oprawa broszurowa | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „oprawa broszurowa”

Czy truskawki zawierają kwas pantonowy?

2 lipca 2012  [Instapaper Text] [Readability]

Od razu od­po­wiadam — tru­skawki nie za­wie­rają kwasu pan­to­no­wego i nie wiem czy co­kol­wiek go za­wiera. Ten pro­blem nie­zna­nego, go­rącz­kowo po­szu­ku­ją­cego wiedzy in­ter­nauty wydał mi się bardzo zna­czący. Dziś in­ternet dla wielu osób stał się czymś więcej niż jest w rze­czy­wi­stości — naj­wyż­szym au­to­ry­tetem, wszech­wie­dzącą i wszech­mo­gącą osobą, z którą na­leży utrzy­mywać stałą re­lację. Taki wniosek na­suwa mi się po przej­rzeniu pytań za­pi­sa­nych w sta­ty­sty­kach od­wie­dzin. Nie za­cy­tuję wszyst­kich, ale na nie­które po­staram się rze­telnie odpowiedzieć.

Co można zrobić z pa­pieru czer­pa­nego?
Prawie wszystko to, co ze zwy­kłego pa­pieru. Pa­pier czer­pany robi się z pulpy ręcznie czer­panej sitem, w związku z tym po­siada kilka wła­ści­wości, które pre­de­sty­nują go szcze­gólnie do druków oko­licz­no­ścio­wych w tech­nice ty­po­gra­ficznej. Primo, jest gruby. Se­cundo, ma fak­turę sita, którym go czer­pano. Tertio, po­siada nie­re­gu­larne kra­wę­dzie, któ­rych zwykło się nie obrównywać.

Co to jest ak­cy­dens?
Druk ulotny, prze­ci­wień­stwo druku zwar­tego, np. ulotka, folder, afisz itp.

Co to jest akronim?
Skró­to­wiec, szcze­gólna po­stać skrótu zło­żo­nego z pierw­szych liter bądź sylab skra­ca­nych słów, ewen­tu­alnie sylab utwo­rzo­nych od pierw­szych liter, np. Bar­timpex, PKO albo Pekao itp.

Co to jest an­tykwa jed­no­ele­men­towa?
Pismo dru­kar­skie o kla­sycznym kształcie glifów, nie po­sia­da­jące kon­trastu (an­tykwa li­ne­arna), tzn. wszystkie ele­menty li­tery są tej samej gru­bości (optycznej), może być bez­sze­ry­fowa (gro­tesk) lub sze­ry­fowa (egip­cjanka). Sam termin ‹an­tykwa› po­siada kilka zna­czeń, za­leż­nych od kontekstu.

Co to jest apla?
Za­dru­ko­wana, jed­no­lita płasz­czyzna o cał­ko­witym kryciu.

Co to jest ar­kusz dru­karski?
Jed­nostka ob­li­cze­niowa sto­so­wana w po­li­grafii ozna­cza­jąca a) ar­kusz pa­pieru w for­macie A2 lub B2, za­dru­ko­wany dwu­stronnie do­wolną liczbą ko­lorów lub b) ar­kusz pa­pieru, na którym wy­dru­ko­wano 16 kolumn.

Co to jest ar­kusz wy­daw­niczy?
Jed­nostka ob­li­cze­niowa sto­so­wana w po­li­grafii i edy­tor­stwie, równa 40 000 znaków (łącznie ze spa­cjami) tekstu cią­głego lub 700 wier­szom (w tym pu­stych) w przy­padku tekstu wier­szo­wa­nego, lub 3000 cm kw. ilustracji.

Co to jest bi­go­wanie?
Prze­gnia­tanie pa­pieru, czę­ściej kar­tonu (czyli pa­pieru o wyż­szej gra­ma­turze), po­zo­sta­wia­jące na ar­kuszu wgłę­bienia uła­twia­jące póź­niejsze falcowanie.

Co to jest cho­rą­giewka?
W ty­po­grafii: nie­wy­rów­nana kra­wędź łamu.

Co to jest druk zwarty?
Druk wie­lo­stro­ni­cowy w oprawie twardej, bro­szu­rowej bądź zeszytowej.

Co to jest dru­karnia dzie­łowa?
Dru­karnia pro­du­ku­jąca książki (dzieła).

Co to jest fal­cerka?
Urzą­dzenie do au­to­ma­tycz­nego falcowania.

Co to jest fal­co­wanie?
Za­gi­nanie ar­kusza w celu uzy­skania legi (składki) lub folderu.

Co to jest forma dru­kowa?
Ma­tryca, no­śnik ry­sunku, który zo­stanie wydrukowany.

Co to jest im­po­zycja?
Właśc. ‹montaż›, uło­żenie ko­lumn we wła­ściwym szyku na ar­kuszu mon­ta­żowym, montaż może być ręczny (np. na ar­kuszu astra­lonu) lub elek­tro­niczny (w pro­gramie komputerowym).

Co to jest ju­sto­wanie?
Wy­rów­ny­wanie łamu — np. do lewej, do prawej lub obu­stronne — słowo ‹ju­sto­wanie› użyte bez kon­tekstu oznacza wy­rów­nanie obustronne.

Co to jest ka­pi­tałka?
Tkana ta­siemka z okrą­głym wy­stępem, przy­kle­jana do górnej i dolnej kra­wędzi bloku w oprawie twardej, spełnia rolę wzmac­nia­jąca i ozdobną.

Co to jest ko­lumna jed­no­ła­mowa?
Taka, na której jest tylko jeden łam, naj­czę­ściej wy­stę­puje w książ­kach, w prze­ci­wień­stwie do ko­lumny wie­lo­ła­mowej w gazetach.

Co to jest kur­sywa?
In. ‹ita­lika›, pismo dru­kar­skie o kształ­tach glifów na­wią­zu­ją­cych do pisma ręcz­nego, nie za­wsze po­chy­lone, często jako od­miana włą­czane razem z an­tykwą do ro­dziny pism.

Co to jest lega?
In. ‹składka›, naj­czę­ściej krzy­żowo sfal­co­wany ar­kusz książki.

Co to jest li­nia­tura?
Liczba linii ra­stra w cen­ty­me­trze lub calu.

Co to jest li­notyp?
Ma­szyna do składu go­rą­cego, ob­słu­gi­wana przez składacza-​linotypistę, od­le­wa­jąca całe wiersze.

Co to jest ma­ju­skuła i mi­nu­skuła?
Wielka i mała litera.

Co to jest merla?
Sztywna, mocno za­kle­jona gaza przy­twier­dzona do grzbietu w oprawie twardej.

Co to jest na­kład?
Liczba wy­dru­ko­wa­nych egzemplarzy.

Co to jest oprawa bro­szu­rowa?
Tzw. oprawa miękka.

Co to jest or­na­ment?
Po­wta­rzalny motyw zdob­niczy, często roślinny.

Co to jest pa­gina?
Numer stro­nicy lub do­dat­kowy opis, jak na­zwisko au­tora czy tytuł roz­działu itp. (pa­gina żywa).

Co to jest pa­pier ilu­stra­cyjny?
Pa­pier nie­po­wle­kany o wy­so­kich pa­ra­me­trach tech­nicz­nych: bez­drzewny, sa­ty­no­wany, mocno za­kle­jony i wy­peł­niony, o wy­so­kiej bia­łości i nieprzezroczystości.

Co to jest skład go­rący?
Tech­no­logia skła­dania w ołowiu przy za­sto­so­waniu ma­szyn (np. li­notyp, mo­notyp), w prze­ci­wień­stwie do składu ręcz­nego, czcionki bądź wiersze były od­le­wane w trakcie (lub nie­długo po) pracy skła­dacza, a w związku z tym gorące.

Co to jest stro­nica re­dak­cyjna?
Stro­nica książki za­wie­ra­jąca me­trykę wy­daw­niczą (np.: tytuł ory­gi­nału, na­zwisko tłu­macza, re­dak­tora, re­dak­tora tech­nicz­nego, ko­rek­tora, ilu­stra­tora itd.) często, choć nie za­wsze w po­łą­czeniu z me­tryką dru­karską (firma, adres, na­kład, in­for­macje technologiczne).

Co to jest stro­nica ty­tu­łowa?
Stro­nica za­wie­ra­jąca tytuł dzieła.

Co to jest szpalta
Zło­żony ale jeszcze nie po­ła­many tekst.

Co to jest szra­funek?
Kre­sko­wanie, np. w he­ral­dyce różne szra­funki w tle za­stę­pują przy­po­rząd­ko­wane im barwy, ze szra­fun­kiem naj­czę­ściej jednak można spo­tkać się w gra­fice warsz­ta­towej (mie­dzioryt itp.), gdzie przy jego po­mocy ar­tysta wy­do­bywa światłocień.

Co to jest trac­king w dru­kar­stwie?
Właśc. ‹spa­cjo­wanie›, jed­no­lite po­więk­szenie od­stępów mię­dzy­li­te­ro­wych w słowie.

Co to są cyfry na­utyczne?
Na­utyczne czyli pły­wa­jące, cyfry z wy­dłu­że­niami gór­nymi i dol­nymi, po­dobnie jak w mi­nu­sku­łach. Prze­ci­wień­stwem są cyfry ta­be­la­ryczne, które wy­so­ko­ścią od­po­wia­dają wielkim literom.

Czy ty­po­grafia jest czę­ścią na­szego życia?
Tak.

Czym różni się in­ku­nabuł od sta­ro­druku?
Datą wy­dania. Pierwszy wy­dru­ko­wano w dru­giej po­łowie XV wieku, drugi w XVIXVIII wieku.

Czym różni się ka­pi­talik od wer­sa­lika?
Wy­so­ko­ścią, która w ka­pi­ta­li­kach zbliża się (jest taka sama lub nieco wyższa) do ma­łych liter, ry­sunek glifów w obu po­zo­staje taki sam.

Czym różni się stro­nica od strony?
W po­tocznym ro­zu­mieniu ni­czym, jednak ściśle rzecz biorąc, mamy tylko dwie strony (choć w geo­grafii aż cztery), np. w ma­nu­skryp­tach i in­ku­na­bu­łach sto­so­wano ‹fo­liację›, nu­me­rując tylko karty, z któ­rych każda ma stronę recto i verso, po­dobnie jak pa­pier ma stronę li­cową i si­tową, każdy ar­kusz dru­karski ma też pierwszą i drugą stronę, choć może za­wierać szes­na­ście stronic. W szcze­gólnym przy­padku, jakim jest ‹pa­gi­nacja ciągła› (kon­ty­nu­owana z po­przed­niego tomu) liczba stronic może osiągać kil­ka­dzie­siąt i więcej tysięcy.

Czym zaj­muje się zecer?
Skła­da­niem lub ła­ma­niem tek­stów w ołowiu.

Gdzie mo­żemy spo­tkać złą ty­po­grafię?
Wszę­dzie: w domu, pracy, szkole, na ulicy, w urzę­dzie, a nawet w książkach.

Ile fi­retu ma zwykła spacja?
Nikt nie okre­ślił obo­wią­zu­jącej normy, wiel­kość spacji jest re­gu­lo­wana zwy­czajem i es­te­tycznym wy­czu­ciem pro­jek­tanta kroju, kiedyś było to między 12 a 13 — we współ­cze­snych pi­smach war­tość ta spada nawet do 14 firetu.

Kiedy po­wstała gra­fika użyt­kowa
Po­czątek sta­nowią pierwsze ry­sunki skalne, a więc w prehistorii.

Książka ka­li­grafia
Po­wta­rzam za Hen­ry­kiem Sa­kwerdą — Mi­luše Po­korná: «Ka­li­grafia. Sztuka pi­sania» i Mary Noble: «Ka­li­grafia. Prze­wodnik dla początkujących».

Kto to jest giser?
Od­le­wacz czcionek.

Kto wy­my­ślił pismo dru­kar­skie?
Do­kładnie nie wia­domo, ale ogromny wkład miał Jo­hannes Gu­ten­berg, który tak da­lece roz­winął tech­no­logię czcionek, że z jego zdo­byczy do dziś ko­rzy­stają nawet Azjaci.

Który słownik do prze­no­szenia wy­razów?
Słownik or­to­gra­ficzny PWN.

Na czym po­lega fo­to­skład?
Na ma­szy­nowym skła­daniu tekstu z wy­ko­rzy­sta­niem metod fo­to­gra­ficz­nych, no­śni­kiem glifów są spe­cjalne fotomatryce.

Naj­waż­niejsza książka o ty­po­grafii
Ro­bert Brin­ghurst: «Ele­men­tarz stylu w typografii».

Ty­po­grafia znak dzie­lenia
÷

Róż­nica między la­mi­no­wa­niem i la­kie­ro­wa­niem
Pierwsze to po­wle­kanie druków folią, drugie — lakierem.

Cu­dzy­słów dru­giego stopnia
Naj­czę­ściej uży­wamy «cu­dzy­słowów francuskich».

Prze­ci­wień­stwo kur­sywy
Antykwa.

Pół­pauza na końcu wiersza
Może być, jeśli nie ma in­nego wyjścia.

Pho­to­shop skła­danie książki
To bardzo zły pomysł.

Pierwsza polska czcionka dru­karska uwzględ­nia­jąca znaki dia­kry­tyczne
Nowy ka­rakter polski.

Po­li­graf liczba mnoga
Po­li­gra­fowie, względnie w formie de­pre­cja­tywnej: poligrafy.

Zmarła osoba w ty­po­grafii
Za na­zwi­skiem sta­wiamy obelisk: †

Nie mogę zrobić ka­pi­ta­lików
Ka­pi­ta­liki robi pro­jek­tant kroju, można by­łoby sobie po­ra­dzić skła­dając wer­sa­li­kami w od­po­wiednio mniej­szym stopniu, ale to dziadostwo.

Krytycznym okiem

20 listopada 2009  [Instapaper Text] [Readability]

Wspo­mniany w po­przednim ar­ty­kule pro­jekt, pod­dany kry­tyce pod­czas KRAK­Typo, to książka Wer­nera Chro­baka pt. „Brat Eu­sta­chiusz Ku­gler. W drodze na oł­tarze” — bio­grafia ba­war­skiego za­kon­nika, w paź­dzier­niku ogło­szo­nego bło­go­sła­wionym, wy­dana u mnie na zle­cenie bo­ni­fra­trów. Tłu­ma­czenie i re­dakcja trwały dość długo, przede wszystkim ze względu na ko­niecz­ność bardzo da­leko idącej in­ge­rencji w tekst. Książka, oczy­wi­ście, miała mieć cha­rakter okolicznościowy.

okładka 1okładka 4

Pod­stawą pro­jektu jest punkt post­scrip­towy. Zde­cy­do­wałem się na format 45×57 pica, w którym za­sto­so­wałem siatkę 12×12, co daje moduł o wy­mia­rach 45×57 punktów. Mar­gines górny wy­nosi dwa mo­duły, dolny — trzy, we­wnętrzny — dwa, ze­wnętrzny — cztery. Wy­miary ko­lumny: 270×399 punktów, 31 wierszy. Przy­pisy oraz ty­tuły roz­działów zo­stały umiesz­czone poza ko­lumną, w re­zul­tacie po­więk­szając ją i wpro­wa­dzając swo­istą nie­re­gu­lar­ność. Po­wziąłem za­ło­żenie, że żaden z ele­mentów nie może zbliżyć się do kra­wędzi stro­nicy na od­le­głość mniejszą, niż jeden moduł (od tego za­ło­żenia zro­biłem cztery wyjątki).

bek_siatka_1bek_siatka_2bek_siatka_3

W skła­dzie użyłem pism: Mi­nion Pro (tekst główny, czarny), He­lve­tica Neue (przy­pisy, czarne), ITC Avant Garde Go­thic (tytuł książki i ty­tuły roz­działów, bru­nat­no­czer­wone — PMS 187 U).
Książkę wy­dru­ko­wano na pa­pie­rach: środki — of­f­se­towy 140 g/​m², biały (do­stawca: Igepa), na którym do­dat­kowo po­ło­żono kre­mową aplę, okładka — ozdobny, Ke­ay­ko­lour Kwarc 250 g/​m² (do­stawca: An­talis). Oprawa bro­szu­rowa, kle­jona, 56 stron. Na okładce tło­czenie — fak­sy­mile ty­tu­ło­wego bo­ha­tera. Spójrzmy na rozkładówki.

12–34–5
6–78–910–11
12–1314–1516–17
18–1920–2122–23
24–2526–2728–29
30–3132–3334–35
36–3738–3940–41
42–4344–4546–47
48–4950–5152–53
54–5556

Po­ka­załem tę ksią­żeczkę wszystkim, kry­tykę uzy­skałem od kilku osób, po­zwólcie, że — na ile pa­miętam — przy­wołam tylko cztery z wypowiedzi.

Ro­bert Chwa­łowski
Gdy wziął do ręki, po­kazał palcem na okładkę i po­wie­dział: — Co to ma być? No proszę cię!… — miał na myśli tło­czenie, słabo wi­doczne i ge­ne­ralnie ni z gruchy, ni z pie­truchy. Spo­strzegł też, że ISBN po­jawia się aż w trzech miej­scach: na okładce, stronie re­dak­cyjnej (53) i, nie­po­trzebnie, na stronie czwartej.
Ko­lejna uwaga do­ty­czyła cyfr w przy­pi­sach. Po­mniej­szyłem je do wiel­kości x, by zbliżyć się kon­wencją do cyfr na­utycz­nych uży­tych w tek­ście głównym, a Ro­bert stwier­dził, że nie­po­trzebnie.
Źle wy­glą­dają także du­oto­nowe zdjęcia, zro­bione trochę „na siłę”. Ty­tuły roz­działów w innym ko­lorze nie są wy­star­cza­jącym uza­sad­nie­niem do ko­lo­ro­wania zdjęć, tym bar­dziej, że nie wszyst­kich. Po­łożył rów­nież palec na stro­nach 4550: — A to? Co to ma być? Zbyt duża in­ter­linia między ty­tułem, a tek­stem, wy­star­czy­łoby pół wiersza. — Kon­kluzja — Naj­gorsza książka świata.

Ro­bert Oleś
Jego spo­strze­żenia do­ty­czyły głównie mi­kro­ty­po­grafii. Naj­waż­niejsze za­pa­mię­tane przeze mnie, to zła cho­rą­giewka w przy­pi­sach bocz­nych np. na stronie 5 czy 7 (są zbyt obłe), w prze­ci­wień­stwie do 40, gdzie już jest w porządku.

An­drzej To­ma­szewski
Po pierwsze skry­ty­kował spis treści. O listku, który po­jawia się między ty­tułem, a nu­merem strony po­wie­dział: — W tym miejscu, to jest ty­po­gra­ficzny robak — li­stek, jak za­uwa­ży­li­ście na ilu­stra­cjach wyżej, po­jawia się rów­nież w tek­ście głównym, gdzie od­dziela tytuł od treści i tam jest jak naj­bar­dziej na miejscu. Druga bo­lączka, to bardzo nie­jed­no­rodny ma­te­riał ilu­stra­cyjny, który na­le­żało ra­czej ujed­no­licić, niż jeszcze bar­dziej go róż­ni­cować.
Za­trzymał się rów­nież na stronie ty­tu­łowej: — Dla­czego na­zwisko au­tora jest tej samej sze­ro­kości, co słowo „Brat” i dla­czego jest w tym samym stopniu, co „Wro­cław 2009″? — No cóż… nie mam nic na uspra­wie­dli­wienie.
An­drzej, wbrew wcze­śniej­szym uwagom, skwi­tował: — Kawał do­brej, ty­po­gra­ficznej ro­boty. — Zna­lazł też jeszcze jedną za­letę: — Zo­baczcie. Zo­stawił dwie ostatnie strony puste, bo tak mu wy­szło i nie roz­ciągał na siłę tekstu, żeby je zapełnić.

Stefan Szczypka
Wziął książkę do ręki z naj­wyższą pie­czo­ło­wi­to­ścią. Wła­śnie od niego do­stałem naj­więcej po­chwał, a rów­no­cze­śnie naj­bar­dziej miaż­dżącą kry­tykę. Stwier­dził, że książka może się po­dobać, mimo dużej ilości błędów.
— Okładka — przez dobór pa­pieru i pro­jekt — robi wra­żenie, że mamy do czy­nienia z dru­kiem uni­ka­towym. Rów­nież we­wnątrz, mimo dość nie­jed­no­znacznej siatki, jest bardzo ele­gancka. — Bardzo dobre wra­żenie zro­biła na nim roz­kła­dówka 1617, na której zdjęcie wy­ła­muje się z siatki, ale w miły dla oka sposób: — I wła­śnie bardzo do­brze, że nie jest do spadu. — Jako prze­ci­wień­stwo po­kazał roz­kła­dówkę 4041, która gdyby tylko mogła za­wierać boczny przypis o tej samej wy­so­kości, co prawa ko­lumna — by­łoby ide­alnie.
We­dług niego w tego typu (oko­licz­no­ścio­wych) pu­bli­ka­cjach po­winno się unikać po­zo­sta­wiania na końcu wiersza nie tylko słów jed­no­li­te­ro­wych, ale rów­nież dwu– i trzy­li­te­ro­wych, jak „do” czy „dla” po to, by za­chować w wierszu lo­giczną cią­głość.
Do grub­szych man­ka­mentów na­leży nie­przy­sta­jąca do ca­łości pa­gi­nacja, co szcze­gólnie widać na stro­nach 18 i 44. No wła­śnie, gdybym nie za­po­mniał jej tu usunąć (jak na s. 6), być może nie rzu­ca­łoby się to tak w oczy. Su­ge­ro­wane przez Ste­fana roz­wią­zanie, to od­su­nięcie pa­gi­nacji od ko­lumny i po­więk­szenie jej, być może na­le­żało za­grać też ko­lorem lub krojem.
Ko­lejne, może nie rzu­ca­jące się w oczy, ale duże błędy zna­lazł w Do­dat­kach. Primo: sposób przed­sta­wienia ty­tu­la­riów mija się z ich pre­zen­tacją w tek­ście, co może być my­lące. Se­cundo: skoro w bi­blio­grafii mamy pod­cięcie, to w na­stę­pu­jącym po nim spisie ilu­stracji też można je było za­sto­sować.
Jak widać na pod­glą­dach, w tek­ście są trzy­stop­niowe ty­tuły. Pierwszy — Avant Garde, wer­sa­li­kami — wy­su­nięty ponad ko­lumnę, drugi ka­pi­ta­li­kami i trzeci kur­sywą tego sa­mego — Mi­nion — kroju, co tekst główny, od­dzie­lone od niego tylko or­na­mentem z pół­fi­re­to­wymi świa­tłami. Tutaj Stefan za­sta­na­wiał się, czy nie le­piej aka­pity z ty­tułem trze­ciego stopnia rów­nież po­zbawić wcięcia.
Ostatnie, za­pa­mię­tane przeze mnie roz­wa­żania sku­piały się na stronie ty­tu­łowej, a ści­ślej na pod­ty­tule, który wy­daje się zbyt mocny w sto­sunku do ty­tułu. — Być może — mówił Stefan — na­le­żało go złożyć ja­kimś małym stop­niem, pi­smem pro­stym, wy­środ­kować, trochę obniżyć…

Tyle mi­strzowie. Za­pewne nie po­wie­dzieli wszyst­kiego, a i ja nie wszystko za­pa­mię­tałem, więc jeśli ktoś jeszcze chciałby za­bawić się w tro­pienie błędów, za­pra­szam do komentarzy.