Tag Archives: metrampaż

Dawno temu w Ameryce

Zain­spi­ro­wa­ny krót­kim wpi­sem Yve­sa Peter­sa na blo­gu Font­Fe­ed, posta­no­wi­łem z grub­sza opi­sać inte­re­su­ją­cy pro­ces pro­duk­cji książ­ki obo­wią­zu­ją­cy daw­no temu w Ame­ry­ce, w dużej dru­kar­ni typo­gra­ficz­nej, a poka­za­ny w fil­mie «Making Books», wyda­nym przez Encyc­lo­pa­edia Bri­tan­ni­ca Films Inc. w 1947 roku (w tek­ście Yve­sa pole­cam uwa­dze proś­bę o wspar­cie dzie­ła pt. «Lino­ty­pe. The Film»). Przy­wo­ła­ny blog (Font­Fe­ed) nie jest już dostęp­ny w sie­ci Zanim […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 4.

 — Dzień dobry Panie Metram­paż, zno­wu szpry­ca była! Aż strach cho­dzić koło pana.  — Szpry­ca, jak szpry­ca — raz w tygo­dniu musi się zda­rzyć. Dla­te­go mówi­łem, żeby posta­wić pod ścia­ną.  — Ale tych dziur w ścia­nie… nie­dłu­go prze­bi­je na wylot.  — To będzie lep­sza wen­ty­la­cja, Panie Dru­karz, he, he, he!  — Panie kole­go, chodź­my na dru­gą halę, bo od tych opa­rów sła­bo […]

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie pierwsze

Moż­na dys­ku­to­wać, wymą­drzać się, zasnąć lub bez­wied­nie roz­dzia­wić gębę. Po pro­stu moż­na się przy nim czuć swo­bod­nie, nie nara­ża­jąc na żad­ne kon­se­kwen­cje. Spo­tka­nie z Andrze­jem Toma­szew­skim prze­bie­ga miło. Nie pamię­tam, aby było ina­czej. Zapra­szam na pierw­sze z dwóch, a może trzech czy dzie­się­ciu — szcze­rze nie wiem. Ale chy­ba będzie cie­ka­wie. Fot. Marek Ryć­ko   Pozna­łem cię w 2005 roku […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 3.

 — I co było dalej?  — Gdzieś się spie­szy­ła. Nie zdą­ży­łem wyjść z zaple­cza, a ona już zni­kła.  — Hy… prze­stra­szy­ła się.  — Wró­ci­ła za godzi­nę z pozdro­wie­niem dru­kar­skim. Tak, Panie Metram­paż, to był dobry, ruski koniak. Kie­dyś tyl­ko tech­nicz­na z Robot­ni­czej go przy­no­si­ła na trze­cią zmia­nę. No a dziś…  — Myśmy w Ruchu pili żyt­nią.  — Żyt­nia — panie — to był chleb powsze­dni, ale na wyda­nie maga­zy­no­we Wie­sia […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 2.

 — Dzień dobry, Panie Metram­paż! Jak tam po urlo­pie?  — A dzię­ku­ję, dzię­ku­ję. Rodzi­ny się tro­chę zje­cha­ło, trze­ba było świę­to­wać. A pęp­kó­wecz­ka jest.  — Poszedł pan sobie, a ja bez szty­le­tu musia­łem czte­ry szes­nast­ki popra­wiać: kolum­na za kolum­ną!  — O prze­pra­szam. Zapo­mnia­łem i w kie­sze­ni ponio­słem. To emo­cje. Wie pan, Panie Dru­karz, pierw­szy wnuk raz w życiu się rodzi.  — Dobra, już sobie pora­dzi­łem — gdzie szklan­ki! — a wie […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 1.

 — Cześć. Jestem Baba.  — Dzień dobry. W czym mogę pani pomóc?  — Nie jestem żad­na pani, tyl­ko Baba. Myśla­łam, że się napi­je­my kawy, zaprzy­jaź­ni­my…  — Nie piję w pra­cy kawy i pro­szę mi nie sia­dać na sto­le! Cze­go sobie życzy, bo nie mam cza­su? Metram­paż cze­ka.  — Ale… ależ… prze­cież ja jestem art­di­rec­to­rem w agen­cji sie­cio­wej!… pro­jek­tan­tem!… typo­gra­fem!… A pan, to kto? led­wie jakiś […]