Projektant | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „projektant”

Na co portfolio detepowcom?

16 maja 2011  [Instapaper Text] [Readability]

Zda­rzają się ogło­szenia o pracę dla de­te­powca. W części z nich znaj­duję się żądanie do­łą­czenia port­folio. Port­folio to zbiór pro­jektów — wła­snych, oczy­wi­ście. Cóż więc może mieć na myśli idiota, który chce za­trudnić de­te­powca — osobę nie do pro­jek­to­wania, lecz wła­śnie do od­twa­rzania tu­dzież uzdat­niania cu­dzych pro­jektów — i żąda od niego port­folio? Co na­le­ża­łoby tam umie­ścić i jak po­kazać swój de­te­powski kunszt? Czy do­brze przy­go­to­wany brzydki pro­jekt jest gor­szym jego świa­dec­twem, niż ładny?
 Gdy czytam takie ogło­szenie, prze­czuwam że jego kon­struktor nie tylko jest igno­rantem — nie roz­róż­nia­jącym ope­ra­torów dtp od pro­jek­tantów, nie po­tra­fiącym ich wła­ściwie ocenić i nie­zdolnym do cel­nego wy­boru tej wła­ści­wiej spo­śród stu kil­ku­dzie­sięciu ofert pracy przy­sła­nych na jego ogło­szenie — ale i za­pa­trzonym w siebie cwa­nia­kiem, który zu­pełnie nie in­te­re­suje się swoimi ludźmi, a trak­tuje ich wy­łącznie jak dojne krowy. Go­ściem, z którym nie ma w ogóle o czym roz­ma­wiać.
 A może na takie „port­folio” po­winny się składać logi z Acro­bata? Tylko czy ogło­sze­nio­dawca zrozumie?

Architektura książki

31 marca 2011  [Instapaper Text] [Readability]

Już za kilka ty­godni po­jawi się nowa książka An­drzeja To­ma­szew­skiego, wy­dana przez Cen­tralny Ośrodek Badawczo-​Rozwojowy Prze­mysłu Po­li­gra­ficz­nego. «Ar­chi­tek­tura książki dla wy­dawców, re­dak­torów, po­li­grafów, gra­fików, au­torów, księ­go­znawców i bi­blio­filów» jest bardzo cie­kawa dla wszyst­kich, którzy „robią w książ­kach” lub chcą (czy też muszą) coś na temat tech­no­logii książek wiedzieć.

Architektura książki

A więc bę­dzie trochę o róż­ni­cach między czcionką a fontem, ko­lorem a barwą czy o róż­nicy zdań między re­dak­torem, a pro­jek­tantem. Do­wiemy się o mia­rach ty­po­gra­ficz­nych, ar­ku­szach wy­daw­ni­czych i dru­kar­skich, spo­so­bach po­stę­po­wania z ilu­stracją, a nawet o zna­kach ko­rek­tor­skich. Po­znamy za­gad­nienia pro­jek­towe, tech­no­lo­giczne i tech­niczne. Bardzo jasny wywód, wła­ściwie po­radnik książ­ko­twórczy, do­brze ilu­stro­wany i so­wicie przy­pra­wiony fa­chową ter­mi­no­logią. Wszystko, oczy­wi­ście, wy­tłu­ma­czone — takie abc.
 Wła­śnie teraz trwa pro­dukcja i jeśli po­wiodą się plany, na tar­gach «Po­li­grafia», pod­czas kon­fe­rencji or­ga­ni­zo­wanej przez CO­BRPP 12 kwietnia, od­bę­dzie się jej prezentacja.


In­for­macje o książce
www​.co​brpp​.com​.pl
Kon­sul­tacja: Prze­my­sław Śle­boda
Re­dakcja: Elż­bieta Wło­dar­czyk
Pro­jekt au­tora
Cen­tralny Ośrodek Badawczo-​Rozwojowy Prze­mysłu Po­li­gra­ficz­nego
War­szawa 2011, wy­danie pierwsze
Format bloku A5, 1+1, 160 stron
Pa­pier Munken Pure 100g/​m2120g/​m2
Oprawa twarda, ca­ło­pa­pie­rowa, la­mi­no­wana, 4+0

In­for­macja o kon­fe­rencji
Za­wo­dowe szkol­nictwo po­li­gra­ficzne w epoce tech­no­logii cyfrowych

In­for­macje o tar­gach
Mię­dzy­na­ro­dowe Targi Po­znań­skie Po­li­grafia

Najniższa stawka

3 września 2010  [Instapaper Text] [Readability]

Autor, re­daktor, re­daktor tech­niczny, łamacz, ko­rektor, dru­karz, in­tro­li­gator, księ­garz — tyle osób pra­cuje nad książką, zanim do­trze ona do czy­tel­nika. Po drodze może być jeszcze tłu­macz, ilu­strator, fo­to­graf i kilku in­nych pro­fe­sjo­na­li­stów. Jeśli każdy z nich do­brze wy­kona swoją ro­botę, na półce stanie dobra książka.
 Autor pisze bzdety, bo tego po­dobno chce czy­telnik, a na pewno wy­dawca. Re­daktor ze wstydu po­prawia pod pseu­do­nimem, a w po­śpiechu czyta co drugą stronę. Tech­niczny zo­stał zwol­niony, bo prze­cież nie był po­trzebny. Książki nie trzeba pro­jek­tować — wy­starczy ją złamać, zajmie się tym stu­dent in­for­ma­tyki. Łamanie zresztą nie jest trudne, wy­starczy wlać tekst w ramki i zrobić z tego pe­deefa. Ko­rek­torka, stu­dentka po­lo­ni­styki, znaj­duje błędy or­to­gra­ficzne na co dru­giej stronie, in­nymi się nie przej­muje, a praw­do­po­dobnie nawet o nich nie wie. Dru­karz, po­ga­niany przez szefa, spieszy się jak tylko może — pa­gi­nacja się nie zgadza? jak przy­go­to­wali, tak będą mieli! W in­tro­li­ga­torni oka­zuje się, że nie można do­brze oprawić, bo źle wy­dru­ko­wano, ale to nie wina in­tro­li­ga­tora, więc oprawia. Księ­garz do­staje go­tową książkę w dwóch eg­zem­pla­rzach, z nie­okre­ślonym ter­minem płat­ności i prawem zwrotu.
 Nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Czy to dla­tego za­miast książek mamy tyle ma­ku­la­tury? Skąd w prze­myśle wy­daw­ni­czym tak wielu nie­kom­pe­tent­nych ludzi? Ano z łapanki. Kto bę­dzie pra­cował za 13 pensji? No­wi­cjusz albo de­sperat.
 Już od wielu lat nie ist­nieją etaty, bez któ­rych kiedyś nie wy­obra­żano sobie pro­cesu wy­daw­ni­czego. W wy­daw­nic­twach książ­ko­wych re­daktor tech­niczny jest jak di­no­zaur. A czy ktoś wi­dział w ciągu ostat­nich dzie­sięciu lat re­wi­zorkę? Była pra­cow­ni­kiem dru­karni i to wła­śnie ona osta­tecznie za­twier­dzała do druku. Wy­ła­py­wała wszelkie błędy. Tra­fiał do niej każdy przy­rzą­dowy ar­kusz. Uważnie czy­tała, szu­kając błędów or­to­gra­ficz­nych, spraw­dzała ja­kość druku, pra­wi­dło­wość mon­tażu, po­rów­ny­wała z ma­kietą, kre­śliła przy po­mocy li­nijki, mie­rzyła. By­wało, że zrzu­cała ro­botę z ma­szyny.
 Dziś widać jeszcze jedną ten­dencję — do łączenia etatów. Od ko­rek­tora wy­maga się rów­nież re­dakcji. Re­daktor staje się tłu­ma­czem. Łamacz książki jest często jej pro­jek­tantem i tak dalej. Cza­sami po­wodem jest ko­niecz­ność, cza­sami am­bicja, a cza­sami chci­wość. Nie wątpię, że są uta­len­to­wane osoby, zdolne dużą część pro­cesu wy­daw­ni­czego zre­ali­zować sa­mo­dzielnie, ale często się oka­zuje, że… nie da rady. Le­piej po­stawić na koniach.

bookmaker