Przypis | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „przypis”

Skolar

13 grudnia 2009  [Instapaper Text] [Readability]

Skolar. Pismo za­pro­jek­to­wane przez Da­vida Bře­zinę z Czech. David pre­zen­tował je pod­czas KRAK­Typo i trzeba przy­znać — mimo że po an­gielsku — był to bardzo cie­kawy pokaz.

Skolar

Jak widać — po­my­ślany prze­cież, jako pismo dzie­łowe — do­sko­nale pre­zen­tuje się rów­nież na pla­ka­tach. Po­siada nie­wielki kon­trast, a rów­no­cze­śnie bardzo cie­kawy krój. Nieco bar­dziej skon­tra­sto­wany Surat — osobny krój z ję­zy­kiem gu­dża­rati (jednym z wielu ję­zyków urzę­do­wych w In­diach), który rów­nież wpi­suje się w ro­dzinę — można trak­tować jako su­ple­ment do Sko­lara. Cy­ry­lica w pełni od­po­wiada cha­rak­terem wersji łaciń­skiej. Jakże wy­mowne, że to wła­śnie ją na­gro­dzono w dwóch te­go­rocz­nych kon­kur­sach: ro­syj­skim Mo­dern Cy­rillic i ar­meń­skim Gran­shan.

Skolar, prosty
Skolar, kursywa
Skolar, strzałki
Skolar, cyrylica
Skolar, Surat
Skolar, diakrytyki

Autor bez wąt­pienia do­sko­nale się zna na ty­po­grafii mul­ti­ję­zycznej. Dia­kry­tykom przez niego za­pro­jek­to­wanym nie można nic za­rzucić. Świetna cy­ry­lica! W przy­szłości pismo zo­stanie po­sze­rzone rów­nież o al­fabet grecki.
 Kim jest David Bře­zina? Ukoń­czył in­for­ma­tykę w Ma­sa­ry­kova Uni­we­rzita (Brno, Czechy) oraz pro­jek­to­wanie pism w Uni­ver­sity of Re­ading (Re­ading, Wielka Bry­tania). Ty­po­graf, członek ATypI.
 Obecnie pra­cuje, jako nie­za­leżny pro­jek­tant i kon­sul­tant. Jest ak­tywny w ta­kich dzie­dzi­nach, jak: pro­jek­to­wanie wie­lo­ję­zycz­nych pism (rów­nież dla ję­zyków nie­ła­ciń­skich), pro­gra­mo­wanie fontów Open­Type, pro­jek­to­wanie gra­ficzne i ty­po­gra­ficzne, kon­sul­tacje zwią­zane z pi­smami dru­kar­skimi i fon­tami. Oka­zjo­nalnie wy­kłada oraz pu­bli­kuje na te­maty zwią­zane z ty­po­grafią.
 Skolar/​Surat, to pro­jekt jego życia, ciągle udo­sko­na­lany i roz­wi­jany, ale mam na­dzieję, że nie ostatni. To bardzo dobry pro­jekt. Za­ło­że­niem było stwo­rzenie kroju zop­ty­ma­li­zo­wa­nego do dłu­gich, struk­tu­ral­nych tek­stów, bardzo czy­tel­nego w ma­łych stop­niach za­równo w od­mianie pro­stej, jak i kur­sywie czy ka­pi­ta­li­kach, do­brze spra­wu­ją­cego się w pu­bli­ka­cjach za­wie­ra­ją­cych duże ilości cią­głego tekstu, przy­pisów, in­deksów gór­nych i dol­nych, tabel, skom­pli­ko­wa­nych strzałek, jednym słowem — naukowego.

Studium pisma Ehrhardt_MT

David za­czynał pracę od stu­dio­wania ta­kich krojów, jak Ehr­hardt MT, Times New Roman czy Aca­de­mica, przy­glądał się pu­bli­ka­cjom na­ukowym róż­nych wy­daw­nictw, dys­ku­tował i za­sta­na­wiał się: Jak po­wi­nien wy­glądać taki krój? Czego ocze­kują na­ukowcy? Do­szedł do na­stę­pu­ją­cych wnio­sków:
— po­żą­dany sto­pień pisma to 1011 pkt. o wy­so­kości x 1,5 mm;
— krój po­wi­nien do­brze się za­cho­wywać w przy­pi­sach w stopniu 78 pkt. i 1 mm wy­so­kości x;
— po­wi­nien rzucać się w oczy w są­siedz­twie ilu­stracji;
— od­miana gruba musi do­brze działać za­równo w skró­tach, jak i dłu­gich tek­stach — być może po­trzeba dwóch gru­bych od­mian, zróż­ni­co­wa­nych wagą;
— kur­sywa po­winna wy­róż­niać się w skró­tach, a rów­no­cze­śnie być czy­telna w dłu­gich tek­stach;
— krój po­wi­nien za­wierać wy­ra­ziste znaki in­ter­punk­cyjne i na­wiasy, które będą współ­grać i z tek­stem, i cy­frami;
— ko­nieczna jest ob­sługa wszyst­kich łaciń­skich ję­zyków eu­ro­pej­skich oraz trans­li­te­racji naj­waż­niej­szych ję­zyków nie­ła­ciń­skich (np. chiński/​pinyin, san­skryt etc.);
— punk­tory (bu­lety), in­deksy górne i dolne muszą być spójne we wszyst­kich wariantach.

Skolar, elementy stylistyczne
Skolar, szkice
 Uwzględ­niając po­wyższe po­stu­laty, wy­pra­cował in­te­re­su­jący krój sze­ry­fowy, o trochę nie­jed­no­znacznej dwu­ele­men­to­wości i — jak po­ka­zują przy­kłady — do­sko­nale speł­nia­jący po­wzięte za­ło­żenia. Rzućmy okiem na ar­kusze testowe.

Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbka

Sprzedaż pro­wadzi wy­łącznie Type To­ge­ther. Obecnie można nabyć tylko od­mianę prostą i kur­sywę oraz ich wa­rianty po­gru­bione — semi-​bold, bold — w sumie sześć od­mian (bez Su­rata, cy­ry­licy, ani trans­li­te­racji). Pa­kiet kosz­tuje 199 do­larów.
 Cena, dla osób zaj­mu­ją­cych się edy­tor­stwem na­ukowym, jest roz­sądna. Pu­bli­kacje na­ukowe naj­czę­ściej za­wie­rają grekę — nawet jeśli tylko po­je­dyncze glify, to wy­pa­da­łoby ją mieć całą w tym samym foncie — a więc może proszę się wstrzymać z za­kupem do czasu opu­bli­ko­wania wersji pro, co na­stąpi w pierw­szym kwar­tale 2010 roku.
 Skolar Pro bę­dzie za­wierał cy­ry­licę we wszyst­kich wa­rian­tach na­ro­do­wych, grekę w wa­riancie po­li­to­nicznym i mo­no­to­nicznym oraz (praw­do­po­dobnie) ze­staw znaków do trans­li­te­racji. Na­leży jednak się spo­dziewać, że zo­stanie obar­czony wyższą ceną.

In­for­macje
David Bře­zina Strona do­mowa
Type To­ge­ther Dys­try­bucja Sko­lara
Kon­kursy pro­jek­to­wania pism Mo­dern Cy­rillic | Gran­shan

Krytycznym okiem

20 listopada 2009  [Instapaper Text] [Readability]

Wspo­mniany w po­przednim ar­ty­kule pro­jekt, pod­dany kry­tyce pod­czas KRAK­Typo, to książka Wer­nera Chro­baka pt. „Brat Eu­sta­chiusz Ku­gler. W drodze na oł­tarze” — bio­grafia ba­war­skiego za­kon­nika, w paź­dzier­niku ogło­szo­nego bło­go­sła­wionym, wy­dana u mnie na zle­cenie bo­ni­fra­trów. Tłu­ma­czenie i re­dakcja trwały dość długo, przede wszystkim ze względu na ko­niecz­ność bardzo da­leko idącej in­ge­rencji w tekst. Książka, oczy­wi­ście, miała mieć cha­rakter okolicznościowy.

okładka 1okładka 4

Pod­stawą pro­jektu jest punkt post­scrip­towy. Zde­cy­do­wałem się na format 45×57 pica, w którym za­sto­so­wałem siatkę 12×12, co daje moduł o wy­mia­rach 45×57 punktów. Mar­gines górny wy­nosi dwa mo­duły, dolny — trzy, we­wnętrzny — dwa, ze­wnętrzny — cztery. Wy­miary ko­lumny: 270×399 punktów, 31 wierszy. Przy­pisy oraz ty­tuły roz­działów zo­stały umiesz­czone poza ko­lumną, w re­zul­tacie po­więk­szając ją i wpro­wa­dzając swo­istą nie­re­gu­lar­ność. Po­wziąłem za­ło­żenie, że żaden z ele­mentów nie może zbliżyć się do kra­wędzi stro­nicy na od­le­głość mniejszą, niż jeden moduł (od tego za­ło­żenia zro­biłem cztery wyjątki).

bek_siatka_1bek_siatka_2bek_siatka_3

W skła­dzie użyłem pism: Mi­nion Pro (tekst główny, czarny), He­lve­tica Neue (przy­pisy, czarne), ITC Avant Garde Go­thic (tytuł książki i ty­tuły roz­działów, bru­nat­no­czer­wone — PMS 187 U).
 Książkę wy­dru­ko­wano na pa­pie­rach: środki — of­f­se­towy 140 g/​m², biały (do­stawca: Igepa), na którym do­dat­kowo po­ło­żono kre­mową aplę, okładka — ozdobny, Ke­ay­ko­lour Kwarc 250 g/​m² (do­stawca: An­talis). Oprawa bro­szu­rowa, kle­jona, 56 stron. Na okładce tło­czenie — fak­sy­mile ty­tu­ło­wego bo­ha­tera. Spójrzmy na rozkładówki.

12–34–5
6–78–910–11
12–1314–1516–17
18–1920–2122–23
24–2526–2728–29
30–3132–3334–35
36–3738–3940–41
42–4344–4546–47
48–4950–5152–53
54–5556

Po­ka­załem tę ksią­żeczkę wszystkim, kry­tykę uzy­skałem od kilku osób, po­zwólcie, że — na ile pa­miętam — przy­wołam tylko cztery z wypowiedzi.

Ro­bert Chwa­łowski
Gdy wziął do ręki, po­kazał palcem na okładkę i powiedział: — Co to ma być? No proszę cię!… — miał na myśli tło­czenie, słabo wi­doczne i ge­ne­ralnie ni z gruchy, ni z pie­truchy. Spo­strzegł też, że ISBN po­jawia się aż w trzech miej­scach: na okładce, stronie re­dak­cyjnej (53) i, nie­po­trzebnie, na stronie czwartej.
 Ko­lejna uwaga do­ty­czyła cyfr w przy­pi­sach. Po­mniej­szyłem je do wiel­kości x, by zbliżyć się kon­wencją do cyfr na­utycz­nych uży­tych w tek­ście głównym, a Ro­bert stwier­dził, że nie­po­trzebnie.
 Źle wy­glą­dają także du­oto­nowe zdjęcia, zro­bione trochę „na siłę”. Ty­tuły roz­działów w innym ko­lorze nie są wy­star­cza­jącym uza­sad­nie­niem do ko­lo­ro­wania zdjęć, tym bar­dziej, że nie wszyst­kich. Po­łożył rów­nież palec na stro­nach 4550: — A to? Co to ma być? Zbyt duża in­ter­linia między ty­tułem, a tek­stem, wy­star­czy­łoby pół wiersza. — Kon­kluzja — Naj­gorsza książka świata.

Ro­bert Oleś
Jego spo­strze­żenia do­ty­czyły głównie mi­kro­ty­po­grafii. Naj­waż­niejsze za­pa­mię­tane przeze mnie, to zła cho­rą­giewka w przy­pi­sach bocz­nych np. na stronie 5 czy 7 (są zbyt obłe), w prze­ci­wień­stwie do 40, gdzie już jest w porządku.

An­drzej To­ma­szewski
Po pierwsze skry­ty­kował spis treści. O listku, który po­jawia się między ty­tułem, a nu­merem strony powiedział: — W tym miejscu, to jest ty­po­gra­ficzny robak — li­stek, jak za­uwa­ży­li­ście na ilu­stra­cjach wyżej, po­jawia się rów­nież w tek­ście głównym, gdzie od­dziela tytuł od treści i tam jest jak naj­bar­dziej na miejscu. Druga bo­lączka, to bardzo nie­jed­no­rodny ma­te­riał ilu­stra­cyjny, który na­le­żało ra­czej ujed­no­licić, niż jeszcze bar­dziej go róż­ni­cować.
 Za­trzymał się rów­nież na stronie tytułowej: — Dlaczego na­zwisko au­tora jest tej samej sze­ro­kości, co słowo „Brat” i dla­czego jest w tym samym stopniu, co „Wro­cław 2009″? — No cóż… nie mam nic na uspra­wie­dli­wienie.
 An­drzej, wbrew wcze­śniej­szym uwagom, skwitował: — Kawał do­brej, ty­po­gra­ficznej ro­boty. — Zna­lazł też jeszcze jedną zaletę: — Zobaczcie. Zo­stawił dwie ostatnie strony puste, bo tak mu wy­szło i nie roz­ciągał na siłę tekstu, żeby je zapełnić.

Stefan Szczypka
Wziął książkę do ręki z naj­wyższą pie­czo­ło­wi­to­ścią. Wła­śnie od niego do­stałem naj­więcej po­chwał, a rów­no­cze­śnie naj­bar­dziej miaż­dżącą kry­tykę. Stwier­dził, że książka może się po­dobać, mimo dużej ilości błędów.
 — Okładka — przez dobór pa­pieru i pro­jekt — robi wra­żenie, że mamy do czy­nienia z dru­kiem uni­ka­towym. Rów­nież we­wnątrz, mimo dość nie­jed­no­znacznej siatki, jest bardzo ele­gancka. — Bardzo dobre wra­żenie zro­biła na nim roz­kła­dówka 1617, na której zdjęcie wy­ła­muje się z siatki, ale w miły dla oka sposób: — I wła­śnie bardzo do­brze, że nie jest do spadu. — Jako prze­ci­wień­stwo po­kazał roz­kła­dówkę 4041, która gdyby tylko mogła za­wierać boczny przypis o tej samej wy­so­kości, co prawa ko­lumna — by­łoby ide­alnie.
 We­dług niego w tego typu (oko­licz­no­ścio­wych) pu­bli­ka­cjach po­winno się unikać po­zo­sta­wiania na końcu wiersza nie tylko słów jed­no­li­te­ro­wych, ale rów­nież dwu– i trzy­li­te­ro­wych, jak „do” czy „dla” po to, by za­chować w wierszu lo­giczną cią­głość.
 Do grub­szych man­ka­mentów na­leży nie­przy­sta­jąca do ca­łości pa­gi­nacja, co szcze­gólnie widać na stro­nach 1844. No wła­śnie, gdybym nie za­po­mniał jej tu usunąć (jak na s. 6), być może nie rzu­ca­łoby się to tak w oczy. Su­ge­ro­wane przez Ste­fana roz­wią­zanie, to od­su­nięcie pa­gi­nacji od ko­lumny i po­więk­szenie jej, być może na­le­żało za­grać też ko­lorem lub krojem.
 Ko­lejne, może nie rzu­ca­jące się w oczy, ale duże błędy zna­lazł w Do­dat­kach. Primo: sposób przed­sta­wienia ty­tu­la­riów mija się z ich pre­zen­tacją w tek­ście, co może być my­lące. Se­cundo: skoro w bi­blio­grafii mamy pod­cięcie, to w na­stę­pu­jącym po nim spisie ilu­stracji też można je było za­sto­sować.
 Jak widać na pod­glą­dach, w tek­ście są trzy­stop­niowe ty­tuły. Pierwszy — Avant Garde, wer­sa­li­kami — wy­su­nięty ponad ko­lumnę, drugi ka­pi­ta­li­kami i trzeci kur­sywą tego sa­mego — Mi­nion — kroju, co tekst główny, od­dzie­lone od niego tylko or­na­mentem z pół­fi­re­to­wymi świa­tłami. Tutaj Stefan za­sta­na­wiał się, czy nie le­piej aka­pity z ty­tułem trze­ciego stopnia rów­nież po­zbawić wcięcia.
 Ostatnie, za­pa­mię­tane przeze mnie roz­wa­żania sku­piały się na stronie ty­tu­łowej, a ści­ślej na pod­ty­tule, który wy­daje się zbyt mocny w sto­sunku do tytułu. — Być może — mówił Stefan — na­le­żało go złożyć ja­kimś małym stop­niem, pi­smem pro­stym, wy­środ­kować, trochę obniżyć…

Tyle mi­strzowie. Za­pewne nie po­wie­dzieli wszyst­kiego, a i ja nie wszystko za­pa­mię­tałem, więc jeśli ktoś jeszcze chciałby za­bawić się w tro­pienie błędów, za­pra­szam do komentarzy.