łaciń­skie sło­wa i brzmią jed­na­ko­wo pre­ten­sjo­nal­nie. Wal­kę o tytuł wygrał lep­szy według kry­te­rium fone­tycz­ne­go — bo jest bar­dziej śpiew­ny i łatwiej się go wymawia