Archiwa tagu: William Powers

Kilka imprez typo

Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem poruszenia tematu typograficznych spotkań. Myślałem, by napisać o Type Camp, ale różnorakich imprez tego typu odbywa się sporo. Dziś więc garść informacji o niektórych z konferencji i warsztatów. Wybrałem te, które uważam za najciekawsze i odbywają się cyklicznie.
 Wspominałem niedawno Willa Powersa, którego słowa dedykuję wszystkim zainteresowanym typografią.

Jeśli masz okazję, skorzystaj.

ATypI
Pięciodniowa konferencja ATypI (od nazwy organizatora) odbywa się dorocznie w różnych miastach świata, nieprzerwanie od 1957 r. Ostatnia, pod nazwą Typ09: the heart of the letter, odbyła się w sierpniu w Meksyku. Promowano ją przy pomocy ciekawego filmu.

 Obowiązujący język, to angielski. Międzynarodowy charakter spotkania i fakt, że czasami może mieć miejsce całkiem niedaleko, zachęca do uczestnictwa. Dla członków ATypI przewidziano zniżki. Warto zapoznać się z materiałami wideo z konferencji w Brighton. Następna odbędzie się w Dublinie.

BachoTeX
Konferencja stowarzyszenia GUST, którą na stałe związano z miejscowością o dźwięcznie brzmiącej nazwie Bachotek. Ma środowiskowe piętno — bywają na niej przede wszystkim użytkownicy TeXa, wykłady i warsztaty dotyczą głównie tego systemu. Mimo, że silnie ukierunkowana, jest konferencją typograficzną. Jakby nie było, TeX służy przecież do łamania.

KRAKTypo
Tę konferencję zorganizowano w Krakowie, po raz pierwszy w 2008 r. Grupa osób skupionych wokół Akademickiego Kursu Typografii — absolwentów i wykładowców — postanowiła działać i… okazało się to bardzo skuteczne działanie. Podobnie, jak podczas dużych, międzynarodowych spotkań, odbywają się wykłady, prezentacje i warsztaty. Zazwyczaj wszystko w języku polskim, acz zdarzają się wyjątki. Ciekawą inicjatywą był konkurs na plakat promocyjny.

Lletraferits…
…czyli Typomaniacy — organizowane w Hiszpanii spotkania o charakterze warsztatowym, coś w rodzaju weekendu z typografią. Przebieg jest silnie improwizowany, nie ma z góry ustalonego programu — po prostu typomaniacy zjeżdżają do jakiejś posiadłości na wsi, by przez kilka dni dzielić się doświadczeniami typograficznymi zwiedzając okolice, prowadząc dyskurs przy beczce wina czy podczas posiłku…

Tipos al natural
Można przetłumaczyć jako Typo w naturze. Warto odnotować, ponieważ to meksykańska inicjatywa. Dobrze się bawić i uczyć jeden od drugiego. Wszystko, oczywiście, po hiszpańsku. Dwa słowa dla mieszkańców Ameryki Łacińskiej albo osób planujących się tam wybrać — będzie ciekawie.

Type Camp
Typoobóz, wymyślony przez Shelley Gruendler z Kanady, jest organizowany w przeróżnych miejscach, kilka razy w roku. Poprzednia edycja miała miejsce w Indiach, kilka tygodni temu. Podczas Type Camp można przeżyć spotkanie z typografią w kontekście lokalnej kultury. Oprócz Azji, Type Camp odbywa się w Europie, Ameryce Północnej i Australii.

TypeCon
To duża konferencja, odpowiednik ATypI czy Typo Berlin. Ze względu na miejsce (USA), przeznaczona raczej dla mieszkańców Ameryki. Organizowana przez SOTA raz w roku, za każdym razem w innym stanie. Najbliższa konferencja będzie miała miejsce w Los Angeles.

TYPO Berlin
Również duża konferencja, odbywająca się co roku w niedaleko położonym Berlinie. Organizator, FontShop, nadał jej bardzo prestiżowy, a równocześnie nowoczesny charakter. Zawsze pojawia się międzynarodowa śmietanka. W przeddzień edycji 2009 nakręcono film, dokumentujący niezwykłe podejście do typografii Gemmy O’Brien (Mrs Eaves, pseud.) z Australii.


Dodatkowe informacje
ATypI
 www Meksyk 2009 | poprzednie konferencje
 materiały/prezentacje wideo, Brighton 2007
 social media Facebook | Flickr (Mexico 2009)
BachoTeX
 www www.gust.org.pl/bachotex
 social media Facebook
KRAKTypo
 www kraktypo.pl
 social media Facebook | Twitter
Lletraferits
 www (blog) lletraorama.blogspot.com
 materiały/prezentacje Diego Areso Las revistas: cosas que están llegando [pdf]
 relacje uczestników na blogach Cuatrotipos | Baaam
 fotorelacje w serwisie Flickr josepatau | La Niña Graphics | Coolebra
 social media Facebook
Tipos al natural
 relacje uczestników na blogach Grito en la pared
 social media Flickr
Type Camp
 www typecamp.org
 relacje uczestników na blogach I Love Typography | The Font Feed
 fotorelacja Ryana Kirnsa w serwisie Flickr 1 | 2 | 3
 social media Facebook | Twitter
TypeCon
 www typecon.com
 social media Facebook | Twitter
TYPO Berlin
 www typoberlin.de
 social media Facebook | Flickr | Twitter | YouTube

Kalendarium
30.04–04.05 BachoTeX (Bachotek)
20.05–22.05 TYPO Berlin
22.05–28.05 Type Camp London
18.07–23.07 [Type Camp] Book Arts Buffalo
17.08–22.08 TypeCon (Los Angeles)
08.09–12.09 ATypI (Dublin)
08.11–11.11 (?) KRAKTypo (Kraków)

Will Powers

Miało być zupełnie o czym innym, ale poszukując e-maila do Willa Powersa, który kiedyś pisał mi na jednej z list dyskusyjnych o swoich młodzieńczych, typograficznych doświadczeniach, trafiłem na informację, że właśnie w sierpniu zmarł.

Will Powers
Will Powers w Colorado, na początku sierpnia 2009 r.

 Wyobraźcie sobie — piszę do niego, nie mam pod ręką tylko adresu, który odnajduję razem z tą smutną wiadomością. Jeszcze w lipcu Will pisał:

Latem 1973 roku u­czest­ni­czy­łem w czymś bar­dzo po­dob­nym do Type Camp. Ray Nash, który wiele lat uczył pro­jek­towa­nia i ty­po­gra­fii w Dart­mo­uth Col­le­ge, organizował let­nie warsz­taty na swo­jej far­mie w Roy­al­ton, w sta­nie Ver­mont. • Było nas około ośmiu u­czest­ni­ków, wszy­scy po­ni­żej trzy­dziest­ki, wszy­scy za­in­te­reso­wani ty­po­gra­fią. W sta­rej sto­dole stały ta­stry i od­le­war­ki mo­noty­powe. Było też tam sta­no­wi­sko ła­mania i ręcz­na prasa dru­kar­ska. Skła­dali­śmy, dru­ko­wa­li­śmy i o­ce­nia­liśmy. Duże i małe ak­cy­den­sy. • Jako świe­żo u­pie­czo­ny cze­lad­nik ze­cer­ski, mia­łem nieco pod­sta­wowych u­mie­jęt­no­ści, ale naj­waż­niej­sze, że dzień w dzień, stale my­śle­li­śmy i ga­dali­śmy o typo. • Wszy­scy, oprócz mnie, miesz­ka­li przez czte­ry ty­go­dnie w zruj­no­wa­nym bu­dyn­ku na far­mie. Ja z żo­ną spę­dzi­łem lato kilka go­spodarstw dalej, a więc stra­ci­łem wiele noc­nych ko­le­żeń­skich po­ga­wę­dek. • To było cu­dow­ne lato. My­śla­łem, pa­trzy­łem i do­ty­ka­łem czcio­nek co­dzien­nie, jak w cza­sie prak­tyk, ale nie go­ni­ły mnie żadne ter­mi­ny, ani nie po­ga­niał maj­ster. • Ch­ciał­bym, by wszy­scy mło­dzi ty­po­gra­fowie mogli do­świad­czyć cze­goś ta­kie­go.

 William Powers, to jeden z nielicznych dziś dizajnerów, którzy zaczynali swoją drogę od pracy w ołowiu. Zdobył zawód zecera i zanim zaczął projektować parał się drukarstwem. Później pracował również w wydawnictwach i agencjach reklamowych jako designer, type director i redaktor. Wykładał projektowanie książek i typografię na uczelniach.
 W 1998 roku wstąpił do Minnesota Historical Society, na rzecz którego pracował przez ostatnią dekadę w dziale wydawnictw. Był również członkiem prestiżowych organizacji amerykańskich i międzynarodowych, jak ATypI czy Type Directors Club.
 Dał się poznać, jako zapalony ornitolog, czynnie uprawiał sport rowerowy i pływanie. Jako wielki miłośnik jazzu, często i z wielką przyjemnością przebywał w klubach Twin City, serwujących właśnie tę muzykę.
 Wywarł wielki wpływ na projektantów i typografów w Ameryce i na świecie. Uwielbiał dialog z ludźmi. W upowszechnianiu wiedzy — typograficznej kultury — posługiwał się nie tylko formułą wykładu. Jego wypowiedzi można znaleźć na listach dyskusyjnych i forach.
 Zmarł 25 sierpnia na zawał serca, podczas wakacji u rodziny w Kanadzie. Miał sześćdziesiąt trzy lata.
 Chciałem pokazać jego kilka projektów książek, ale okazały się niedostępne, zacytuję więc jego artykuł, dotyczący historii drukarstwa i typografii — bardzo interesującego i mało u nas znanego systemu składu gorącego ludlow (nazwa urządzenia pochodzi od jednej z amerykańskich miejscowości).

Co to jest ludlow? Will Powers
[w:] LetterSpace wiosna/lato 06, s. 4, Type Directors Club, 2006, New York

Szybko! Co to jest ludlow? i dlaczego typografów powinno to obchodzić?
 Rzadziej używany niż monotyp czy linotyp, przez wiele lat system ludlow był „trzecią drogą” składu gorącego. W najlepszych pracowniach — jak w manhatańskim Cardinal Type Service — i małomiasteczkowych gazetach niezliczoną ilość ogłoszeń i nagłówków, w latach 1920–1970, składano na ludlowach. Trochę tych maszyn używa się jeszcze w wielu zakładach przy produkcji matryc do tłoczeń lub pieczątek.
 Dzisiejsi typografowie przeważnie wiedzą o odlewniach czcionek, linotypach i monotypach, ale nie o ludlowach. Sui generis, ludlow był interesującą hybrydą. Nie miał klawiatury. Zecer składał mosiężne matryce ręcznie do specjalnego wierszownika, trochę jak w składzie ręcznym, jednak maszyna odlewała wiersz, podobny do linotypowego. Składacz miał luksus precyzyjnego justowania, jak w ukochanym składzie ręcznym, ponadto łatwo było zamykać wiersze [w wierszowniku]. Mógł wytwarzać setki różnych lub takich samych wierszy dziennie.
 To był prawdziwy koń pociągowy: łatwy do nauczenia, prosty w obsłudze, o niskiej awaryjności i łatwy do naprawienia. Istny wół roboczy, choć powolny. Tempo pracy stanowiło poważną wadę: po odlaniu wiersza, matryce należało rozmontować i przed przystąpieniem do składania i odlewania kolejnego, włożyć z powrotem do kaszty. Z tego powodu ludlow nie był przystosowany do składu innych, niż krótkie teksty w niejustowanych kolumnach.
 Najczęściej używano ludlowa do prozaicznych rzeczy, jednak można było na nim uzyskać skład równie elegancki, jak przy użyciu linotypów czy monotypów. Ale poza codzienną pracą, system składu jest na tyle dobry, na ile doskonałe są znaki, które odtwarza i tu tkwi tajemnica złej reputacji ludlowa. Fabryka Ludlow wytwarzała mniej krojów i rodzin, niż pozostali producenci, mimo, że część z nich zyskała równie wielkie uznanie, jak inne, klasyczne kroje składu gorącego.
 A więc Ludlow został zepchnięty na typograficzny margines. Czy na to zasłużył? Nie całkiem. Garść krojów Ludlowa była równie dobra, jak kroje konkurencji i zasługiwała na taką samą uwagę. Zapoznawałem się z pismami Ludlowa od pierwszego dnia pracy w składzie gorącym, od kiedy zobaczyłem maszynę i usłyszałem, że mam się nauczyć jej obsługi. Przez osiemnaście miesięcy stałem codziennie przed tym ludlowem, składałem i odlewałem mnóstwo wierszy, doskonaląc swój fach. Stopniowo przyswajałem sobie jakieś zrozumienie pism i różnic między nimi, powoli wyrabiałem sobie opinię o ich zaletach. Głównie dzięki temu, że poznając i pracując z poszczególnymi krojami Ludlow, obserwowałem je każdego tygodnia w wielu różnych zestawieniach.
 Najważniejszymi z pism Ludlowa były: Garamond, Stellar, Delphian, Eusebius, Radiant i Tempo, wszystkie zaprojektowane przez naczelnego typografa w Ludlow, Roberta Huntera Middletona — projektanta, którego kunszt zasługuje na uważne przestudiowanie. Zazwyczaj wymienia się jego nazwisko obok takich, jak: Goudy, Dwiggins i Zapf. Podobnie, jak każdy z nich, musiał pokonać techniczne ograniczenia systemu składu, by przygotować eleganckie, użyteczne kroje. Jednym z najbardziej dokuczliwych problemów było opracowanie ładnego kerningu w kursywie, tak oczywistego w pismach wielkich domów typograficznych i w tak wielu krojach Monotype. W Ludlow, Middleton próbował to obejść, przy pomocy ukośnych matryc dla kursywy i specjalnych wierszowników. Podobnie, jak w kursywach linotypowych, efekty były najczęściej mniej wdzięczne, niż w kursywach monotypowych, niemniej Ludlow Garamond zalicza się do najładniejszych kursyw wśród Garamondów.
 Dwa inne kroje Ludlow, zaprojektowanie przez Middletona, również zasługują na opisanie. Eusebius nie jest tak bardzo znany, jak Centaur Bruce’a Rogersa, lecz nadzwyczaj dobrze wycięty i solidniejszy, niż Centaur w składzie gorącym. Rogers sam się wyraził, że Euzebius „jest wierniejszą reprodukcją liter Jenson, niż Centaur”.
 Niektórzy twierdzą, że Optima Hermanna Zapfa była inspirowana, zaprojektowanym przez Middletona w dwóch odmianach, pismem Stellar, starszym o trzydzieści lat. Stellar jest upośledzony przez brak kursywy i wyraźnie wyczuwa się w nim lata trzydzieste, ale jego odmiana z szeryfami skrytymi [ang. flare-serif] z pewnością mogła stanowić wzór dla Optimy.
 Ale nie wszystko z Ludlow było eleganckie i oryginalne. Jak wszędzie w tamtym okresie, w Ludlow kopiowano, inaczej tylko nazywając, prace innych odlewni. I tak Goudy Oldstyle podrobiono, jako Ludlow 11, a Cooper Black przemianowano na Ludlow Black.
 Ludlowy zostały wyparte przez istniejące systemy składu gorącego, a większość krojów wyszła z użycia. Niektóre z nich zostały wskrzeszone, jak Garamond, Eusebius, Stellar, Radiant czy Zephyr — chyba ostatni krój wydany przez Ludlow w 1964 r. Niedawno Michael Harvey rozbudował i ponownie wydał pismo Zephyr.
 Porzuciłem skład czcionkowy dla komputerowego prawie dwadzieścia lat temu. Nie żałuję tego. Ale po przejściu na emeryturę — gdybym znalazł ludlowa w dobrym stanie, z dobrym zestawem matryc na sprzedaż — z powrotem zakładam fartuch i ponownie zaczynam parzyć palce gorącymi, świeżo odlanymi wierszami.
 Ta maszyna zajmuje specjalne miejsce w historii amerykańskiej typografii. Cieszę się, że była również częścią mojej praktyki.