Myślnik | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „myślnik”

Mikrokosmos

30 grudnia 2010  [Instapaper Text] [Readability]

W dzi­siej­szych cza­sach każdy może zo­stać wy­dawcą, nie po­no­sząc przy tym zbyt wiel­kich na­kładów albo wcale. Jednym ze spo­sobów na pu­bli­ko­wanie jest blog. Głównie war­tość me­ry­to­ryczna de­cy­duje o po­czyt­ności, ale nie tylko. W wy­mianie myśli za po­mocą tekstu pi­sa­nego bardzo istotna jest rów­nież es­te­tyka, której chyba naj­waż­niej­szym aspektem jest ty­po­grafia. Kiedy mówię z kimś o ty­po­grafii, naj­czę­ściej ob­ser­wuję na jego twarzy za­kło­po­tanie, bo dla wielu osób ty­po­grafia, to po prostu „ko­smos”.
 Dwu­na­stego grudnia brałem udział w kon­fe­rencji po­świę­conej Word­Pres­sowi — sys­te­mowi za­rzą­dzania tre­ścią na stro­nach www, sze­roko uży­wa­nemu do utrzy­my­wania blogów. Przed­sta­wiam zapis wideo i naj­waż­niejsze frag­menty to­wa­rzy­szącej wy­kła­dowi pre­zen­tacji. Sku­piam się przede wszystkim na mi­kro­ty­po­grafii (i to w dość wą­skim ujęciu), po­mi­jając za­gad­nienia kom­po­zycji, barwy, kroju czy stopnia pisma etc.
 Mi­kro­ty­po­grafia, a więc «mi­kro­ko­smos». Pod­czas dys­kusji padło kilka obietnic i po­stu­latów, które po­niżej chciałbym zrealizować.

Oma­wiany plugin do Word­Pressa — wp‑Typography au­tor­stwa Jef­freya Kinga — po­zwala na au­to­ma­tyczną kon­trolę tekstu pod kątem mi­kro­ty­po­gra­ficznym. Ta kon­trola nie jest do­sko­nała — nie wszystkie błędy składu zo­staną wy­eli­mi­no­wane — jednak pra­wi­dłowa kon­fi­gu­racja znacznie pod­niesie es­te­tykę i czy­tel­ność tekstu. Wbrew wcze­śniej­szym za­ło­że­niom do­ko­nałem drob­nych zmian w ko­dzie, z czego wy­nika kilka zna­czą­cych uspraw­nień — PO­BIERZ wp-typography-pl.zip [1,1 MB].

Se­man­tyka
Dość często ob­ser­wuję u osób, które są mi­strzami ko­do­wania (CSS, PHP, HTML itd.) braki w ter­mi­no­logii — po­słu­gują się kal­kami ję­zy­ko­wymi i na­zy­wają różne rzeczy bardzo śmiesznie. Za­łą­czam więc słow­ni­czek kilku pod­sta­wo­wych pojęć, który — mam na­dzieję — po­może nam się le­piej rozumieć.

bę­kartwidow
wiersz za­wie­szony, koń­cowy wiesz aka­pitu, który zna­lazł się na po­czątku łamu bądź kolumny

czcionkatype, fount
krotło; no­śnik pisma wy­ko­nany naj­czę­ściej ze stopu dru­kar­skiego, uży­wany w druku typograficznym

dywizhy­phen
łącznik; znak wy­ko­rzy­sty­wany do łączenia lub dzie­lenia wy­razów; naj­czę­ściej ma kształt krót­kiej po­ziomej kreski, ale może być rów­nież umiesz­czony pod innym kątem, po­siadać nie­ty­powy kształt, a nawet składać się z dwóch kreseczek

fontfont
cy­frowy no­śnik pisma

firetem
względna jed­nostka miary, równa stop­niowi pisma

fo­to­składphoto­type­setting, photo­compo­sit­ing
skład fo­to­gra­ficzny; me­toda składu tekstu oparta o urzą­dzenia fo­to­gra­ficzne, tzw. fo­to­skła­darki; mimo prze­róż­nych kon­strukcji, obo­wią­zy­wała ta sama za­sada dzia­łania: funkcję no­śnika pisma peł­niło światło prze­cho­dzące przez fotomatrycę

in­ter­liniale­ading, line spa­cing, in­ter­line spa­cing
od­stęp mię­dzy­wier­szowy; od­stęp mię­dzy­aka­pi­towy; prze­strzeń między ko­lej­nymi wierszami

ju­sto­wanieju­sti­fi­ca­tion
wy­peł­nianie składu ju­stun­kiem, w prak­tyce kom­pu­te­rowej spro­wadza się to do wy­rów­ny­wania wiersza, łamu, lub ko­lumny jed­no­stronnie (do lewej lub do prawej) albo obustronnie

ko­lumna
ob­szar stro­nicy po­kryty tekstem

ko­ry­tarzriver
wi­doczna prze­strzeń w skła­dzie, utwo­rzona przez zbyt sze­rokie spacje, po­wta­rza­jące się w ko­lej­nych wierszach

krój pismaty­pe­face
a) jeden z atry­butów pisma dru­kar­skiego, de­cy­du­jący o kształcie liter; b) pismo drukarskie

linialine
a) długa kreska, peł­niąca w skła­dzie rolę kom­po­zy­cyjną (np. roz­dzie­lenie łamów czy ozdobnik); b) jeden z kilku pa­ra­me­trów pisma dru­kar­skiego, wy­zna­cza­jący pod­stawę (linia ba­zowa), gra­nicę wy­dłużeń gór­nych (linia wy­dłużeń gór­nych), dol­nych (linia wy­dłużeń dol­nych) itp.; c) długa linijka

li­nijka [ty­po­gra­ficzna]ruler, ty­po­meter, type gauge
przy­rząd do po­miarów, kre­ślenia, ma­kie­to­wania etc., wy­po­sa­żony w po­działki z mia­rami me­tryczną i ty­po­gra­ficz­nymi bądź tylko typograficznymi

li­notypli­no­type, Li­no­type ty­pe­set­ting ma­chine
urzą­dzenie do składu go­rą­cego, w którym li­no­ty­pista przy użyciu kla­wia­tury wpro­wa­dzał tekst, a ma­szyna od­le­wała ze stopu dru­kar­skiego go­towe wiersze [li­no­ty­powe], które ukła­dane jeden za drugim two­rzyły szpaltę

łamco­lumn
po­ła­mana szpalta; blok tekstu, skła­da­jący się naj­czę­ściej z ko­lej­nych aka­pitów, sta­no­wiący część ko­lumny lub (w szcze­gólnym przy­padku) z nią tożsamy

mo­notypmo­no­type, Mo­no­type ty­pe­set­ting ma­chine
ze­spół urzą­dzeń do składu go­rą­cego — ta­stra, na którym mo­no­ty­pista składał przy użyciu kla­wia­tury, i od­le­warki, która za­ko­do­wany na ta­śmie per­fo­ro­wanej skład od­le­wała w po­staci po­je­dyn­czych czcionek ze­sta­wio­nych w szpalty; po roz­mon­to­waniu składu, czcionek mo­no­ty­po­wych można było używać w skła­dzie ręcznym

pauzaem dash
kreska o dłu­gości fi­retu, uży­wana naj­czę­ściej w funkcji myśl­nika, współ­cze­śnie rza­dziej niż półpauza

pismo dru­kar­skietype, ty­pe­face
gra­ficzna po­stać ję­zyka prze­wi­dziana do ma­so­wego po­wie­lania i za­cho­wu­jąca po­wta­rzal­ność, w prze­ci­wień­stwie do np. pisma ręcz­nego (script ); pisma uży­wane na stro­nach www rów­nież uważa się za dru­kar­skie, ale zo­stały one pod­dane spe­cjal­nemu za­bie­gowi hin­tingu — do­sto­so­wania do wy­świe­tlania na ekranie

pod­cięciehan­ging in­dent
wpusz­czenie wgłąb łamu wszyst­kich wierszy aka­pitu, poza pierw­szym [jak w ni­niej­szym słowniczku]

pół­fireten
względna jed­nostka miary, równa po­łowie stopnia pisma

pół­pauzaen dash
kreska o dłu­gości pół­fi­retu, uży­wana naj­czę­ściej w funkcji myślnika

składty­pe­set­ting, compo­sit­ing, compo­sit­ion
a) two­rzenie szpalt; czyn­ność po­le­ga­jąca na ukła­daniu tekstu z czcionek bądź wpro­wa­dzaniu go za po­mocą kla­wia­tury; b) po­ła­many (przy­go­to­wany do pu­bli­kacji lub opu­bli­ko­wany) tekst

skład go­rącyhot-​metal ty­pe­set­ting, hot-​metal compo­sit­ing
tech­no­logia składu w me­talu, po­le­ga­jąca na ma­szy­nowym od­le­waniu przy­go­to­wa­nych wcze­śniej szpalt lub wierszy, w skła­dzie ręcznym ko­lej­ność jest odwrotna

skład ręcznyty­pe­set­ting, compo­sit­ing
tech­no­logia składu przy użyciu od­la­nych wcze­śniej (bądź wy­pro­du­ko­wa­nych inną me­todą) czcionek

spacjaspace
od­stęp mię­dzy­wy­ra­zowy, ty­powa spacja ma sze­ro­kość od 14 do 13 fi­retu, spe­cy­fi­kacja UNI­CODE prze­wi­duje rów­nież spacje spe­cjalne, które można wpro­wa­dzać wprost lub za po­mocą encji

spa­cjo­wanietrac­king, letter-​spacing
po­więk­szanie od­stępów mię­dzy­li­te­ro­wych w ca­łych sło­wach, ko­niecznie na­leży je sto­sować w wy­ra­zach zło­żo­nych wer­sa­li­kami bądź ka­pi­ta­li­kami — dla pod­wyż­szenia ich czy­tel­ności — cza­sami używa się go jako wyróżnienia

ste­reotypste­reo­type
forma dru­kowa w ca­łości od­lana z żeliwa lub stali, bę­dąca kopią (formą wtórną) przy­go­to­wanej w skła­dzie ręcznym bądź go­rącym formy pierwotnej

szewcor­phan
pierwszy wiersz aka­pitu, który po­zo­stał na końcu łamu bądź kolumny

wer­salikca­pital letter (plur.: all caps, all ca­pi­ta­lized ), ma­ju­scule
ma­ju­skuła, wielka litera

wcięcie [aka­pi­towe][pa­ra­graph] in­dent, [first line] in­dent
wpusz­czenie pierw­szego wiersza aka­pitu wgłąb łamu, naj­czę­ściej o 12 do 1 12 firetu

wierszline
a) frag­ment składu (tekstu), miesz­czący się na jednej linii, w ob­rębie jed­nego łamu; b) w skła­dzie go­rącym, odlew za­wie­ra­jący po­je­dynczy ciąg znaków; wiersz li­no­ty­powy (slug )

za­wie­szone słowo
jed­no­li­te­rowe słowo — spójnik lub przy­imek — na końcu wiersza, w bar­dziej cy­ze­lo­wanym skła­dzie uważa się nie­kiedy za takie rów­nież słowa dwu- lub trzyliterowe

Pod­czas wy­kładu padła kil­ka­krotnie su­ge­stia przy­go­to­wania ja­kichś wska­zówek do­ty­czą­cych ty­po­grafii. Oto garść do­brych rad. Chcesz swoim pro­jektom lub in­ter­ne­towym pu­bli­ka­cjom dodać nieco blasku? Prak­tykuj. Pa­miętaj, że w uza­sad­nio­nych przy­pad­kach mo­żesz od­stąpić od ści­słego prze­strze­gania reguł.

Ustalaj wła­ściwą sze­ro­kość łamu
Średnia mak­sy­malna dłu­gość wiersza po­winna wy­nosić 6872 znaków. Jeśli z ja­kich­kol­wiek po­wodów po­trze­bu­jesz szer­szego łamu, po­większ rów­nież in­ter­linię. W prze­ciwnym razie czy­telnik do­stanie oczopląsu.

Do­bieraj od­po­wiednią in­ter­linię
Weź pod uwagę przede wszystkim: krój i sto­pień pisma, sze­ro­kość łamu. Zna­czenie ma też kolor tła czy sa­mych liter. Jeśli któryś z tych pa­ra­me­trów się zmienia, mu­sisz zmienić in­ter­linię. Nie może być zbyt mała, ani zbyt duża. Poeksperymentuj.

Wy­równuj do lewej
Łamanie tekstu w cho­rą­giewkę za­osz­czędzi wielu kło­potów tobie i twoim czy­tel­nikom. Przede wszystkim spacje będą mieć tę samą sze­ro­kość. Oczy­wi­ście — jeśli bardzo chcesz — mo­żesz wy­rów­nywać tekst obu­stronnie, ale miej świa­do­mość, że może to utrudnić jego odbiór.

Za­wsze dziel wy­razy
Dzie­lenie wy­razów po­zwoli uniknąć ko­ry­tarzy w tek­ście wy­rów­nanym obu­stronnie, a w tek­ście wy­rów­nanym do lewej upo­rząd­kuje trochę cho­rą­giewkę. Dzie­lenie wy­razów w ję­zyku pol­skim pod­lega za­sadom mor­fo­logii, a nie fo­ne­tyki — chodzi o prze­no­szenie wy­razów nie w miejscu po­działów sy­la­bo­wych, lecz zgodnie z cząst­kami zna­cze­nio­wymi (mor­fe­mami). Pra­wi­dłowe miejsca po­działu po­daje słownik or­to­gra­ficzny PWN.

Szanuj or­to­grafię
— myślnik oznacza za­trzy­manie wy­po­wiedzi, za­sta­no­wienie, nie po­winno być myśl­ników zbyt wiele, aby tekst nie stracił cią­głego cha­rak­teru, przed­sta­wiaj go za po­mocą pół­pauzy (względnie pauzy) oto­czonej spa­cjami;
— nie sta­wiaj wielu kropek — czte­rech, pięciu, ani nawet trzech — używaj wie­lo­kropka, w za­leż­ności od kon­tekstu po­wi­nien on przy­legać do słowa po­prze­dza­ją­cego lub na­stę­pu­ją­cego;
— po­zo­stałe znaki in­ter­punk­cyjne przy­klejaj do po­prze­dza­ją­cego je słowa (bez spacji po lewej stronie);
— używaj po­je­dyn­czego wy­krzyk­nika lub py­taj­nika, a jeśli chcesz pod­kre­ślić emocje — po­dwój­nego, nie więcej, żeby nie uznali cię za psy­cho­patę;
— mo­żesz używać, w szcze­gól­nych przy­pad­kach, zbiegów znaków in­ter­punk­cyj­nych: «?!» i «!?», in­nych w ję­zyku pol­skim nie ma;
— jeśli nie dys­po­nu­jesz wy­star­cza­jącym słow­nic­twem, mo­żesz używać emo­ti­konów :-P
— unikaj dzie­lenia wy­razów w miejscu ich łączenia;
— unikaj jed­no­li­te­rówek na końcu wiersza, jeśli nie chcesz by twoi czy­tel­nicy rzu­cali mięsem;
— żeby nie mu­sieli się za­sta­na­wiać „co autor miał na myśli”, unikaj myśl­nika na po­czątku wiersza;
— używaj pra­wi­dło­wych cu­dzy­słowów pierw­szego stopnia: „…”, jako cu­dzy­słowy dru­giego stopnia (we­wnętrzne) mo­żesz sto­sować «…» lub »…«, ale kon­se­kwentnie;
— stosuj in­deksy i frakcje jeśli trzeba;

Uważaj, diabeł tkwi w szcze­gó­łach
— nie używaj pod­kre­ślenia;
— nie wy­róż­niaj dłuż­szych partii tekstu po­chy­le­niem;
— unikaj po­dwój­nych wy­róż­nień, np. po­chy­lenie z po­gru­bie­niem czy cu­dzy­słowem, od­stęp mię­dzy­aka­pi­towy z wcię­ciem itd.
— aka­pity le­piej wy­róż­niać większą in­ter­linią, ale nie większą niż jeden wiersz;
— koduj tekst w UTF-​8;
— nie wa­riuj z ko­lo­rami, pa­miętaj że naj­czy­tel­niej­szym ze­sta­wie­niem jest czarny tekst na białym tle
— unikaj zdjęć w tle (pod tek­stem);
— tam, gdzie za­chodzi po­trzeba, używaj encji;
— do pro­jek­to­wania układów ty­po­gra­ficz­nych ko­rzy­staj z ge­ne­ra­torów tekstu pol­skiego;
— ogra­ni­czaj ilość krojów na stronie do mi­nimum;
— jeśli uży­wasz pisma po­chy­łego w na­wiasie pro­stym, sprawdź, czy przed na­wiasem za­my­ka­jącym nie po­trzeba cien­kiej spacji;
— nie od­dzielaj jed­no­stek od miar;
— sto­pień pisma nie po­wi­nien być zbyt mały, ani zbyt duży;

Usta­wiamy wp-​Typography
Wtyczkę udo­stęp­niono na li­cencji GPL, co ma swoje za­lety i wady. Po­niżej link do wtyczki w pol­skim tłu­ma­czeniu. Zde­cy­do­wałem się wpro­wa­dzić drobne zmiany w ko­dzie wtyczki. Nie wy­klu­czam, że w przy­szłości dodam ja­kieś jeszcze ulep­szenia.
 Na­leży ją za­in­sta­lować, tzn. roz­pa­kować i folder o na­zwie «wp‑typography» wraz z za­war­to­ścią umie­ścić na ser­werze w ka­ta­logu wy­szcze­gól­nionym poniżej.

../wp-content/plugins/

Panel usta­wień można od­na­leźć w kok­picie: USTA­WIENIA » WPTYPOGRAPHY (adres poniżej).

../wp-admin/options-general.php?page=wp-typography

PO­BIERZ wp-typography-pl.zip [1,1 MB], za­in­staluj i przejdź do kon­fi­gu­racji. Jeśli po­sia­dasz już wp‑Typography w wersji an­giel­skiej, nad­pisz ją.
 Wraz z tłu­ma­cze­niem przy­go­to­wałem wstępne (do­myślne) usta­wienia, które różnią się od ory­gi­nal­nych. Tak więc, jeśli miałeś już za­in­sta­lo­waną wtyczkę, po wgraniu pol­skiej wersji włącz usta­wienia do­myślne. Obej­rzyjmy jeszcze raz panel administracyjny.

Źródła
Pierwszy moduł za­wiera od­sy­łacze do stron au­tora. Ważne, że obo­wią­zuje li­cencja GPL, oraz, że jest do­stępny kod PHP, który można wdrożyć na do­wolnej stronie www, nie­opartej o WordPressa.

wp-Typography: Źródła

Ogólne usta­wienia
W drugim mo­dule można zde­fi­niować ele­menty HTML, które nie będą pod­legać prze­twa­rzaniu. Za­sto­so­wanie prak­tyczne: jeśli ja­kieś słowo lub słowa nie po­winny być dzie­lone, wy­starczy je ująć w od­po­wiednie tagi.

<span class="noTypo">…</span>
<p class="noTypo">…</p>

Oczy­wi­ście, to tylko prosty przy­kład, moż­li­wości jest dużo więcej.

wp-Typography: Ogólne ustawienia

Dzie­lenie wy­razów
Dzie­lenie wy­razów na­leży włą­czyć bez względu na to, czy tekst wy­rów­nu­jemy obu­stronnie, czy tylko do lewej. W obu przy­pad­kach po­pra­wisz w ten sposób wy­gląd łamu. Jeśli obu­stronnie wy­rów­ny­wane są też na­główki, na­leży włą­czyć dzie­lenie rów­nież dla nich.
 W dolnej części mo­dułu znaj­duje się pole, w którym można do­łą­czyć listę słów z wła­snymi re­gu­łami dzie­lenia. Sen­sownie można je wy­ko­rzy­stywać wy­łącznie w tek­stach łama­nych w cho­rą­giewkę. Ry­go­ry­styczne dzie­lenie wy­razów na stro­nach www, w po­łą­czeniu z obu­stronnym wy­rów­na­niem spo­wo­duje pro­blemy! Dziury i ko­ry­tarze, któ­rych nie chcemy. Po­sługuj się więc za­sadą mniej­szego zła i jeśli nie wy­rów­nu­jesz do lewej, nic nie zmieniaj.

wp-Typography: Dzielenie wyrazów

In­te­li­gentna pod­miana znaków
Nie­stety, te opcje nie są tak in­te­li­gentne, jak by się chciało. Cu­dzy­słowy co prawda pra­wi­dłowe, jednak ory­gi­nalny kod po­zwalał na uży­wanie w funkcji myśl­nika tylko pauzy. Zde­cy­do­wałem się wpro­wa­dzić zmianę. Wszystkie dy­wizy oto­czone spa­cjami zo­staną za­mie­nione na pół­pauzy, po­dobnie po­dwójne dy­wizy [ -- ], jednak jeśli masz fan­tazję używać pauzy, mo­żesz ją wsta­wiać za po­mocą trzech dy­wizów [ --- ].
 Trzy kropki za­mie­niaj na wie­lo­kropek — rzecz oczy­wista. Pod­miana dia­kry­tyków w ję­zyku pol­skim ra­czej nie bę­dzie miała za­sto­so­wania, chyba, że dla ob­cych słów. Jeśli masz do­brze opra­co­waną listę, mo­żesz włą­czyć. Uprosz­czone znaki za­strzeżeń, to bardzo wy­godna opcja, a więc do­myślnie po­zo­staje włą­czona. Przy­rostki li­czeb­ników po­rząd­ko­wych nas nie do­tyczą.
 Ma­te­ma­tyka. Wielka szkoda, że działa nie­obli­czalnie. Druga opcja z tej serii (ułamki) za­działa tylko, jeśli bę­dziemy mieć włą­czone za­wi­janie po łączniku — ab­surd. Mimo to za­lecam ko­rzy­stanie z tej opcji. Wpro­wa­dzanie uni­ko­do­wych znaków ułamków na www, szcze­gólnie w ma­łych stop­niach, nie wchodzi w grę ze względu na to­talny brak czy­tel­ności. Popatrz.

⅜ —— 38

Na www na­leży po­słu­giwać się w tym wy­padku nie frak­cjami, lecz in­dek­sami, do­dat­kowo cyfry w licz­ni­kach i mia­now­ni­kach po­winny być tylko nie­znacznie mniejsze od pod­sta­wo­wego stopnia pisma.

wp-Typography: Inteligentna podmiana znaków

Kon­trola tekstu przy użyciu nie­stan­dar­do­wych spacji
Nie­stan­dar­dowe spacje to: nie­roz­dzielna, cienka, ze­rowej sze­ro­kości itd. Po każdym jed­no­li­te­rowym słowie zwykła spacja zo­stanie za­mie­niona na nie­roz­dzielną — tak po­winno być, ale nie jest. Wy­jąt­kiem są dwie jed­no­li­te­rówki obok siebie. Jeśli chcesz, aby żadna nie wi­siała na końcu wiersza, po każdej z nich wstaw encję nie­roz­dzielnej spacji za­miast zwykłej.

&nbsp;

Cienkie spacje między myśl­ni­kiem, a słowem za­miast zwy­kłych, to an­glo­saski zwy­czaj. Mia­łyby one sens gdy­byśmy w funkcji myśl­nika sto­so­wali pauzę, ale waż­niejsze by­łoby unik­nięcie myśl­nika na po­czątku wiersza. A więc, bez względu na to, czy myśl­ni­kiem jest pauza, czy pół­pauza, na­leży po­prze­dzić ją nie­roz­dzielną spacją (encja po­wyżej). Ergo nie ma po­trzeby ko­rzy­stania z tej opcji.
 Ko­lejne trzy opcje, to oczy­wi­stość oczy­wista (sic ). Można do­wolnie roz­sze­rzyć listę miar. Na­to­miast uni­kanie po­je­dyn­czych słów na końcu aka­pitu w pewnej mierze po­zo­staje opcją uzna­niową. Warto ją włą­czyć w sze­rokim łamie, w wą­skim nie bę­dzie ko­nieczna.
 Za­wi­janie po łączniku — ina­czej mó­wiąc, ze­zwo­lenie na dzie­lenie wy­razów w miejscu łączenia — nie po­winno być do­pusz­czalne. Polska or­to­grafia po­zwala na po­dzie­lenie w tym miejscu, ale dywiz po­winno się po­wtó­rzyć w na­stępnym wierszu. Wp‑Typography tego nie umoż­liwia.
 Ar­cy­prze­dziwnym błędem jest uza­leż­nienie po­praw­nego ren­de­ro­wania ułamków od włą­czenia wła­śnie tej opcji. Jeśli chcemy mieć ładne ułamki, mu­simy więc po­zo­stawić ją włą­czoną, a zakaz dzie­lenia słów z łączni­kiem re­ali­zować przez ręczną pod­mianę łącznika na twardy dywiz (encja po­niżej), któ­rego ani HTML, ani wp‑Typography nie roz­po­znaje (jest ren­de­ro­wany, jak zwykły dywiz).

&#8209;

Za­wi­janie ad­resów email i URL-​i jest re­ali­zo­wane przez do­danie spacji ze­rowej sze­ro­kości po każdej kropce i znaku at (@). Ostatnia opcja w tej sekcji po­zwala wy­łą­czyć za­wi­janie w In­ternet Explo­rerze 6 i rów­nież po­winna zo­stać włączona.

wp-Typography: Kontrola tekstu przy użyciu niestandardowych spacji

Haki CSS
Ostatni moduł po­zwala na zde­fi­nio­wanie wy­jątków za po­mocą tzw. haków. W czte­rech szcze­gól­nych sy­tu­acjach mo­żemy włą­czyć au­to­ma­tyczne ozna­czanie frag­mentów tekstu klasą, którą na­stępnie opi­szemy w ar­kuszu stylów. Po­nadto można do­łą­czyć własne frag­menty kodu CSS.

wp-Typography: Haki CSS

To chyba już wszystko o uży­tecz­ności wp‑Typography, ale jeszcze kilka uwag o błę­dach i waż­niej­szych problemach.

1. Miękkie dy­wizy są wsta­wiane w całym tek­ście. Ujaw­niają się tylko wtedy, gdy za­chodzi po­trzeba prze­nie­sienia słowa do ko­lej­nego wiersza. Cza­sami jednak się zdarza, że cały tekst jest upstrzony dy­wi­zami. O co chodzi? Pro­blem spra­wiają fonty, które w ze­stawie znaków nie za­wie­rają mięk­kich dy­wizów, w takim wy­padku są one trak­to­wane jak zwykłe. Innym źró­dłem nie­pra­wi­dło­wości może być brak ob­sługi bądź pełnej ob­sługi UNI­CODE przez prze­glą­darkę lub opro­gra­mo­wanie serwera.

2. Zawieszone słowo nie zo­stanie wy­kryte, jeśli jest ich więcej pod rząd.

3. Myślniki będą się po­ja­wiać na po­czątku wiersza.

4. Matematyka działa nieobliczalnie.

5. Pochylone słowa sty­kają się z na­wiasem za­my­ka­jącym. Można temu za­ra­dzić wsta­wiając cienką spację (encja poniżej).

&thinsp;

6. Opcja za­wi­jania po łączniku działa tylko ze zwy­kłym dy­wizem, nie bę­dzie działać z twardym. To wy­nika ra­czej ze spe­cy­fi­kacji HTML i jest plusem, po­nieważ mo­żemy wpro­wa­dzić do tekstu do­dat­kowy dywiz, który bę­dzie po­siadał takie same atry­buty, jak zwykły (nie­po­dziel­ność), ale przez wp‑Typography zo­stanie po­mi­nięty w prze­twa­rzaniu (nie po­jawi się po nim spacja ze­rowej szerokości).

7. Haki CSS mają po­lep­szyć es­te­tykę i czy­tel­ność, nie­mniej jednak nie w każdym pro­jekcie będą się spraw­dzać. Można i na­leży je sa­memu mo­dy­fi­kować. W ni­niej­szej wersji do­ko­nałem kilku istot­nych zmian.

.caps — do­dałem spa­cjo­wanie do klasy «caps» rów­no­cze­śnie zmie­niając roz­miar wer­sa­lików na 95%; oka­zało się, że roz­świetla ona spację po słowie, ale nie przed i bardzo źle to wy­gląda, dla­tego do­dałem rów­nież trochę światła przed spa­cjo­wanym słowem;
— uwaga: słowa na po­czątku aka­pitu, zło­żone wer­sa­li­kami będą po­trze­bować ko­rekty o 20100 fi­retu w lewo (-0,2 em);
— nie zo­stają wy­kryte ciągi wer­sa­lików za­warte w cu­dzy­słowie, choć w na­wiasie już tak;

.numbers — zmie­niłem spa­cjo­wanie i sto­pień pisma dla cyfr; po­trzebna ko­rekta dla cyfr roz­po­czy­na­ją­cych akapit wy­nosi 10100 fi­retu; jeśli w pro­jek­tach lub na blogu ko­rzy­stasz z krojów za­wie­ra­ją­cych cyfry na­utyczne (z wy­dłu­że­niami dol­nymi i gór­nymi), wy­łącz tę opcję, cyfr tego typu (jak w pi­śmie Geo­rgia) nie na­leży róż­ni­cować od tekstu głównego;

.sup i .sub — zmie­niłem sto­pień pisma na 80% tekstu głów­nego; po­pra­wiłem światła pio­nowe i poziome.

Zanim podam linki do in­nych źródeł, chciałbym pod­su­mować kon­fe­rencję. Wy­daje mi się, że Word­Press to przy­szłość www. Łódzki Word­Camp, jako zgro­ma­dzenie spe­cja­li­stów lub osób, które pragną stać się spe­cja­li­stami, wpi­suje się nie­by­wałą dy­na­mikę całej spo­łecz­ności użyt­kow­ników. Nie trzeba chyba mocno pod­kre­ślać, że ma ona za­rob­kowy cha­rakter. Pa­ra­dok­salnie, dy­na­mikę tę po­tę­guje fakt, że system jest otwarty.
 Kilka wy­stą­pień bardzo pa­so­wało do moich po­trzeb, wśród nich „Two­rzenie uży­tecz­nych pa­neli za­rzą­dzania” Mar­cina Bie­guna i „Word­Press + or­ga­ni­zacje stu­denckie = sukces” Adama Klimowskiego.


Ważne źródła
Pen­guin Com­po­si­tion Rules for web Ad­ap­tacja zasad opra­co­wa­nych przez Jana Tchi­cholda dla Pen­guin Books do po­trzeb www
The Ele­ments of Ty­po­gra­phic Style Ap­plied to the Web Ad­ap­tacja „Ele­men­tarza stylu w ty­po­grafii” Ro­berta Brin­ghursta do po­trzeb www
ty​po​grafia​.info Serwis Ro­berta Chwa­łow­skiego na temat ty­po­grafii
taat​.pl Zbiór tek­stów To­masza Pę­szora o ty­po­grafii internetowej

Po­mocne na­rzę­dzia
Text4www Po­prawki mi­kro­ty­po­gra­ficzne | Henryk Jursz (jursz​.com)
Text4web Po­prawki mi­kro­ty­po­gra­ficzne | To­masz Pę­szor (taat​.pl)
lipsum​.pl Ge­ne­rator tekstu łaciń­skiego (Lorem ipsum ), pol­skiego i ro­syj­skiego | To­masz Pę­szor (taat​.pl)
taat​.pl Inne na­rzę­dzia | To­masz Pę­szor (taat​.pl)

Word­Press & Word­Camp
word​press​.org | pl​.word​press​.org
word​press​.com | pl​.word​press​.com
Word­Camp Polska
Word­Camp Polska — Youtube
Word­Camp Cen­tral
Word­CampTV

wp-​Typography
Wersja polska — PO­BIERZ wp-typography-pl.zip [1,1 MB]
Wtyczka w re­po­zy­to­rium Word­Pressa
Strona do­mowa
Li­cencja
FAQ
PHP Ty­po­graphy

Mor­fo­logia i or­to­grafia
Wielki słownik or­to­gra­ficzny Ogól­no­do­stępny słownik in­ter­ne­towy, który wska­zuje rów­nież pra­wi­dłowe miejsca dzie­lenia wy­razów

Rozmowa z Andrzejem T.
Spotkanie trzecie, ostatnie

14 czerwca 2010  [Instapaper Text] [Readability]

Trzecie spo­tkanie kończy cykl. Czy ty­po­grafia jest czę­ścią na­szego życia? Czy jest ważna? Na czym po­lega jej zna­czenie? Sty­kamy się z nią na co dzień, ale czy ją do­ce­niamy lub choćby do­strze­gamy? Mam na­dzieję, że wszystko, o czym z An­drzejem To­ma­szew­skim mó­wi­liśmy, sta­nowi jakąś pomoc dla pro­jek­tantów, a przy­naj­mniej inspirację.

Andrzej Tomaszewski
Fot. An­drzej Odyniec

Czy ist­nieje etyka za­wo­dowa ty­po­grafa?

Oczy­wi­ście, po­dobnie jak w każdej pro­fesji. Je­żeli okre­ślimy ty­po­grafa, jako osobę zaj­mu­jącą się pro­jek­to­wa­niem i przy­go­to­wa­niem do druku (lub in­nego upo­wszech­nienia) pu­bli­kacji, to jego za­cho­wania etyczne do­tyczą głównie trzech re­lacji mię­dzy­ludz­kich:
1) pomiędzy ty­po­grafem a autorem-​nadawcą opra­co­wy­wa­nego ko­mu­ni­katu (treści tek­stowej lub iko­no­gra­ficznej);
2) typografem a od­biorcą ko­mu­ni­katu, czyli czy­tel­ni­kiem treści;
3) wreszcie re­lacji z dru­ka­rzem jako wy­twórcą pu­bli­kacji na pod­stawie pracy ty­po­grafa.
 Świa­domie po­mijam tu wszelkie kwe­stie zwią­zane z re­lacją zleceniodawca–zleceniobiorca, po­nieważ re­gu­lo­wane są od­po­wied­nimi prze­pi­sami praw­nymi oraz umo­wami o dzieło. Rów­nież pro­ble­ma­tyka prawa au­tor­skiego lub pa­ten­to­wego jest sze­roko opi­sana w li­te­ra­turze prawno-​zawodowej. Skupmy się więc na wyżej wy­mie­nio­nych trzech punk­tach.
 Ad 1) Imperatyw mo­ralny spro­wadza się do tego, że po­dej­mując się opra­co­wania ko­mu­ni­katu (ulotki re­kla­mowej, ar­ty­kułu na­uko­wego, ar­kusza po­etyc­kiego, książki te­le­fo­nicznej, pro­gramu te­atral­nego, bi­letu na mecz, le­gi­ty­macji par­tyjnej czy in­nego druku) mamy obo­wiązek do­głębnie po­znać in­tencje au­tora i jego ocze­ki­wania. Prze­ko­ny­wanie autora-​nadawcy ko­mu­ni­katu do wła­snych kon­cepcji es­te­tycz­nych i wi­zu­al­nych ma swoje gra­nice. Nie można przy­go­to­wywać pu­bli­kacji wbrew woli nadawcy. Zbyt często bywa, że po­wstaje pro­dukt, w którym prze­staje on być au­torem prze­ka­zy­wanej treści lub to, co chciał prze­kazać, ulega de­for­macji.
 Ad 2) Końcowy od­biorca treści, a więc jej czy­telnik, nigdy nie po­wi­nien umknąć uwadze pro­jek­tanta. Naj­prostsza i w miarę jasna jest tu kwe­stia nie­utrud­niania per­cepcji ko­mu­ni­katu, a więc za­cho­wania wa­lorów czy­tel­ności, roz­po­zna­wal­ności i rze­mieśl­ni­czej ja­kości pu­bli­kacji. Na­to­miast są sprawy, które mu­simy roz­ważać we wła­snym su­mieniu. Na­leżą do nich np.: opra­co­wy­wanie treści fał­szy­wych lub wąt­pli­wych mo­ralnie, uczest­nictwo w oszu­stwach po­li­tycz­nych lub mar­ke­tin­go­wych, an­ty­edu­kacja es­te­tyczna i pro­pa­go­wanie kiczu — z ta­kich de­cyzji żaden pro­jek­tant nie może czuć się zwol­niony. Sam wy­biera: do­chód czy re­zy­gnacja z so­cjo­tech­nicznej blagi, pie­niądze na ubranie dla dziecka czy od­rzu­cenie pro­po­zycji łamania por­nosa, fajne wa­kacje czy od­mowa pro­dukcji ulotek pi­ra­midy fi­nan­sowej. Ale po­dobne de­cyzje są, rzecz jasna, udziałem ludzi wielu za­wodów.
 Ad 3) Do nie­dawna sprawa była jasna — całe przy­go­to­wanie pro­dukcji od­by­wało się w dru­karni i po­li­graf… jak sobie po­ścielił, tak się wy­spał. Dzi­siaj pracą w dru­karni „rządzą” przy­go­to­wane przez nas pliki post­scrip­towe, pe­deefy, in­strukcje szcze­gó­łowe i wszelkie wy­ma­gania po­cho­dzące spoza dru­karni. Jest rzeczą bardzo ważną, aby za­chować od­po­wiednie sto­sunki in­ter­per­so­nalne z tech­no­lo­gami dru­karń i in­nymi pra­cow­ni­kami po­li­grafii, kon­sul­tować sprawy trudne, wspólnie po­dej­mować kło­po­tliwe tech­no­lo­gicznie de­cyzje itp. Oczy­wi­ście nie znaczy to, aby re­zy­gnować z wy­magań ja­ko­ścio­wych lub prób wpro­wa­dzenia ja­kiejś in­no­wacji. Niby zro­zu­miała, ludzka sprawa, a jednak po­wszechne są z jednej i dru­giej strony za­cho­wania pełne pre­tensji, zło­śli­wości i ir­ra­cjo­nal­nych po­staw w ro­dzaju: na złość mamie od­mrożę sobie uszy.
 Za­sta­na­wiam się, czy można mówić o etosie śro­do­wiska ty­po­grafów. Myślę, że jest on ściśle zwią­zany z wie­lo­wie­kowym zna­cze­niem dru­kar­skiej pro­fesji. W dru­kar­skich spra­wach ist­nieje etos za­wodu, w in­ter­ne­to­wych jeszcze się nie wykształcił.

Etos. Wielu pro­jek­tantów — ba, wielu dru­karzy — nie ma o nim po­jęcia. Kiedyś prawo na­zy­wania się to­wa­rzy­szem sztuki dru­kar­skiej było wy­razem dumy i od­po­wie­dzial­ności. Drukarz-​typograf był zo­bo­wią­zany… No wła­śnie, czy etos upada? Mo­żesz go jeszcze bar­dziej przybliżyć?

Jest ars między in­szymi taka, iż nie tylko ple­beium,
ale vere ipsum no­bilem nie szkaradzi.

Bar­tosz Pa­procki: Herby ry­cer­stwa pol­skiego, Kraków 1584

O kim tak pięknie mówił zna­ko­mity szes­na­sto­wieczny polsko-​czeski he­raldyk? O nas! O dru­ka­rzach mia­no­wicie (w pierw­szych wie­kach dru­kar­stwa łac. ty­po­gra­phus = dru­karz). Pisał to już ponad sto lat po uru­cho­mieniu ofi­cyny mo­gunc­kiego miesz­cza­nina Jo­han­nesa Gu­ten­berga.
 Szla­chetnie uro­dzonym honor nie po­zwalał parać się rze­mio­słem. Po­dobne za­jęcie gro­ziło wręcz utratą szla­chectwa. No­biles byli człon­kami ry­cer­skiego stanu i mogli tru­dzić się tylko w mi­li­tarnej po­trzebie albo za­rzą­dzać ma­jąt­kiem. Tym­czasem w XVI stu­leciu — złotym wieku pol­skiego dru­kar­stwa — znaj­du­jemy przy­kłady wy­nie­sienia ple­be­juszy do stanu szla­chec­kiego, wła­śnie spo­śród grona dru­karzy.
 Naj­bar­dziej spek­ta­ku­larnym przy­kładem jest no­bi­li­tacja Jana Łazarzowica-​Januszowskiego, by­łego se­kre­tarza kró­lew­skiego Zyg­munta Au­gusta, hu­ma­nisty i twórcy ory­gi­nal­nego kroju czcionek — No­wego ka­rak­teru pol­skiego. Syn dru­karza Łazarza An­dry­so­wica zo­stał dzie­dzicem słynnej kra­kow­skiej Ofi­cyny Łaza­rzowej — kon­ty­nu­ującej tra­dycje warsz­tatu re­ne­san­so­wego ty­po­grafa Hie­ro­nima Wie­tora. Na sejmie w 1588 roku Ja­nu­szowski uzy­skał in­dy­genat szla­checki wraz z herbem Kło­śnik (Rola), a dwa lata póź­niej od Zyg­munta III Wazy tytuł Ar­chi­ty­po­grafa wraz z przy­wi­le­jami.
 Mamy też inne przy­padki. Uszlach­cono Wa­len­tego Łapkę-​Łapczyńskiego, który tło­czył w dru­karni wę­drownej (tzw. la­ta­jącej), to­wa­rzy­szącej wy­prawom wo­jennym Ste­fana Ba­to­rego. Łapka w po­trzebie po­rzucał swoje czcionki i chwytał za oręż. Na­wiasem mó­wiąc, na jego prasie w War­szawie wy­dru­ko­wano po raz pierwszy „Od­prawę po­słów grec­kich” Jana Ko­cha­now­skiego. Przy­pu­ścił go do herbu Je­lita wielki kanc­lerz i hetman ko­ronny Jan Za­moyski.
 No­bi­lami zo­stali po­tom­kowie kra­kow­skich Szar­fen­bergów, szlach­cicem był Rafał Skrzetuski-​Hoffhalter — dru­karz w Au­strii i na Wę­grzech, także Cy­prian Ba­zylik — kom­po­zytor [rów­nież poeta; przyp. red.] i wła­ści­ciel dru­karni, Sta­ni­sław Koc­my­rzowski no­bi­li­to­wany przez ce­sarza Le­opolda I w Wiedniu oraz kilku in­nych przed­sta­wi­cieli na­szej pro­fesji.
 Stąd wła­śnie nazwa — to­wa­rzysz. Na po­do­bień­stwo np. to­wa­rzyszy pan­cer­nych w hu­sarii, albo też grona osób szla­chet­nych, którzy dru­karzy alias ty­po­grafów do­pusz­czali chętnie do swego to­wa­rzy­stwa.
 God­ność to­wa­rzysza sztuki dru­kar­skiej zdo­by­wało się ciężką, dłu­go­letnią pracą uwień­czoną aktem rze­mieśl­ni­czych „wy­zwolin” spod władzy drukarza-​pryncypała. Myślę że warto o tym przy­po­mnieć, bo po­dobne im­pon­de­ra­bilia zwią­zane z za­wo­dową dumą mieszczą się w sze­roko po­jętym etosie drukarstwa.

A więc upra­wiamy szla­chetny zawód. Ale czy dru­karski (ty­po­gra­ficzny) etos — po­dobnie, jak słowo „to­wa­rzysz” — nie zo­stał zbru­kany?

Etos może nie tyle zo­stał zbru­kany, co za­po­mniany. Zawód dru­karza, ty­po­grafa, od po­czątku swego ist­nienia od­bie­rany był jako swego ro­dzaju kul­tu­rowa misja. Dru­kar­stwo stało się spo­sobem re­je­stro­wania i prze­ka­zy­wania zdo­byczy cy­wi­li­zacji. Za­pew­niło mię­dzy­po­ko­le­niowy kon­takt in­te­lek­tu­alny. Druk dał lu­dziom no­wo­czesny sposób po­rząd­ko­wania myśli. Tempo pracy drukarsko-​wydawniczej po­zwala na bie­żąco re­agować w spra­wach po­li­tycz­nych, na­uko­wych, ar­ty­stycz­nych czy edu­ka­cyj­nych, a każda dzie­dzina wy­kształ­ciła sobie wła­ściwe formy pu­bli­kacji. Nie jest przy­pad­kiem, że np. Cen­tralny Ośrodek Badawczo-​Rozwojowy Prze­mysłu Po­li­gra­ficz­nego, w którym pra­cuję, pod­lega Mi­ni­ster­stwu Kul­tury i Dzie­dzictwa Na­ro­do­wego.
 Nawet jeśli po­pa­trzymy na po­li­grafię zwią­zaną z mar­ke­tin­gowym ob­szarem dzia­łania: dru­ko­wa­niem opa­kowań, ety­kiet, pro­spektów, fol­derów re­kla­mo­wych itp., mo­żemy do­strzec w niej na­rzę­dzie kre­owania gu­stów spo­łecz­nych, pre­fe­rencji es­te­tycz­nych, czy wręcz za­chowań mo­ral­nych.
 Pa­trzę jednak opty­mi­styczne w przy­szłość, bo chyba pięk­no­duchy nie dały się do końca po­konać wszech­ogar­nia­jącej ko­mercji. Dzia­łania wielu osób lub in­sty­tucji kra­jo­wych i za­gra­nicz­nych po­zwa­lają na taki optymizm.

Ale nie da się wrę­czyć etosu przy­szłym dru­ka­rzom czy ty­po­grafom razem ze świa­dec­twem ukoń­czenia szkół. To jest prze­cież zbiór za­chowań i wła­ściwy tylko dla członków śro­do­wiska sposób my­ślenia, któ­rego się czło­wiek uczy od swoich men­torów.

Myślę, że można po­kusić się o „wrę­czanie” etosu w szko­łach. Wszystko za­leży od na­uczy­cieli. Młody czło­wiek jest szcze­gólnie po­datny na su­ge­stie do­ty­czące za­chowań i życio­wych po­staw. Jego oso­bo­wość jest jeszcze czystą, nie­za­pi­saną kartą. Po­zba­wiony wzorców chłonie jak gąbka np. wzorce ró­wie­śni­czej sub­kul­tury. Jeśli jednak na­uczy­ciele nie będą po­tra­fili wy­zwolić sa­tys­fakcji z wy­ko­ny­wanej pracy i dumy z za­wodu, to oczy­wi­ście nic z tego nie bę­dzie.
 Zwróć uwagę, że obaj od­czu­wamy po­trzebę do­war­to­ścio­wania ty­po­grafii. Twoje py­tania i moje od­po­wiedzi są tego naj­lep­szym do­wodem. Prze­cież po­win­niśmy ra­czej roz­ma­wiać o li­ter­kach, ty­tu­la­riach i pa­gi­nach. A my co?

Wzorce ró­wie­śni­czej sub­kul­tury, a słowo na­uczy­ciela… An­drzeju, sam prze­cież cho­dziłeś na wa­gary. Co było bar­dziej in­te­re­su­jące — teoria (szkoła), czy prak­tyka (dru­karnia)? Gdzie z tym etosem się można było za­po­znać? Starzy maj­strowie nie wy­kła­dali go prze­cież zza biurka, a ra­czej sami go kul­ty­wo­wali. A nie by­wało też tak, że etos w dru­karzu się wy­czer­pywał i trzeba było go uzu­pełnić, po­pi­jając szkla­neczką?

Masz rację. Ja miałem w ro­zumie „na­uczy­ciela” w sensie ogól­niej­szym, ale w szkolnym kon­tek­ście wy­szło, jak wy­szło. Nie­mniej w moim tech­nikum było dwóch, trzech na­uczy­cieli, którzy wręcz za­ra­żali sza­cun­kiem i sym­patią dla za­wodu. Inż. Jan Barszcz, przed­wo­jenny ma­szy­nista ty­po­gra­ficzny, uczył ma­szy­no­znaw­stwa, a opo­wiadał nam o spo­tka­niach z nie­zwy­kłymi oso­bami w dru­karni (nawet o wie­wiórce bie­gnącej po pasie trans­mi­syjnym po­śpiesznej ma­szyny). Po­lo­nistka Zofia Cie­cha­nowska pod­po­wia­dała, gdzie są wy­stawy książek, im­prezy wy­daw­nicze, spo­tkania z au­to­rami. My­ślisz, że nie cho­dzi­liśmy? W ni­czym nam to nie prze­szka­dzało iść potem na mecz, na randkę albo na pry­watkę. Jan Jużda, na­uczy­ciel z ze­cerni, ho­łubił czcio­neczki i uczył wi­dzieć w nich coś więcej, niż ka­wałek brud­nego me­talu. Na fi­zyce, gdy była mowa o świetle i bar­wach, po­szliśmy do Za­chęty na film o cza­ro­waniu ko­lo­rami przez ma­larzy im­pre­sjo­nizmu. Itd., itd.
 Od na­uczy­cieli wiele za­leży. Nie twierdzę, że z mojej klasy wy­szli sami ar­tyści i mi­ło­śnicy czarnej sztuki. Jednak kilka du­szy­czek zo­stało zło­wio­nych na całe życie. Przy naj­bar­dziej brudnej ze­cer­skiej ro­bocie, albo przy mie­szaniu farby, przy myciu walców ma­szyny dru­kar­skiej, na­prawdę czu­liśmy się pra­cow­ni­kami kul­tury. Być może brzmi to gór­no­lotnie, ale tak bywa, gdy chce się wy­po­wie­dzieć, co się czuje.
 Mi­strzowie, starzy wy­ja­dacze w dru­kar­niach, to jeszcze inna sprawa. Wów­czas nie­którzy pa­mię­tali jeszcze przed­wo­jenne czasy, gdy Pan Zecer wy­cho­dził po wy­płacie z dru­karni ga­ze­towej i za­ma­wiał dwie do­rożki. W pierw­szej je­chała laska i me­lonik, a w dru­giej Pan Zecer. Oczy­wi­ście nie je­chał prosto do domu, ale do ulu­bio­nego lo­kalu, aby z ko­leż­kami po­krzepić się ja­kimś we­sołym na­pojem. Pa­no­wało bo­wiem ni­czym nie uza­sad­nione, a jednak po­wszechne mnie­manie, że al­kohol jest świetną od­trutką na tlenki ołowiu wdy­chane w znacz­nych daw­kach w dru­kar­niach. Znaczne dawki ołowiu wy­ma­gały znacz­nych dawek trunku.

Ręka rękę myje, a wszyscy je­dziemy na tym samym wózku. Być może ja­kieś po­czucie za­wo­dowej jed­ności jest nam po­trzebne. Tylko po co?

Nie lubię po­rze­kadła „ręka rękę myje”, bo ko­jarzy się z sitwą albo kliką. Na­to­miast wspól­nota in­te­resów pro­jek­tantów, dru­karzy, re­dak­torów czy mar­ke­tin­gowców jest faktem i wy­nika ze wspólnej pracy nad fi­nalnym pro­duktem.
 Dru­karz dru­karza czy pro­jek­tant pro­jek­tanta może trak­tować jako kon­ku­rencję za­gra­ża­jącą wła­snym in­te­resom. Za­wsze tak było i bę­dzie. Hi­storia walki o przy­wi­leje dru­kar­skie XVI-​wiecznych kra­kow­skich ty­po­grafów prze­ciwko he­ge­monii Hal­lera jest tego naj­lep­szym do­wodem. Jed­no­cze­śnie nie brak przy­kładów współ­pracy dru­karzy w tamtym okresie: wspól­nego ko­rzy­stania z za­sobów ty­po­gra­ficz­nych, mię­dzy­dru­kar­nia­nego współ­dzia­łania fa­chowców i ich pryn­cy­pałów.
 Nie ma zresztą po­trzeby sięgać do przy­kładów z tak od­le­głych czasów. Wiemy prze­cież, że dzi­siaj pra­cu­jemy tutaj, a jutro gdzie in­dziej, że za­kłady po­dej­mują ko­ope­rację, że ist­nieje sze­roka wy­miana do­świad­czeń po­przez kon­fe­rencje, se­mi­naria, targi, in­ternet, spo­tkania to­wa­rzy­skie. Nie ma więc sensu walka z in­nymi oraz kwasy i nie­chęć do osób dzia­ła­ją­cych w na­szej pro­fesji. Wcze­śniej czy póź­niej od­bija się to czkawką lub śro­do­wi­skowym ostracyzmem.

Przy­kłady do­brego i złego pro­jek­to­wana ty­po­gra­ficz­nego znaj­du­jemy niemal w każdym me­dium. Wszę­dzie, gdzie po­jawia się ja­ki­kol­wiek przekaz, za­zwy­czaj po­jawia się rów­nież tekst, a jeśli jest to tekst pi­sany (dru­ko­wany, wy­świe­tlany etc.) już mamy do czy­nienia z ty­po­grafią. Wy­daje się, że jest ona wszech­obecna, ale bardzo często igno­ro­wana. Wielu pro­jek­tantów we­szło do za­wodu przez ukoń­czenie szkoły wyż­szej, ale chyba większa część jest sa­mo­ukami. Dziś można zdo­bywać wiedzę o pro­jek­to­waniu np. w cza­so­pi­smach dla gra­fików czy róż­nych in­ter­ne­to­wych po­rad­ni­kach. Od czasu do czasu or­ga­ni­zo­wane są kon­fe­rencje albo warsz­taty pro­jek­towe, w któ­rych udział bywa bardzo kosz­towny. Jak i gdzie naj­le­piej zdo­bywać wiedzę na temat pro­jek­to­wania w ogóle? jak i gdzie na temat ty­po­grafii?

Ilość in­for­macji, jaka do­ciera do nas w dzi­siej­szych cza­sach osią­gnęła masę kry­tyczną. Coraz czę­ściej łapiemy się na omi­janiu wzro­kiem re­klam, wy­rzu­caniu nie­czy­ta­nych druków, „wy­łą­czaniu” swoich re­cep­torów w na­dziei na nieco spo­koju oraz aby ze­brać i usły­szeć własne myśli. Ale nic z tego! Oto przy­słali znowu SMS, mu­sisz spraw­dzić maile, do kibla i do łazienki bie­rzesz te­lefon, z te­le­wi­zora wrzeszczy gło­śniej emi­to­wana re­klama, itd., itd. Jeszcze pró­buję się z tym bo­rykać. Mam jednak ko­legów, którzy już się pod­dali i tylko od czasu do czasu, jak bły­ska­wica prze­la­tuje im myśl: Boże, jeszcze kilka lat temu czy­tałem Kon­wic­kiego i Hegla, a teraz we łbie noszę błoto.
 Pi­szesz o złej i do­brej ty­po­grafii wokół nas. Tak jest. Za­wsze było po­dobnie i naj­pew­niej długo bę­dzie. Bę­dzie zły ty­po­graf i dobry. Bę­dzie zły i dobry mu­rarz, zły le­karz i ko­nował. Ale ja sobie zro­biłem z ja­kości ty­po­grafii własną, pry­watną ma­szy­nerię se­lek­cyjną. Mia­no­wicie na­uczyłem się nie czytać nie­chluj­nych tek­stów i od­rzucać je, jak od­rzuca się pod­gniłe tru­skawki. Nadawca tek­sto­wego ko­mu­ni­katu, dla któ­rego wszystko jedno, że cu­dzy­słów w pol­skim tek­ście jest an­gielski, albo nie roz­różnia myśl­nika i łącznika, czy też pisze słowa po­spo­lite wielką li­terą a imiona własne małą, jest przeze mnie na wstępie „zwol­niony”. On nie pisze do mnie, ale do ja­kiegoś bez­ro­zum­nego plebsu. Do ludz­kiej tłuszczy, która po­dobnie jak on za­po­mniała już, czego uczono w pod­sta­wówce. Od­bieram to jako wci­skanie kitu lub czę­sto­wanie tek­stem nie­przy­go­to­wanym, a więc — naj­praw­do­po­dob­niej nie­wia­ry­godnym.
 Sza­cunek dla pisma tworzy ty­po­grafa. Trzeba zro­zu­mieć jego fe­nomen, do­strzegać piękno, znać i sto­sować za­sady pi­sowni, czuć ducha hi­storii pisma i no­wo­cze­sności. Bez użycia pisma, klu­czo­wego wy­na­lazku ziem­skiej cy­wi­li­zacji, nie sposób utrwalić żadnej głęb­szej myśli. Ob­raz­kami nie za­pi­szemy ani „Lo­ko­mo­tywy” Tu­wima, ani sta­ty­styki Bosego-​Einsteina, choćby nawet i Ca­ra­vaggio pi­nxit. Za­miast prze­czytać „ogary po­szły w las”, mo­żemy zo­ba­czyć w te­le­wi­zorze jak psy po­biegły do lasu. Nie sądzę więc, aby wszyscy twórcy książek i prasy dali się ze­pchnąć w pry­mi­ty­wizm po­pkul­tury. Albo le­piej: jedni dadzą się, inni nie.
 Ja już tego nie zo­baczę, ale Ty Ra­fale wraz z za­wo­do­wymi przy­ja­ciółmi (i ry­wa­lami) bę­dziesz two­rzył eli­tarną grupę osób czy­ta­ją­cych, upra­wia­ją­cych dobrą ty­po­grafię, czu­ją­cych tekst, szu­ka­ją­cych au­torów, którzy mają coś do po­wie­dzenia. Owa elita bę­dzie dość szczupła, ale bardzo zna­cząca. Nie­którzy z członków ota­cza­jącej Was ludz­kiej magmy ga­dże­ciarzy, czci­cieli ob­razka oraz po­spo­litej de­mo­kracji, w której więk­szo­ścią głosów ustala się, kto ma rację, będą usilnie sta­rali do­stać się do Wa­szej elity. Wów­czas jednak będą mu­sieli „wkupić się” płodem wła­snego ro­zumu za­pi­sanym na karcie pa­pieru. Spo­łecz­ność rodem z Ga­lak­tyki Gu­ten­berga zde­cy­do­wanie się skurczy i naj­praw­do­po­dob­niej książka, ga­zeta czy in­te­lek­tu­alne cza­so­pismo, będą eks­klu­zywnym to­warem sprze­da­wanym w czymś na kształt ga­lerii albo gaju Aka­de­mosa. Bę­dzie tam przy­jemnie, a w swoim gronie znaj­dziecie roz­rywkę i szczę­ście.
 A gdzie się uczyć? Jeśli komuś nie wy­star­czają kra­jowe szkoły, im­prezy warsz­ta­towe i se­mi­na­ryjne oraz do­stępna li­te­ra­tura, nie ma pro­blemu. Zür­cher Hoch­schule der Künste albo Créa­tion Ty­po­gra­phique w pa­ry­skiej École Es­tienne pra­cują nie bojąc się mod­nego hasła „No fu­ture book”. Trzeba po­znać język i je­chać po naukę. Wszystko jedno który: an­gielski, nie­miecki, fran­cuski, włoski czy czeski, bo szkół w Eu­ropie dostatek.