Archiwa tagu: przypis

Skolar

Skolar. Pismo zaprojektowane przez Davida Březinę z Czech. David prezentował je podczas KRAKTypo i trzeba przyznać — mimo że po angielsku — był to bardzo ciekawy pokaz.

Skolar

 Jak widać — pomyślany przecież, jako pismo dziełowe — doskonale prezentuje się również na plakatach. Posiada niewielki kontrast, a równocześnie bardzo ciekawy krój. Nieco bardziej skontrastowany Surat — osobny krój z językiem gudżarati (jednym z wielu języków urzędowych w Indiach), który również wpisuje się w rodzinę — można traktować jako suplement do Skolara. Cyrylica w pełni odpowiada charakterem wersji łacińskiej. Jakże wymowne, że to właśnie ją nagrodzono w dwóch tegorocznych konkursach: rosyjskim Modern Cyrillic i armeńskim Granshan.

Skolar, prosty
Skolar, kursywa
Skolar, strzałki
Skolar, cyrylica
Skolar, Surat
Skolar, diakrytyki

 Autor bez wątpienia doskonale się zna na typografii multijęzycznej. Diakrytykom przez niego zaprojektowanym nie można nic zarzucić. Świetna cyrylica! W przyszłości pismo zostanie poszerzone również o alfabet grecki.
 Kim jest David Březina? Ukończył informatykę w Masarykova Uniwerzita (Brno, Czechy) oraz projektowanie pism w University of Reading (Reading, Wielka Brytania). Typograf, członek ATypI.
 Obecnie pracuje, jako niezależny projektant i konsultant. Jest aktywny w takich dziedzinach, jak: projektowanie wielojęzycznych pism (również dla języków niełacińskich), programowanie fontów OpenType, projektowanie graficzne i typograficzne, konsultacje związane z pismami drukarskimi i fontami. Okazjonalnie wykłada oraz publikuje na tematy związane z typografią.
 Skolar/Surat, to projekt jego życia, ciągle udoskonalany i rozwijany, ale mam nadzieję, że nie ostatni. To bardzo dobry projekt. Założeniem było stworzenie kroju zoptymalizowanego do długich, strukturalnych tekstów, bardzo czytelnego w małych stopniach zarówno w odmianie prostej, jak i kursywie czy kapitalikach, dobrze sprawującego się w publikacjach zawierających duże ilości ciągłego tekstu, przypisów, indeksów górnych i dolnych, tabel, skomplikowanych strzałek, jednym słowem — naukowego.

Studium pisma Ehrhardt_MT

 David zaczynał pracę od studiowania takich krojów, jak Ehrhardt MT, Times New Roman czy Academica, przyglądał się publikacjom naukowym różnych wydawnictw, dyskutował i zastanawiał się: Jak powinien wyglądać taki krój? Czego oczekują naukowcy? Doszedł do następujących wniosków:
— pożądany stopień pisma to 10–11 pkt. o wysokości x 1,5 mm;
— krój powinien dobrze się zachowywać w przypisach w stopniu 7–8 pkt. i 1 mm wysokości x;
— powinien rzucać się w oczy w sąsiedztwie ilustracji;
— odmiana gruba musi dobrze działać zarówno w skrótach, jak i długich tekstach — być może potrzeba dwóch grubych odmian, zróżnicowanych wagą;
— kursywa powinna wyróżniać się w skrótach, a równocześnie być czytelna w długich tekstach;
— krój powinien zawierać wyraziste znaki interpunkcyjne i nawiasy, które będą współgrać i z tekstem, i cyframi;
— konieczna jest obsługa wszystkich łacińskich języków europejskich oraz transliteracji najważniejszych języków niełacińskich (np. chiński/pinyin, sanskryt etc.);
— punktory (bulety), indeksy górne i dolne muszą być spójne we wszystkich wariantach.

Skolar, elementy stylistyczne
Skolar, szkice
 Uwzględniając powyższe postulaty, wypracował interesujący krój szeryfowy, o trochę niejednoznacznej dwuelementowości i — jak pokazują przykłady — doskonale spełniający powzięte założenia. Rzućmy okiem na arkusze testowe.

Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbka

 Sprzedaż prowadzi wyłącznie Type Together. Obecnie można nabyć tylko odmianę prostą i kursywę oraz ich warianty pogrubione — semi-bold, bold — w sumie sześć odmian (bez Surata, cyrylicy, ani transliteracji). Pakiet kosztuje 199 dolarów.
 Cena, dla osób zajmujących się edytorstwem naukowym, jest rozsądna. Publikacje naukowe najczęściej zawierają grekę — nawet jeśli tylko pojedyncze glify, to wypadałoby ją mieć całą w tym samym foncie — a więc może proszę się wstrzymać z zakupem do czasu opublikowania wersji pro, co nastąpi w pierwszym kwartale 2010 roku.
 Skolar Pro będzie zawierał cyrylicę we wszystkich wariantach narodowych, grekę w wariancie politonicznym i monotonicznym oraz (prawdopodobnie) zestaw znaków do transliteracji. Należy jednak się spodziewać, że zostanie obarczony wyższą ceną.

Informacje
David Březina Strona domowa
Dystrybucja Skolara Myfonts
Konkursy projektowania pism Modern Cyrillic | Granshan

Krytycznym okiem

Wspomniany w poprzednim artykule projekt, poddany krytyce podczas KRAKTypo, to książka Wernera Chrobaka pt. „Brat Eustachiusz Kugler. W drodze na ołtarze” — biografia bawarskiego zakonnika, w październiku ogłoszonego błogosławionym, wydana u mnie na zlecenie bonifratrów. Tłumaczenie i redakcja trwały dość długo, przede wszystkim ze względu na konieczność bardzo daleko idącej ingerencji w tekst. Książka, oczywiście, miała mieć charakter okolicznościowy.

okładka 1okładka 4

 Podstawą projektu jest punkt postscriptowy. Zdecydowałem się na format 45×57 pica, w którym zastosowałem siatkę 12×12, co daje moduł o wymiarach 45×57 punktów. Margines górny wynosi dwa moduły, dolny — trzy, wewnętrzny — dwa, zewnętrzny — cztery. Wymiary kolumny: 270×399 punktów, 31 wierszy. Przypisy oraz tytuły rozdziałów zostały umieszczone poza kolumną, w rezultacie powiększając ją i wprowadzając swoistą nieregularność. Powziąłem założenie, że żaden z elementów nie może zbliżyć się do krawędzi stronicy na odległość mniejszą, niż jeden moduł (od tego założenia zrobiłem cztery wyjątki).

bek_siatka_1bek_siatka_2bek_siatka_3

 W składzie użyłem pism: Minion Pro (tekst główny, czarny), Helvetica Neue (przypisy, czarne), ITC Avant Garde Gothic (tytuł książki i tytuły rozdziałów, brunatnoczerwone — PMS 187 U).
 Książkę wydrukowano na papierach: środki — offsetowy 140 g/m², biały (dostawca: Igepa), na którym dodatkowo położono kremową aplę, okładka — ozdobny, Keaykolour Kwarc 250 g/m² (dostawca: Antalis). Oprawa broszurowa, klejona, 56 stron. Na okładce tłoczenie — faksymile tytułowego bohatera. Spójrzmy na rozkładówki.

12–34–5
6–78–910–11
12–1314–1516–17
18–1920–2122–23
24–2526–2728–29
30–3132–3334–35
36–3738–3940–41
42–4344–4546–47
48–4950–5152–53
54–5556

 Pokazałem tę książeczkę wszystkim, krytykę uzyskałem od kilku osób, pozwólcie, że — na ile pamiętam — przywołam tylko cztery z wypowiedzi.

Robert Chwałowski
Gdy wziął do ręki, pokazał palcem na okładkę i powiedział: — Co to ma być? No proszę cię!… — miał na myśli tłoczenie, słabo widoczne i generalnie ni z gruchy, ni z pietruchy. Spostrzegł też, że ISBN pojawia się aż w trzech miejscach: na okładce, stronie redakcyjnej (53) i, niepotrzebnie, na stronie czwartej.
 Kolejna uwaga dotyczyła cyfr w przypisach. Pomniejszyłem je do wielkości x, by zbliżyć się konwencją do cyfr nautycznych użytych w tekście głównym, a Robert stwierdził, że niepotrzebnie.
 Źle wyglądają także duotonowe zdjęcia, zrobione trochę „na siłę”. Tytuły rozdziałów w innym kolorze nie są wystarczającym uzasadnieniem do kolorowania zdjęć, tym bardziej, że nie wszystkich. Położył również palec na stronach 45–50: — A to? Co to ma być? Zbyt duża interlinia między tytułem, a tekstem, wystarczyłoby pół wiersza. — Konkluzja — Najgorsza książka świata.

Robert Oleś
Jego spostrzeżenia dotyczyły głównie mikrotypografii. Najważniejsze zapamiętane przeze mnie, to zła chorągiewka w przypisach bocznych np. na stronie 5 czy 7 (są zbyt obłe), w przeciwieństwie do 40, gdzie już jest w porządku.

Andrzej Tomaszewski
Po pierwsze skrytykował spis treści. O listku, który pojawia się między tytułem, a numerem strony powiedział: — W tym miejscu, to jest typograficzny robak — listek, jak zauważyliście na ilustracjach wyżej, pojawia się również w tekście głównym, gdzie oddziela tytuł od treści i tam jest jak najbardziej na miejscu. Druga bolączka, to bardzo niejednorodny materiał ilustracyjny, który należało raczej ujednolicić, niż jeszcze bardziej go różnicować.
 Zatrzymał się również na stronie tytułowej: — Dlaczego nazwisko autora jest tej samej szerokości, co słowo „Brat” i dlaczego jest w tym samym stopniu, co „Wrocław 2009”? — No cóż… nie mam nic na usprawiedliwienie.
 Andrzej, wbrew wcześniejszym uwagom, skwitował: — Kawał dobrej, typograficznej roboty. — Znalazł też jeszcze jedną zaletę: — Zobaczcie. Zostawił dwie ostatnie strony puste, bo tak mu wyszło i nie rozciągał na siłę tekstu, żeby je zapełnić.

Stefan Szczypka
Wziął książkę do ręki z najwyższą pieczołowitością. Właśnie od niego dostałem najwięcej pochwał, a równocześnie najbardziej miażdżącą krytykę. Stwierdził, że książka może się podobać, mimo dużej ilości błędów.
 — Okładka — przez dobór papieru i projekt — robi wrażenie, że mamy do czynienia z drukiem unikatowym. Również wewnątrz, mimo dość niejednoznacznej siatki, jest bardzo elegancka. — Bardzo dobre wrażenie zrobiła na nim rozkładówka 16–17, na której zdjęcie wyłamuje się z siatki, ale w miły dla oka sposób: — I właśnie bardzo dobrze, że nie jest do spadu. — Jako przeciwieństwo pokazał rozkładówkę 40–41, która gdyby tylko mogła zawierać boczny przypis o tej samej wysokości, co prawa kolumna — byłoby idealnie.
 Według niego w tego typu (okolicznościowych) publikacjach powinno się unikać pozostawiania na końcu wiersza nie tylko słów jednoliterowych, ale również dwu- i trzyliterowych, jak „do” czy „dla” po to, by zachować w wierszu logiczną ciągłość.
 Do grubszych mankamentów należy nieprzystająca do całości paginacja, co szczególnie widać na stronach 18 i 44. No właśnie, gdybym nie zapomniał jej tu usunąć (jak na s. 6), być może nie rzucałoby się to tak w oczy. Sugerowane przez Stefana rozwiązanie, to odsunięcie paginacji od kolumny i powiększenie jej, być może należało zagrać też kolorem lub krojem.
 Kolejne, może nie rzucające się w oczy, ale duże błędy znalazł w Dodatkach. Primo: sposób przedstawienia tytulariów mija się z ich prezentacją w tekście, co może być mylące. Secundo: skoro w bibliografii mamy podcięcie, to w następującym po nim spisie ilustracji też można je było zastosować.
 Jak widać na podglądach, w tekście są trzystopniowe tytuły. Pierwszy — Avant Garde, wersalikami — wysunięty ponad kolumnę, drugi kapitalikami i trzeci kursywą tego samego — Minion — kroju, co tekst główny, oddzielone od niego tylko ornamentem z półfiretowymi światłami. Tutaj Stefan zastanawiał się, czy nie lepiej akapity z tytułem trzeciego stopnia również pozbawić wcięcia.
 Ostatnie, zapamiętane przeze mnie rozważania skupiały się na stronie tytułowej, a ściślej na podtytule, który wydaje się zbyt mocny w stosunku do tytułu. — Być może — mówił Stefan — należało go złożyć jakimś małym stopniem, pismem prostym, wyśrodkować, trochę obniżyć…

Tyle mistrzowie. Zapewne nie powiedzieli wszystkiego, a i ja nie wszystko zapamiętałem, więc jeśli ktoś jeszcze chciałby zabawić się w tropienie błędów, zapraszam do komentarzy.