Archiwa tagu: www

O bujaniu w obłokach

Dziś informacji poszukuje się przede wszystkim w internecie. Problem w tym, że mogą być one przedstawione w sposób nieestetyczny lub zupełnie nieczytelny. Można sobie poradzić na kilka sposobów.
 Bardzo wiele stron www (szczególnie blogów) udostępnia dodatkowe kanały dystrybucji tekstu — RSS, nazywane też „kanałami feed”. Do odczytania potrzeba dedykowanego czytnika. Taki czytnik, to po prostu program, który może być zainstalowany jako osobna aplikacja w naszym systemie (FeedDemon, Feeddler, Reeder, RSS Bandit, RSSOwl), jako podprogram (funkcja) innego programu (Claws Mail, Mozilla Firefox, Mozilla Thunderbird, Opera) lub w chmurze, tzn. jako zdalna usługa, realizowana: a) przez serwis specjalizowany wyłącznie do obsługi RSS (np. Google Reader); b) jako jedna z wielu usług serwisu o bardzo szerokich możliwościach (np. Netvibes); c) za pośrednictwem zdalnego interfejsu w innym serwisie (np. Feedly, który dostarcza interfejs do Google Readera).
 Kiedy zostanie opublikowany nowy artykuł, protokół RSS przekazuje do czytników informację o publikacji. Jej najważniejsze składniki: URL serwisu, URL artykułu, tytuł; opcjonalnie: data publikacji, autor, zajawka, pełna treść artykułu. Sam program ma ponadto możliwość oznaczania artykułów flagami, jak np. przeczytane/nieprzeczytane czy ulubione. W niektórych czytnikach można też przyporządkować poszczególne źródła do folderów (co też realizowane jest za pomocą odpowiednich flag).
 Główna zaleta polega na tym, że ciężar kontrolowania źródeł pod kątem nowych treści, przejmuje czytnik RSS, stając się niejako naszym wirtualnym centrum informacyjnym. Zaleta dodatkowa, to ujednolicony sposób prezentowania tekstów (ew. treści innego rodzaju). Te czynniki przesądzają o słuszności korzystania z technologii RSS.
 Z jakiego typu czytnika lepiej korzystać? Nie znam punktu widzenia, który potrafiłby wykazać wyższość lokalnie zainstalowanego czytnika nad zdalną usługą, a więc lepiej w chmurze. Jeśli ktoś chce, może połączyć oba rozwiązania i zainstalować na swoim komputerze (telefonie, tablecie etc.) program, który będzie lokalnym interfejsem zdalnej usługi — czyli zamiast odbierać sygnały z wielu źródeł, będzie się łączył tylko z jednym. Wymienione wcześniej programy (FeedDemon, Feeddler, Reeder, RSS Bandit, RSSOwl) posiadają tę możliwość jako opcję lub, jak Feeddler, działają tylko na tej zasadzie.
 Przewagę chmury stanowi dostęp z wielu urządzeń i lokalizacji do tego samego zbioru informacji. Jeśli w pracy przeczytałem tylko dziesięć artykułów (bo szef miał mi za złe, że podwyższam swoje kwalifikacje) to czytam kolejnych dziesięć w tramwaju przez telefon, a pozostałe sto na tablecie w domu. Artykuły, które przeczytałem wcześniej, zostały oznaczone flagą «przeczytane», a więc nie muszę do nich wracać, jeśli nie chcę.

Google Reader
Sztandarowym przykładem czytnika w chmurze jest Google Reader. Aby z niego korzystać, należy stworzyć konto — jeśli ktoś już posiada konto Google, wystarczy się zalogować i zaakceptować umowę na kolejną usługę.
 Interfejs jest dość prosty. Po lewej stronie znajduje się wąski panel z ważniejszymi odnośnikami i listą subskrybowanych kanałów, ewentualnie uporządkowanych w folderach. Można zmienić jego szerokość według własnego uznania. Prawą stronę zajmuje główny panel i przyklejona od góry belka z ważniejszymi poleceniami. W tym panelu znajduje się lista dostępnych artykułów ze źródła wskazanego po lewej stronie. Przyswojenie tego interfejsu pozostawiam zainteresowanym czytelnikom, pozwolę sobie tylko na dwie wskazówki:
1. Pomoc na temat skrótów klawiaturowych po wciśnięciu znaku zapytania — [shift]+[/] — pełna lista w języku angielskim w pomocy Google.
2. Ustawienia czytnika i zarządzanie subskrybowanymi kanałami.
 Jak wspomniałem wcześniej, treść całego artykułu w kanale RSS jest tylko opcją, zależną od woli publikujących. Możemy w czytniku otrzymać tylko zajawkę lub tylko tytuł (oczywiście z linkiem do oryginalnego tekstu). Bywa, że takie obostrzenie, z powodu typograficznej niedbałości na źródłowej stronie www, jest dla czytelnika bardzo niewygodne. W większości przypadków z pomocą przyjdzie nam Instapaper.

Instapaper
Instapaper, to specjalizowany serwis, który pozwala czytać (przetwarza tekst, usuwając całą resztę) zawartość różnych stron www w ujednoliconej szacie graficznej. Należy stworzyć sobie w nim konto i do paska zakładek w przeglądarce dodać (przeciągnąć myszą) zakładkę-skrypt «Read Later».

Instapaper — zakładka-skrypt
Kliknięcie w «Read Later» na pasku zakładek, powoduje dodanie przeglądanej strony www do listy nieprzeczytanych.

Instapaper — zakładka-skrypt
Po przejściu do swojego konta w Instapaper można przeczytać wszystkie zachowane tam teksty, bardzo ładnie złamane — czarny tekst na białym tle, Georgia 16 pikseli z interlinią 1,5 firetu, szerokość łamu: 480 pikseli, co daje wiersz o długości 50–72 znaków — pozbawione wszystkich zbędnych upiększeń-dupereli.

Instapaper — zakładka-skrypt
 Serwis udostępnia jeszcze jedną zakładkę: «Instapaper Text». Kliknięcie powoduje natychmiastowe wyświetlenie przeglądanej strony w tekstowym trybie Instapaper, bez potrzeby logowania się do serwisu czy posiadania w nim konta.

Instapaper w czytniku
W ustawieniach Google Readera można włączyć konfigurowalną listę «wyślij do», a w niej umieścić pozycję «Instapaper».

Google Reader, włączanie dodatków
Spowoduje to, że pod każdym artykułem (w dolnej belce) pojawi się nasze «wyślij do».

Google Reader — wyśli do Instapaper
Jednak klikanie w pozycje tej listy powoduje wyświetlenie w nowym oknie/karcie prośby o dodanie przeglądanego tekstu do listy nieprzeczytanych, a to już zbyt skomplikowane.

Google Reader — Instapaper w nowej karcie
Można prościej — wystarczy podczas przeglądania artykułu w Google Readerze, kliknąć w zakładkę-skrypt «Read Later» (!) i zadziała. Uwaga, korzystanie z tego przycisku w Google Readerze zakłóca działanie skrótów klawiaturowych.
 Istnieją programy desktopowe, które wiążą obsługę RSS z interfejsem Instapaper, wykorzystując mechanizm «Instapaper Text». Należy do nich Feeddler (iPhone, iPad), z którego korzystam na co dzień.

Pojęcie «w chmurze» jest ostatnio bardzo modne, promuje się pod nim wiele usług. Niektóre z nich są nawet godne uwagi. Przyjrzyjmy się jeszcze kilku z nich.

Email w chmurze
Najpopularniejszą usługą realizowaną w chmurze jest email za pośrednictwem protokołu IMAP (konkurencyjnego w stosunku do przestarzałego POP3). O ile jeszcze kilka lat temu należał do nowinek, to dziś już jest internetowym standardem. O zaletach protokołu napisał Paweł Tkaczyk.

Webfonty w chmurze
Webfonty to bardzo ciekawy temat, wart rozwinięcia w osobnym artykule. Zanim go przygotuję, podam kilka adresów do samodzielnej eksploracji.
google.com/webfonts
webfonts.fonts.com
fontslive.com
typekit.com
typotheque.com/webfonts
webtype.com
fontdeck.com
typefront.com
kernest.com
extensis.com/en/WebINK

Dropbox
Internetowy pojemnik na pliki — Dropbox — synchronizuje między terminalami (komputerami, telefonami, tabletami etc.) zawartość wskazanych folderów, przechowując ich kopie. Po zainstalowaniu programu na wszystkich urządzeniach, w których chcemy mieć dostęp do tych samych wersji plików, nie trzeba się o nic martwić. Co ważne, system posiada wielostopniowy tryb przywracania usuniętych plików (po zalogowaniu na www). Standardowa, bezpłatna pojemność wynosi 2 GB, ale dość łatwo powiększyć ją do 8 GB w zamian za skuteczne rekomendacje. Korzystam z niego intensywnie, właśnie tam składuję wszystkie pliki tekstowe — czy to szkice artykułów, czy też książki nad którymi pracuję (własne i cudze) — i różne materiały pomocnicze — pdf, jpg etc.

Tak więc, jeśli zechcesz rozpocząć pracę z Dropboksem, skorzystaj z niniejszego odnośnika, pomożesz mi w ten sposób powiększyć pojemność konta.
 Świetnym programem, pracującym w oparciu o Dropboksa jest PlainText (iPhone/iPad) — jak nazwa wskazuje, do pracy z czystym tekstem. Również polecam.


Programy na komputer, tablet, telefon
Claws Mail | Dropbox | FeedDemon | Feeddler | Mozilla Firefox | Mozilla Thunderbird | Opera | PlainText | Reeder | RSS Bandit | RSSOwl

Serwisy
Dropbox | Feedly | Google Reader | Instapaper | Netvibes

Webfonty
google.com/webfonts
webfonts.fonts.com
fontslive.com
typekit.com
typotheque.com/webfonts
webtype.com
fontdeck.com
typefront.com
kernest.com
extensis.com/en/WebINK

Piszemy o typografii, wszyscy

Nadszedł czas na konkurs. Rozdam sześć nagród książkowych, ufundowanych przez d2d.pl. Wydawnictwo i pracownia d2d.pl to dzieło dwóch osób — Roberta Olesia i Elżbiety Totoń. Są znani w Polsce z tytułów: „Elementarz stylu w typografii” Roberta Bringhursta, „Detal w typografii” Josta Hochuliego, „Człowiek i jego znaki” Adriana Frutigera. Niebawem ukaże się „Typografia książki” Michaela Mitchella i Susan Wightman.
 Robert na codzień zajmuje się nie tylko projektowaniem i łamaniem książek, prowadzi również wykłady i warsztaty typograficzne. Zarówno na uczelniach (Akademicki Kurs Typografii / Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawska Wyższa Szkoła Humanistyczna im. Bolesława Prusa, Uniwersytet Jagielloński) jak i okazjonalnie. Te wykłady są źródłem cennej wiedzy i zazwyczaj bardzo wyczekiwane przez wiele osób.
 Otóż wydawnictwo ufundowało na potrzeby konkursu trzy egzemplarze „Detalu w typografii” Josta Hochuliego i trzy egzemplarze „Elementarza stylu w typografii” Roberta Bringhursta (wyd. 1. Design Plus, 2007).
 Zadanie polega na opublikowaniu na stronie www tekstu swojego autorstwa, dotyczącego typografii internetowej. Tekst powinien być poprawny pod kątem formalnym i merytorycznym, przy czym nie musi być to wielki elaborat. Również pojecia «typografia internetowa» nie trzeba ograniczać tylko do stron www, albo tylko mikrotypografii, bo przecież typografia ma zastosowanie również w innych protokołach i obejmuje sporo zagadnień.
 Tekst należy zgłosić do konkursu za pomocą sygnału trackback (tzn. powinien on zawierać link do niniejszego wpisu, co spowoduje, że w komentarzu pojawi się krótki wypis z odsyłaczem do linkującego artykułu), a jeśli trackback nie zadziała — przez zwykły komentarz.
 Proszę zgłaszać artykuły do 1 marca 2011 r. Gdyby pojawiły się u autora jakieś wątpliwości, np. co do terminologii, służę konsultacją. W pierwszych dniach marca opublikuję w komentarzu do niniejszego wpisu listę dopuszczonych do konkursu tekstów — możliwe, że wcześniej poproszę o poprawki, jeśli autor ich nie uzna, tekst nie zostanie dopuszczony.
 Następnie dokonam samodzielnego wyboru sześciu zwycięzców, których poproszę o przekazanie adresów do wysyłki. Książki roześle wydawnictwo d2d.pl.


Dodatkowe kryteria poprawności formalnej
— tekst zgłoszony przez autora
— brak błędów typograficznych
— brak błędów ortograficznych
— co najmniej dostateczny poziom estetyczny

Kryteria poprawności merytorycznej
— prawidłowa polska terminologia typograficzna
— zgodność tez artykułu z polskim zwyczajem typograficznym

Uwagi
— nie ma możliwości wysłania za granicę, proszę o podawanie wyłącznie polskich adresów
— poprawność mikrotypograficzną tekstu można uzyskać przy pomocy opisywanej tu wtyczki wp-Typography (dla WorPressa) lub jej odpowiednika ogólnego zastosowania — php-Typography

Literatura podstawowa
Chwałowski Robert 451, czyli typografia bez papieru
Idem Fonty dla webmastera
Idem Czy fontami można strzelać z procy?
Idem Podstawy typografii

Literatura uzupełniająca
Twardoch Adam O zgodności typografii z konstytucją
Idem Sparing
Idem Zielona gruzińska katapulta

Sponsor konkursu
d2d.pl | księgarnia | zapowiedzi