Tag Archives: linotyp

Czy truskawki zawierają kwas pantonowy?

Od razu odpo­wia­dam — tru­skaw­ki nie zawie­ra­ją kwa­su pan­to­no­we­go i nie wiem czy cokol­wiek go zawie­ra. Ten pro­blem nie­zna­ne­go, gorącz­ko­wo poszu­ku­ją­ce­go wie­dzy inter­nau­ty wydał mi się bar­dzo zna­czą­cy. Dziś inter­net dla wie­lu osób stał się czymś wię­cej niż jest w rze­czy­wi­sto­ści — naj­wyż­szym auto­ry­te­tem, wszech­wie­dzą­cą i wszech­mo­gą­cą oso­bą, z któ­rą nale­ży utrzy­my­wać sta­łą rela­cję. Taki wnio­sek nasu­wa mi się po przej­rze­niu […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 5.

 — A co pan taki poobi­ja­ny, Panie Metram­paż?  —  ACTA srak­ta, Panie Dru­karz, na mani­fe­sta­cji byłem.  — Wol­ne­go inter­ne­tu się zachcia­ło, co?  — Panie Dru­karz, prze­cież to nie o inter­net cho­dzi. Idzie o życie. Nie chce­my prze­cież pła­cić abo­na­men­tu za lino­typ, praw­da? A za czcion­ki też nie, praw­da? A za for­mat A4? Będzie­my pła­cić? A za magen­tę? Oj panie kole­go… chy­ba tro­chę się poza­po­mi­na­ło sta­rych […]

Dawno temu w Ameryce

Zain­spi­ro­wa­ny krót­kim wpi­sem Yve­sa Peter­sa na blo­gu Font­Fe­ed, posta­no­wi­łem z grub­sza opi­sać inte­re­su­ją­cy pro­ces pro­duk­cji książ­ki obo­wią­zu­ją­cy daw­no temu w Ame­ry­ce, w dużej dru­kar­ni typo­gra­ficz­nej, a poka­za­ny w fil­mie «Making Books», wyda­nym przez Encyc­lo­pa­edia Bri­tan­ni­ca Films Inc. w 1947 roku (w tek­ście Yve­sa pole­cam uwa­dze proś­bę o wspar­cie dzie­ła pt. «Lino­ty­pe. The Film»). Przy­wo­ła­ny blog (Font­Fe­ed) nie jest już dostęp­ny w sie­ci Zanim […]

Will Powers

Mia­ło być zupeł­nie o czym innym, ale poszu­ku­jąc e-maila do Wil­la Power­sa, któ­ry kie­dyś pisał mi na jed­nej z list dys­ku­syj­nych o swo­ich mło­dzień­czych, typo­gra­ficz­nych doświad­cze­niach, tra­fi­łem na infor­ma­cję, że wła­śnie w sierp­niu zmarł. Wyobraź­cie sobie — piszę do nie­go, nie mam pod ręką tyl­ko adre­su, któ­ry odnaj­du­ję razem z tą smut­ną wia­do­mo­ścią. Jesz­cze w lip­cu Will pisał: Latem 1973 roku uczest­ni­czy­łem […]

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie drugie

Poni­żej dal­szy ciąg roz­mo­wy z Andrze­jem Toma­szew­skim. Pro­wa­dzi­my ją przy pomo­cy dostęp­nych środ­ków komu­ni­ka­cji elek­tro­nicz­nej, acz­kol­wiek bez zbęd­ne­go pośpie­chu. Zapra­szam na kolej­ne spo­tka­nie z mistrzem — dru­gie, ale jesz­cze nie ostat­nie. Jeśli ktoś chciał­by poznać go oso­bi­ście, będzie oka­zja pod­czas KRAK­Ty­po. Fot. Gabrie­la Gru­sza   Wie­lu współ­cze­snych pro­jek­tan­tów pra­cu­je wyłącz­nie w naj­now­szym opro­gra­mo­wa­niu, a wie­lu nie przy­kła­da do tego wagi. […]

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie pierwsze

Moż­na dys­ku­to­wać, wymą­drzać się, zasnąć lub bez­wied­nie roz­dzia­wić gębę. Po pro­stu moż­na się przy nim czuć swo­bod­nie, nie nara­ża­jąc na żad­ne kon­se­kwen­cje. Spo­tka­nie z Andrze­jem Toma­szew­skim prze­bie­ga miło. Nie pamię­tam, aby było ina­czej. Zapra­szam na pierw­sze z dwóch, a może trzech czy dzie­się­ciu — szcze­rze nie wiem. Ale chy­ba będzie cie­ka­wie. Fot. Marek Ryć­ko   Pozna­łem cię w 2005 roku […]