Znaki Diakrytyczne | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „znaki diakrytyczne”

Międzynarodowe Warsztaty Typograficzne

13 czerwca 2009  [Instapaper Text] [Readability]

Dla wszyst­kich za­in­te­re­so­wa­nych two­rze­niem pism, ich di­gi­ta­li­zacją oraz lo­ka­li­zacją, Śląski Zamek Sztuki i Przed­się­bior­czości w Cie­szynie or­ga­ni­zuje Mię­dzy­na­ro­dowe Warsz­taty Ty­po­gra­ficzne. Język an­gielski. Termin: 2031 lipca 2009 r. Po­pro­wadzą: Filip Blažek, Martin Pe­cina, Gerry Le­onidas.

Źródło
1. Śląski Zamek Sztuki i Przed­się­bior­czości w Cie­szynie
2. ty​po​grafia​.info

In­for­macje o wy­kła­dow­cach
Filip Blažek my​fonts​.com | strona fir­mowa
Gerry Le­onidas my​fonts​.com | blog
Martin Pe­cina blog | strona do­mowa | strona fir­mowa

Nie halo

24 marca 2009  [Instapaper Text] [Readability]

Do­świad­czenie przez oglą­danie. Oglą­dajmy więc. Pró­bujmy ko­men­tować, wy­mie­niać opinie. Otwieram kwiz bez na­gród. Co jest nie halo na tym ob­razku? Po­staram się roz­sze­rzyć wpis o do­dat­kowe spo­strze­żenia i ota­gować go jutro lub po­ju­trze, a tym­czasem za­pra­szam do komentarzy.

Uzu­peł­nienia
Pod­po­wiedź można zna­leźć w krót­kiej dys­kusji na jednej z grup Gol­den­Line, za­po­cząt­ko­wanej przez Ro­berta Olesia, która, nie­stety, nie zo­stała po­pro­wa­dzona dalej, a szkoda.

Wóz dra­bi­niasty
Wóz dra­bi­niasty? Nie bardzo wia­domo co z nim zrobić? Przy­kleimy do li­tery i bę­dzie dia­krytyk, ha, ha! Na przy­kła­dzie mo­żemy po­równać ory­gi­nalne dia­kry­tyki, do­star­czone przez Li­no­type i przy­go­to­wane przez Ken­type. Przyj­rzyjmy się li­terom „Ł”. Dla­czego ken­ty­powa kreska jest krótsza? Gdyby pro­jek­tant na­ry­sował pra­wi­dłową kreskę — nieco dłuższą po lewej stronie — mu­siałby opra­cować ker­ning dla co naj­mniej kil­ku­dzie­sięciu moż­li­wych par: „ÓŁ”, „BŁ”, „KŁ” i tak dalej. O wiele łatwiej na­ry­sować „lewą” kreskę, która nie wpłynie na po­więk­szenie pola znaku (bę­dzie takie samo, jak w li­terze „L”) i… pędzą konie po betonie!

Helvetica ł i Ł — ryc. 1

Helvetica ł i Ł — ryc. 2


Je­dziemy na bu­dowę
Ogonki w wersji CEPL są zde­cy­do­wanie różne. Li­no­type — fi­ne­zyjne, z prze­wę­że­niem, Ken­type — prostsze, bez prze­wężeń. W idei pisma jed­no­ele­men­to­wego wszystkie kreski są tej samej (optycznej) gru­bości — w istocie nie są, ale mają robić takie wra­żenie. Można dys­ku­tować, które roz­wią­zanie bar­dziej ta­kiemu za­ło­żeniu od­po­wiada, lecz w wersji PL po­jawił się gruby błąd. Ogonek w li­terze „Ę” wy­gląda, jak hak na suw­nicy. Samo się ci­śnie na usta — po­lo­ni­zacja prze­my­słowa. A więc… je­dziemy na budowę.

Helvetica Ę — ryc. 1

Helvetica Ę — ryc. 2


Spa­da­jące da­chówki
Ostatni rzut oka na He­lve­tikę. Li­terki: „ć”, „Ć”, „ń”, „Ń”, „ó”, „Ó”, „ś”, „Ś”, „ź”, „Ź” do­stały te same kre­seczki, co ory­gi­nalne (CE), ale nie­którym sko­ry­go­wano po­ło­żenie. Mia­no­wicie: „ć”, „ó”, „ź” i „Ź” — nie­tknięte; „Ó” — prze­su­nięte w prawo; „Ć”, „ń”, „Ń”, „ś” i „Ś” — w lewo.

Helvetica CE/PL

Ko­rekta jest nie­pra­wi­dłowa (zaraz spadną — uwaga na głowę!). Pro­jek­tant w więk­szości przy­padków szukał środka geo­me­trycz­nego, a po­wi­nien zna­leźć środek optyczny i do­dat­kowo sko­ry­gować go w prawo. W wersji CE, szcze­gólnie kre­seczki nad li­te­rami „o” i „O” do­ma­gają się po­pra­wienia. Czy widać, że zbyt mocno ciążą w lewo? Dzieje się tak dla­tego, że nie są za­pro­jek­to­wane, jako pol­skie „ó”, tylko, jako „o” z ak­centem (dość często wy­ko­rzy­sty­wane w nie­któ­rych ję­zy­kach), a to różne znaki.
 Wobec po­wyż­szych uwag rodzi się py­tanie — Dla­czego? Czy ktoś z Czy­tel­ników się z nimi zgadza? A może wręcz prze­ciwnie? Nie­uza­sad­niona kry­tyka nie jest prze­cież warta zła­ma­nego sze­ląga… ale zanim ujawnię swoją ar­gu­men­tację, czy ktoś chciałby coś dodać? Może ja po prostu się mylę?

Brzęczyszczykiewicz

14 marca 2009  [Instapaper Text] [Readability]

Nie­dawno od­wie­dziłem pewną firmę, która przy­jęła nazwę od na­zwiska za­ło­ży­ciela. Istotą jej dzia­łal­ności jest bez­po­średni kon­takt z za­możnym klientem, dla­tego wła­ści­ciele za­in­we­sto­wali w bardzo ele­ganckie biuro. Ka­mień, drewno i szkło. I wła­śnie szkło stało się no­śni­kiem kon­tro­wersji.
 Pięknie wy­pia­sko­wany na drzwiach lo­gotyp, ale po­zba­wiony je­dy­nego pol­skiego ak­centu — kre­seczki w li­terze „ó”. Oka­zało się, że ce­lowo, bo „to wersja an­gielska”. Nie bardzo wie­działem jak za­re­agować, więc ogra­ni­czyłem się do „Aha…”, wy­po­wie­dzia­nego z głę­bokim zro­zu­mie­niem.
 Po kilku dniach stwier­dzam jednak, że nie ro­zu­miem. Pró­bo­wałem z Brzę­czysz­czy­kie­wi­czem i z wła­snym na­zwi­skiem. Ni w ząb, po ta­kiej ka­stracji nie wy­chodzi mi wersja an­gielska. Jak by to na­le­żało wy­ma­wiać? W obawie, że nie je­stem wy­star­cza­jąco świa­towy, zwró­ciłem oko na kilka zna­nych brandów: Jäger­me­ister, De­por­tivo La Co­ruña, Ci­troën… I co? Uspo­ko­iłem się.