Archiwa tagu: łamanie

Dawno temu w Ameryce

Zainspirowany krótkim wpisem Yvesa Petersa na blogu FontFeed, postanowiłem z grubsza opisać interesujący proces produkcji książki obowiązujący dawno temu w Ameryce, w dużej drukarni typograficznej, a pokazany w filmie „Making Books”, wydanym przez Encyclopaedia Britannica Films Inc. w 1947 roku (w tekście Yvesa polecam uwadze prośbę o wsparcie dzieła pt. „Linotype. The Film”). Zanim jednak trafimy do drukarni, zobaczymy pisarza. Pisarz w ówczesnych czasach pisał, jak to pisarz — prawda?

This man is an author. He writes stories.

Jest jakaś niezwykła magia w oryginalnej narracji. Przecież w kontekście autorskim «pisanie» oznacza przede wszystkim «wymyślanie». W XXI wieku rola pisarza się nie zmieniła i, zasadniczo, określa się tym mianem twórców wymyślających historie przeznaczone do prezentacji w formie tekstu. Ten tekst musi zostać w jakiś sposób utrwalony. Jak widać w pierwszej scenie, nasz autor korzysta z maszyny do pisania.
 Otóż przemysł wydawniczy domagał się od autora niegdyś rękopisu lub maszynopisu. Wynikła z tego taka implikacja, że pisarz-autor musiał być równocześnie zwykłym pisarzem biurowym (może nie zawsze, ale najczęściej). Natomiast dziś, autor jest kimś jeszcze więcej — pisarzem-składaczem — oczekuje się od niego pliku komputerowego z tekstem. Zawód ‹składacza› praktycznie wymarł. Mam na myśli nie tylko ‹zecera›, ale i ‹składacza komputerowego›. Jego obowiązki przejęli autorzy tekstów, redaktorzy, ‹łamacze› lub maszyny (jak np. systemy ‹optical character recognition›, ‹audio character recognition› itp.).

Na filmie Britanniki, maszynopis od pisarza wędruje do ‹linotypisty› — składacza pracującego na linotypie. ‹Linotyp› jest wyposażony w klawiaturę, jednak nie posiada żadnej elektroniki (skonstruowano go przecież w 1885 roku). W czasie składania, z magazynu uwalniane są kolejne matryce (miedziane) i kliny (stalowe). Uformowane w wiersze, stają się formą odlewniczą, w której zostaje odlany ‹wiersz linotypowy›. Natychmiast po odlaniu, matryce zostają rozmontowane i przekazane z powrotem do magazynu — całkowicie automatycznie. Odlew natomiast zostaje wypchnięty na ‹szuflę›, gdzie razem z innymi wierszami tworzy ‹szpaltę›.
 Ciekawostką są kliny wstawiane w miejscu spacji — w składzie linotypowym służą do automatycznego, mechanicznego justowania tekstu. Przed odlaniem wiersza, zostają dopchnięte do oporu, równomiernie powiększając ‹odstępy międzywyrazowe›.
 Szpalty trafiają do innego działu ‹zecerni›, gdzie zostaną ‹połamane› w ‹łamy› i ‹kolumny› przez ‹metrampaża›. Na filmie widać kolumny składające się z jednego łamu, jednak kolumny mogą być, oczywiście, też wielołamowe (jak w gazecie). Widzimy, jak nasz metrampaż wstawia (włamuje) ilustrację, oddzielając ją od tekstu dolną i górną interlinią. Nośnikiem tej ilustracji jest ‹klisza› cynkowa, wykonana metodą chemigraficzną w ‹trawialni› na blasze kilkumilimetrowej grubości. Aby uzyskać tę samą wysokość ‹materiału zecerskiego›, kliszę nakleja się na podkładzie drewnianym lub metalowym.
 W kilku następnych etapach Britannica pokazuje proces przygotowania ‹galwanotypów› (‹elektrotypów›). Cztery kolumny ‹składu› zostają zamknięte w ramie tworząc ‹formę pierwotną›, która służy do wykonania ‹formy pośredniej› — odcisku na sztywnej płycie pokrytej woskiem. Z niej uzyskuje się miedziane ‹formy wtórne› metodą elektrolizy. Proces opracowano w pierwszej połowie XVIII wieku.
 W Polsce częściej stosowano pokrewny, ale o ok. 100 lat starszy proces przygotowania tzw. ‹stereotypów›. Formę pośrednią stanowił odcisk w specjalnie spreparowanym kartonie lub odlew gipsowy. Jako formę wtórną, wykonywano odlew stalowy, żeliwny etc. Formy stereotypowe można przygotowywać w przekroju okrągłym, a więc technologia miała zastosowanie głównie w ‹druku rotacyjnym›.
 Ciekawostka: oba słowa — «stereotyp» i «klisza» — pochodzą właśnie ze slangu poligraficznego, przy czym jako kliszę należy rozumieć formę drukową bądź jej fragment, wykonany w jednolitym kawałku metalu. Tak więc można powiedzieć, że galwanotyp jest szczególną postacią stereotypu, a oba można też bardziej ogólnie nazwać «kliszą» (choć w Polsce utarło się odnosić to pojęcie przede wszystkim do klisz cynkowych). Stąd też nazywanie czegoś, co wychodzi z ‹naświetlarki› kliszą jest nieporozumieniem — chodzi o ‹film› (może być ‹diapozytywem› lub ‹negatywem›)! Technologia stereotypów ułatwiała i zmniejszała koszty druku wysokich nakładów oraz dodruków. Przy dodrukach dodatkowo przyspieszając realizację zamówienia (pominięty etap ponownego składu).
 Wracamy do filmu. W kolejnej scenie galwanotypowe kolumny zostają rozcięte i przekazane maszyniście, który przygotowuje z nich właściwą formę drukową — umieszcza każdą z nich w karetce formowej zgodnie z ‹rozkładem›. Widzimy tu maszynę ‹pełnoformatową›, zdolną drukować 64 kolumny na raz — licząc obie strony arkusza: 128 — co jest równe ośmiu ‹arkuszom drukarskim›!
 Kolejną maszyną w procesie powstawania książki jest ‹falcerka›, a właściwie linia do ‹falcowania›. Jej produktem są ‹legi›, nazywane też ‹składkami›, przekazane następnie do ‹zbierania›. Tu również widzimy nie tyle zwykłą ‹zbieraczkę›, co raczej dużą linię zbierającą. Kolejne etapy: ‹szycie› i cięcie ‹bloków›, po kilka na raz, na nietypowym ‹trójnożu›. W następnych scenach widzimy produkcję okładki: przycięcie tektury, połączenie jej z ‹oklejką› (okleiną), tłoczenie folią metaliczną i — w ostatniej — ‹zawieszanie› bloków (wkładów) — ‹okładkowanie›.
 Znakomita większość polskich drukarń ‹dziełowych› nigdy nie osiągnęła tak wysokiego uprzemysłowienia, jak ten, prezentowany przez Amerykanów w 1947 roku, choć były i takie, którym technologii zazdrościł cały blok komunistyczny. Dziś, niestety, w produkcji dziełowej jesteśmy wciąż (albo wtórnie) raczej zacofani.

Mikrokosmos

W dzisiejszych czasach każdy może zostać wydawcą, nie ponosząc przy tym zbyt wielkich nakładów albo wcale. Jednym ze sposobów na publikowanie jest blog. Głównie wartość merytoryczna decyduje o poczytności, ale nie tylko. W wymianie myśli za pomocą tekstu pisanego bardzo istotna jest również estetyka, której chyba najważniejszym aspektem jest typografia. Kiedy mówię z kimś o typografii, najczęściej obserwuję na jego twarzy zakłopotanie, bo dla wielu osób typografia to po prostu „kosmos”.
 Dwunastego grudnia brałem udział w konferencji poświęconej WordPressowi — systemowi zarządzania treścią na stronach www, szeroko używanemu do utrzymywania blogów. Przedstawiam zapis wideo i najważniejsze fragmenty towarzyszącej wykładowi prezentacji. Skupiam się przede wszystkim na mikrotypografii (i to w dość wąskim ujęciu), pomijając zagadnienia kompozycji, barwy, kroju czy stopnia pisma etc.
 Mikrotypografia, a więc «mikrokosmos». Podczas dyskusji padło kilka obietnic i postulatów, które poniżej chciałbym zrealizować.

Omawiany plugin do WordPressa — wp‑Typography autorstwa Jeffreya Kinga — pozwala na automatyczną kontrolę tekstu pod kątem mikrotypograficznym. Ta kontrola nie jest doskonała — nie wszystkie błędy składu zostaną wyeliminowane — jednak prawidłowa konfiguracja znacznie podniesie estetykę i czytelność tekstu. Wbrew wcześniejszym założeniom dokonałem drobnych zmian w kodzie, z czego wynika kilka znaczących usprawnień — POBIERZ wp-typography-pl.zip [1,1 MB].

Semantyka
Dość często obserwuję u osób, które są mistrzami kodowania (CSS, PHP, HTML itd.) braki w terminologii — posługują się kalkami językowymi i nazywają różne rzeczy bardzo śmiesznie. Załączam więc słowniczek kilku podstawowych pojęć, który — mam nadzieję — pomoże nam się lepiej rozumieć.

bękartwidow
wiersz zawieszony, końcowy wiesz akapitu, który znalazł się na początku łamu bądź kolumny

czcionkatype, fount
krotło; nośnik pisma wykonany najczęściej ze stopu drukarskiego, używany w druku typograficznym

dywizhyphen
łącznik; znak wykorzystywany do łączenia lub dzielenia wyrazów; najczęściej ma kształt krótkiej poziomej kreski, ale może być również umieszczony pod innym kątem, posiadać nietypowy kształt, a nawet składać się z dwóch kreseczek

fontfont
cyfrowy nośnik pisma

firetem
względna jednostka miary, równa stopniowi pisma

fotoskładphoto­type­setting, photo­compo­sit­ing
skład fotograficzny; metoda składu tekstu oparta o urządzenia fotograficzne, tzw. fotoskładarki; mimo przeróżnych konstrukcji, obowiązywała ta sama zasada działania: funkcję nośnika pisma pełniło światło przechodzące przez fotomatrycę

interlinialeading, line spacing, interline spacing
odstęp międzywierszowy; odstęp międzyakapitowy; przestrzeń między kolejnymi wierszami

justowaniejustification
wypełnianie składu justunkiem, w praktyce komputerowej sprowadza się to do wyrównywania wiersza, łamu, lub kolumny jednostronnie (do lewej lub do prawej) albo obustronnie

kolumna
obszar stronicy pokryty tekstem

korytarzriver
widoczna przestrzeń w składzie, utworzona przez zbyt szerokie spacje, powtarzające się w kolejnych wierszach

krój pismatypeface
a) jeden z atrybutów pisma drukarskiego, decydujący o kształcie liter; b) pismo drukarskie

linialine
a) długa kreska, pełniąca w składzie rolę kompozycyjną (np. rozdzielenie łamów czy ozdobnik); b) jeden z kilku parametrów pisma drukarskiego, wyznaczający podstawę (linia bazowa), granicę wydłużeń górnych (linia wydłużeń górnych), dolnych (linia wydłużeń dolnych) itp.; c) długa linijka

linijka [typograficzna]ruler, typometer, type gauge
przyrząd do pomiarów, kreślenia, makietowania etc., wyposażony w podziałki z miarami metryczną i typograficznymi bądź tylko typograficznymi

linotyplinotype, Linotype typesetting machine
urządzenie do składu gorącego, w którym linotypista przy użyciu klawiatury wprowadzał tekst, a maszyna odlewała ze stopu drukarskiego gotowe wiersze [linotypowe], które układane jeden za drugim tworzyły szpaltę

łamcolumn
połamana szpalta; blok tekstu, składający się najczęściej z kolejnych akapitów, stanowiący część kolumny lub (w szczególnym przypadku) z nią tożsamy

monotypmonotype, Monotype typesetting machine
zespół urządzeń do składu gorącego — tastra, na którym monotypista składał przy użyciu klawiatury, i odlewarki, która zakodowany na taśmie perforowanej skład odlewała w postaci pojedynczych czcionek zestawionych w szpalty; po rozmontowaniu składu, czcionek monotypowych można było używać w składzie ręcznym

pauzaem dash
kreska o długości firetu, używana najczęściej w funkcji myślnika, współcześnie rzadziej niż półpauza

pismo drukarskietype, typeface
graficzna postać języka przewidziana do masowego powielania i zachowująca powtarzalność, w przeciwieństwie do np. pisma ręcznego (script ); pisma używane na stronach www również uważa się za drukarskie, ale zostały one poddane specjalnemu zabiegowi hintingu — dostosowania do wyświetlania na ekranie

podcięciehanging indent
wpuszczenie wgłąb łamu wszystkich wierszy akapitu, poza pierwszym [jak w niniejszym słowniczku]

półfireten
względna jednostka miary, równa połowie stopnia pisma

półpauzaen dash
kreska o długości półfiretu, używana najczęściej w funkcji myślnika

składtypesetting, compo­sit­ing, compo­sit­ion
a) tworzenie szpalt; czynność polegająca na układaniu tekstu z czcionek bądź wprowadzaniu go za pomocą klawiatury; b) połamany (przygotowany do publikacji lub opublikowany) tekst

skład gorącyhot-metal typesetting, hot-metal compo­sit­ing
technologia składu w metalu, polegająca na maszynowym odlewaniu przygotowanych wcześniej szpalt lub wierszy, w składzie ręcznym kolejność jest odwrotna

skład ręcznytypesetting, compo­sit­ing
technologia składu przy użyciu odlanych wcześniej (bądź wyprodukowanych inną metodą) czcionek

spacjaspace
odstęp międzywyrazowy, typowa spacja ma szerokość od 1/4 do 1/3 firetu, specyfikacja UNICODE przewiduje również spacje specjalne, które można wprowadzać wprost lub za pomocą encji

spacjowanietracking, letter-spacing
powiększanie odstępów międzyliterowych w całych słowach, koniecznie należy je stosować w wyrazach złożonych wersalikami bądź kapitalikami — dla podwyższenia ich czytelności — czasami używa się go jako wyróżnienia

stereotypstereotype
forma drukowa w całości odlana z żeliwa lub stali, będąca kopią (formą wtórną) przygotowanej w składzie ręcznym bądź gorącym formy pierwotnej

szewcorphan
pierwszy wiersz akapitu, który pozostał na końcu łamu bądź kolumny

wersalikcapital letter (plur.: all caps, all capitalized ), majuscule
majuskuła, wielka litera

wcięcie [akapitowe][paragraph] indent, [first line] indent
wpuszczenie pierwszego wiersza akapitu wgłąb łamu, najczęściej o 1/2 do 1 1/2 firetu

wierszline
a) fragment składu (tekstu), mieszczący się na jednej linii, w obrębie jednego łamu; b) w składzie gorącym, odlew zawierający pojedynczy ciąg znaków; wiersz linotypowy (slug )

zawieszone słowo
jednoliterowe słowo — spójnik lub przyimek — na końcu wiersza, w bardziej cyzelowanym składzie uważa się niekiedy za takie również słowa dwu- lub trzyliterowe

Podczas wykładu padła kilkakrotnie sugestia przygotowania jakichś wskazówek dotyczących typografii. Oto garść dobrych rad. Chcesz swoim projektom lub internetowym publikacjom dodać nieco blasku? Praktykuj. Pamiętaj, że w uzasadnionych przypadkach możesz odstąpić od ścisłego przestrzegania reguł.

Ustalaj właściwą szerokość łamu
Średnia maksymalna długość wiersza powinna wynosić 68-72 znaków. Jeśli z jakichkolwiek powodów potrzebujesz szerszego łamu, powiększ również interlinię. W przeciwnym razie czytelnik dostanie oczopląsu.

Dobieraj odpowiednią interlinię
Weź pod uwagę przede wszystkim: krój i stopień pisma, szerokość łamu. Znaczenie ma też kolor tła czy samych liter. Jeśli któryś z tych parametrów się zmienia, musisz zmienić interlinię. Nie może być zbyt mała, ani zbyt duża. Poeksperymentuj.

Wyrównuj do lewej
Łamanie tekstu w chorągiewkę zaoszczędzi wielu kłopotów tobie i twoim czytelnikom. Przede wszystkim spacje będą mieć tę samą szerokość. Oczywiście — jeśli bardzo chcesz — możesz wyrównywać tekst obustronnie, ale miej świadomość, że może to utrudnić jego odbiór.

Zawsze dziel wyrazy
Dzielenie wyrazów pozwoli uniknąć korytarzy w tekście wyrównanym obustronnie, a w tekście wyrównanym do lewej uporządkuje trochę chorągiewkę. Dzielenie wyrazów w języku polskim podlega zasadom morfologii, a nie fonetyki — chodzi o przenoszenie wyrazów nie w miejscu podziałów sylabowych, lecz zgodnie z cząstkami znaczeniowymi (morfemami). Prawidłowe miejsca podziału podaje słownik ortograficzny PWN.

Szanuj ortografię
— myślnik oznacza zatrzymanie wypowiedzi, zastanowienie, nie powinno być myślników zbyt wiele, aby tekst nie stracił ciągłego charakteru, przedstawiaj go za pomocą półpauzy (względnie pauzy) otoczonej spacjami;
— nie stawiaj wielu kropek — czterech, pięciu, ani nawet trzech — używaj wielokropka, w zależności od kontekstu powinien on przylegać do słowa poprzedzającego lub następującego;
— pozostałe znaki interpunkcyjne przyklejaj do poprzedzającego je słowa (bez spacji po lewej stronie);
— używaj pojedynczego wykrzyknika lub pytajnika, a jeśli chcesz podkreślić emocje — podwójnego, nie więcej, żeby nie uznali cię za psychopatę;
— możesz używać, w szczególnych przypadkach, zbiegów znaków interpunkcyjnych: ‚?!’ i ‚!?’, innych w języku polskim nie ma;
— jeśli nie dysponujesz wystarczającym słownictwem, możesz używać emotikonów :-P
— unikaj dzielenia wyrazów w miejscu ich łączenia;
— unikaj jednoliterówek na końcu wiersza, jeśli nie chcesz by twoi czytelnicy rzucali mięsem;
— żeby nie musieli się zastanawiać „co autor miał na myśli”, unikaj myślnika na początku wiersza;
— używaj prawidłowych cudzysłowów pierwszego stopnia: „…”, jako cudzysłowy drugiego stopnia (wewnętrzne) możesz stosować «…» lub »…«, ale konsekwentnie;
— stosuj indeksy i frakcje jeśli trzeba;

Uważaj, diabeł tkwi w szczegółach
— nie używaj podkreślenia;
— nie wyróżniaj dłuższych partii tekstu pochyleniem;
— unikaj podwójnych wyróżnień, np. pochylenie z pogrubieniem czy cudzysłowem, odstęp międzyakapitowy z wcięciem itd.
— akapity lepiej wyróżniać większą interlinią, ale nie większą niż jeden wiersz;
— koduj tekst w UTF-8;
— nie wariuj z kolorami, pamiętaj że najczytelniejszym zestawieniem jest czarny tekst na białym tle
— unikaj zdjęć w tle (pod tekstem);
— tam, gdzie zachodzi potrzeba, używaj encji;
— do projektowania układów typograficznych korzystaj z generatorów tekstu polskiego;
— ograniczaj ilość krojów na stronie do minimum;
— jeśli używasz pisma pochyłego w nawiasie prostym, sprawdź, czy przed nawiasem zamykającym nie potrzeba cienkiej spacji;
— nie oddzielaj jednostek od miar;
— stopień pisma nie powinien być zbyt mały, ani zbyt duży;

Ustawiamy wp-Typography
Wtyczkę udostępniono na licencji GPL, co ma swoje zalety i wady. Poniżej link do wtyczki w polskim tłumaczeniu. Zdecydowałem się wprowadzić drobne zmiany w kodzie wtyczki. Nie wykluczam, że w przyszłości dodam jakieś jeszcze ulepszenia.
 Należy ją zainstalować, tzn. rozpakować i folder o nazwie «wp‑typography» wraz z zawartością umieścić na serwerze w katalogu wyszczególnionym poniżej.

../wp-content/plugins/

Panel ustawień można odnaleźć w kokpicie: USTAWIENIA » WP‑TYPOGRAPHY (adres poniżej).

../wp-admin/options-general.php?page=wp-typography

POBIERZ wp-typography-pl.zip [1,1 MB], zainstaluj i przejdź do konfiguracji. Jeśli posiadasz już wp‑Typography w wersji angielskiej, nadpisz ją.
 Wraz z tłumaczeniem przygotowałem wstępne (domyślne) ustawienia, które różnią się od oryginalnych. Tak więc, jeśli miałeś już zainstalowaną wtyczkę, po wgraniu polskiej wersji włącz ustawienia domyślne. Obejrzyjmy jeszcze raz panel administracyjny.

Źródła
Pierwszy moduł zawiera odsyłacze do stron autora. Ważne, że obowiązuje licencja GPL, oraz, że jest dostępny kod PHP, który można wdrożyć na dowolnej stronie www, nieopartej o WordPressa.

wp-Typography: Źródła

Ogólne ustawienia
W drugim module można zdefiniować elementy HTML, które nie będą podlegać przetwarzaniu. Zastosowanie praktyczne: jeśli jakieś słowo lub słowa nie powinny być dzielone, wystarczy je ująć w odpowiednie tagi.

<span class="noTypo">…</span>
<p class="noTypo">…</p>

Oczywiście, to tylko prosty przykład, możliwości jest dużo więcej.

wp-Typography: Ogólne ustawienia

Dzielenie wyrazów
Dzielenie wyrazów należy włączyć bez względu na to, czy tekst wyrównujemy obustronnie, czy tylko do lewej. W obu przypadkach poprawisz w ten sposób wygląd łamu. Jeśli obustronnie wyrównywane są też nagłówki, należy włączyć dzielenie również dla nich.
 W dolnej części modułu znajduje się pole, w którym można dołączyć listę słów z własnymi regułami dzielenia. Sensownie można je wykorzystywać wyłącznie w tekstach łamanych w chorągiewkę. Rygorystyczne dzielenie wyrazów na stronach www, w połączeniu z obustronnym wyrównaniem spowoduje problemy! Dziury i korytarze, których nie chcemy. Posługuj się więc zasadą mniejszego zła i jeśli nie wyrównujesz do lewej, nic nie zmieniaj.

wp-Typography: Dzielenie wyrazów

Inteligentna podmiana znaków
Niestety, te opcje nie są tak inteligentne, jak by się chciało. Cudzysłowy co prawda prawidłowe, jednak oryginalny kod pozwalał na używanie w funkcji myślnika tylko pauzy. Zdecydowałem się wprowadzić zmianę. Wszystkie dywizy otoczone spacjami zostaną zamienione na półpauzy, podobnie podwójne dywizy [ — ], jednak jeśli masz fantazję używać pauzy, możesz ją wstawiać za pomocą trzech dywizów [ — ].
 Trzy kropki zamieniaj na wielokropek — rzecz oczywista. Podmiana diakrytyków w języku polskim raczej nie będzie miała zastosowania, chyba, że dla obcych słów. Jeśli masz dobrze opracowaną listę, możesz włączyć. Uproszczone znaki zastrzeżeń, to bardzo wygodna opcja, a więc domyślnie pozostaje włączona. Przyrostki liczebników porządkowych nas nie dotyczą.
 Matematyka. Wielka szkoda, że działa nieobliczalnie. Druga opcja z tej serii (ułamki) zadziała tylko, jeśli będziemy mieć włączone zawijanie po łączniku — absurd. Mimo to zalecam korzystanie z tej opcji. Wprowadzanie unikodowych znaków ułamków na www, szczególnie w małych stopniach, nie wchodzi w grę ze względu na totalny brak czytelności. Popatrz.

⅜ —— 3/8

Na www należy posługiwać się w tym wypadku nie frakcjami, lecz indeksami, dodatkowo cyfry w licznikach i mianownikach powinny być tylko nieznacznie mniejsze od podstawowego stopnia pisma.

wp-Typography: Inteligentna podmiana znaków

Kontrola tekstu przy użyciu niestandardowych spacji
Niestandardowe spacje to: nierozdzielna, cienka, zerowej szerokości itd. Po każdym jednoliterowym słowie zwykła spacja zostanie zamieniona na nierozdzielną — tak powinno być, ale nie jest. Wyjątkiem są dwie jednoliterówki obok siebie. Jeśli chcesz, aby żadna nie wisiała na końcu wiersza, po każdej z nich wstaw encję nierozdzielnej spacji zamiast zwykłej.

&nbsp;

Cienkie spacje między myślnikiem, a słowem zamiast zwykłych, to anglosaski zwyczaj. Miałyby one sens gdybyśmy w funkcji myślnika stosowali pauzę, ale ważniejsze byłoby uniknięcie myślnika na początku wiersza. A więc, bez względu na to, czy myślnikiem jest pauza, czy półpauza, należy poprzedzić ją nierozdzielną spacją (encja powyżej). Ergo nie ma potrzeby korzystania z tej opcji.
 Kolejne trzy opcje, to oczywistość oczywista (sic ). Można dowolnie rozszerzyć listę miar. Natomiast unikanie pojedynczych słów na końcu akapitu w pewnej mierze pozostaje opcją uznaniową. Warto ją włączyć w szerokim łamie, w wąskim nie będzie konieczna.
 Zawijanie po łączniku — inaczej mówiąc, zezwolenie na dzielenie wyrazów w miejscu łączenia — nie powinno być dopuszczalne. Polska ortografia pozwala na podzielenie w tym miejscu, ale dywiz powinno się powtórzyć w następnym wierszu. Wp‑Typography tego nie umożliwia.
 Arcyprzedziwnym błędem jest uzależnienie poprawnego renderowania ułamków od włączenia właśnie tej opcji. Jeśli chcemy mieć ładne ułamki, musimy więc pozostawić ją włączoną, a zakaz dzielenia słów z łącznikiem realizować przez ręczną podmianę łącznika na twardy dywiz (encja poniżej), którego ani HTML, ani wp‑Typography nie rozpoznaje (jest renderowany, jak zwykły dywiz).

&#8209;

 Zawijanie adresów email i URL-i jest realizowane przez dodanie spacji zerowej szerokości po każdej kropce i znaku at (@). Ostatnia opcja w tej sekcji pozwala wyłączyć zawijanie w Internet Explorerze 6 i również powinna zostać włączona.

wp-Typography: Kontrola tekstu przy użyciu niestandardowych spacji

Haki CSS
Ostatni moduł pozwala na zdefiniowanie wyjątków za pomocą tzw. haków. W czterech szczególnych sytuacjach możemy włączyć automatyczne oznaczanie fragmentów tekstu klasą, którą następnie opiszemy w arkuszu stylów. Ponadto można dołączyć własne fragmenty kodu CSS.

wp-Typography: Haki CSS

To chyba już wszystko o użyteczności wp‑Typography, ale jeszcze kilka uwag o błędach i ważniejszych problemach.

 1. Miękkie dywizy są wstawiane w całym tekście. Ujawniają się tylko wtedy, gdy zachodzi potrzeba przeniesienia słowa do kolejnego wiersza. Czasami jednak się zdarza, że cały tekst jest upstrzony dywizami. O co chodzi? Problem sprawiają fonty, które w zestawie znaków nie zawierają miękkich dywizów, w takim wypadku są one traktowane jak zwykłe. Innym źródłem nieprawidłowości może być brak obsługi bądź pełnej obsługi UNICODE przez przeglądarkę lub oprogramowanie serwera.

2. Zawieszone słowo nie zostanie wykryte, jeśli jest ich więcej pod rząd.

3. Myślniki będą się pojawiać na początku wiersza.

4. Matematyka działa nieobliczalnie.

5. Pochylone słowa stykają się z nawiasem zamykającym. Można temu zaradzić wstawiając cienką spację (encja poniżej).

&thinsp;

6. Opcja zawijania po łączniku działa tylko ze zwykłym dywizem, nie będzie działać z twardym. To wynika raczej ze specyfikacji HTML i jest plusem, ponieważ możemy wprowadzić do tekstu dodatkowy dywiz, który będzie posiadał takie same atrybuty, jak zwykły (niepodzielność), ale przez wp‑Typography zostanie pominięty w przetwarzaniu (nie pojawi się po nim spacja zerowej szerokości).

7. Haki CSS mają polepszyć estetykę i czytelność, niemniej jednak nie w każdym projekcie będą się sprawdzać. Można i należy je samemu modyfikować. W niniejszej wersji dokonałem kilku istotnych zmian.

.caps — dodałem spacjowanie do klasy «caps» równocześnie zmieniając rozmiar wersalików na 95%; okazało się, że rozświetla ona spację po słowie, ale nie przed i bardzo źle to wygląda, dlatego dodałem również trochę światła przed spacjowanym słowem;
— uwaga: słowa na początku akapitu, złożone wersalikami będą potrzebować korekty o 20/100 firetu w lewo (-0,2 em);
— nie zostają wykryte ciągi wersalików zawarte w cudzysłowie, choć w nawiasie już tak;

.numbers — zmieniłem spacjowanie i stopień pisma dla cyfr; potrzebna korekta dla cyfr rozpoczynających akapit wynosi 10/100 firetu; jeśli w projektach lub na blogu korzystasz z krojów zawierających cyfry nautyczne (z wydłużeniami dolnymi i górnymi), wyłącz tę opcję, cyfr tego typu (jak w piśmie Georgia) nie należy różnicować od tekstu głównego;

.sup i .sub — zmieniłem stopień pisma na 80% tekstu głównego; poprawiłem światła pionowe i poziome.

Zanim podam linki do innych źródeł, chciałbym podsumować konferencję. Wydaje mi się, że WordPress to przyszłość www. Łódzki WordCamp, jako zgromadzenie specjalistów lub osób, które pragną stać się specjalistami, wpisuje się niebywałą dynamikę całej społeczności użytkowników. Nie trzeba chyba mocno podkreślać, że ma ona zarobkowy charakter. Paradoksalnie, dynamikę tę potęguje fakt, że system jest otwarty.
 Kilka wystąpień bardzo pasowało do moich potrzeb, wśród nich „Tworzenie użytecznych paneli zarządzania” Marcina Bieguna i „WordPress + organizacje studenckie = sukces” Adama Klimowskiego.


Ważne źródła
Penguin Composition Rules for web Adaptacja zasad opracowanych przez Jana Tchicholda dla Penguin Books do potrzeb www
The Elements of Typographic Style Applied to the Web Adaptacja „Elementarza stylu w typografii” Roberta Bringhursta do potrzeb www
typografia.info Serwis Roberta Chwałowskiego na temat typografii
taat.pl Zbiór tekstów Tomasza Pęszora o typografii internetowej

Pomocne narzędzia
Text4www Poprawki mikrotypograficzne | Henryk Jursz (jursz.com)
Text4web Poprawki mikrotypograficzne | Tomasz Pęszor (taat.pl)
lipsum.pl Generator tekstu łacińskiego (Lorem ipsum ), polskiego i rosyjskiego | Tomasz Pęszor (taat.pl)
taat.pl Inne narzędzia | Tomasz Pęszor (taat.pl)

WordPress & WordCamp
wordpress.org | pl.wordpress.org
wordpress.com | pl.wordpress.com
WordCamp Polska
WordCamp Polska — Youtube
WordCamp Central
WordCampTV

wp-Typography
Wersja polska — POBIERZ wp-typography-pl.zip [1,1 MB]
Wtyczka w repozytorium WordPressa
Strona domowa
Licencja
FAQ
PHP Typography

Morfologia i ortografia
Wielki słownik ortograficzny Ogólnodostępny słownik internetowy, który wskazuje również prawidłowe miejsca dzielenia wyrazów

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie trzecie, ostatnie

Trzecie spotkanie kończy cykl. Czy typografia jest częścią naszego życia? Czy jest ważna? Na czym polega jej znaczenie? Stykamy się z nią na co dzień, ale czy ją doceniamy lub choćby dostrzegamy? Mam nadzieję, że wszystko, o czym z Andrzejem Tomaszewskim mówiliśmy, stanowi jakąś pomoc dla projektantów, a przynajmniej inspirację.

Andrzej Tomaszewski
Fot. Andrzej Odyniec

Czy istnieje etyka zawodowa typografa?
Oczywiście, podobnie jak w każdej profesji. Jeżeli określimy typografa, jako osobę zajmującą się projektowaniem i przygotowaniem do druku (lub innego upowszechnienia) publikacji, to jego zachowania etyczne dotyczą głównie trzech relacji międzyludzkich:
1) pomiędzy typografem a autorem-nadawcą opracowywanego komunikatu (treści tekstowej lub ikonograficznej);
2) typografem a odbiorcą komunikatu, czyli czytelnikiem treści;
3) wreszcie relacji z drukarzem jako wytwórcą publikacji na podstawie pracy typografa.
 Świadomie pomijam tu wszelkie kwestie związane z relacją zleceniodawca–zleceniobiorca, ponieważ regulowane są odpowiednimi przepisami prawnymi oraz umowami o dzieło. Również problematyka prawa autorskiego lub patentowego jest szeroko opisana w literaturze prawno-zawodowej. Skupmy się więc na wyżej wymienionych trzech punktach.
 Ad 1) Imperatyw moralny sprowadza się do tego, że podejmując się opracowania komunikatu (ulotki reklamowej, artykułu naukowego, arkusza poetyckiego, książki telefonicznej, programu teatralnego, biletu na mecz, legitymacji partyjnej czy innego druku) mamy obowiązek dogłębnie poznać intencje autora i jego oczekiwania. Przekonywanie autora-nadawcy komunikatu do własnych koncepcji estetycznych i wizualnych ma swoje granice. Nie można przygotowywać publikacji wbrew woli nadawcy. Zbyt często bywa, że powstaje produkt, w którym przestaje on być autorem przekazywanej treści lub to, co chciał przekazać, ulega deformacji.
 Ad 2) Końcowy odbiorca treści, a więc jej czytelnik, nigdy nie powinien umknąć uwadze projektanta. Najprostsza i w miarę jasna jest tu kwestia nieutrudniania percepcji komunikatu, a więc zachowania walorów czytelności, rozpoznawalności i rzemieślniczej jakości publikacji. Natomiast są sprawy, które musimy rozważać we własnym sumieniu. Należą do nich np.: opracowywanie treści fałszywych lub wątpliwych moralnie, uczestnictwo w oszustwach politycznych lub marketingowych, antyedukacja estetyczna i propagowanie kiczu — z takich decyzji żaden projektant nie może czuć się zwolniony. Sam wybiera: dochód czy rezygnacja z socjotechnicznej blagi, pieniądze na ubranie dla dziecka czy odrzucenie propozycji łamania pornosa, fajne wakacje czy odmowa produkcji ulotek piramidy finansowej. Ale podobne decyzje są, rzecz jasna, udziałem ludzi wielu zawodów.
 Ad 3) Do niedawna sprawa była jasna — całe przygotowanie produkcji odbywało się w drukarni i poligraf… jak sobie pościelił, tak się wyspał. Dzisiaj pracą w drukarni „rządzą” przygotowane przez nas pliki postscriptowe, pedeefy, instrukcje szczegółowe i wszelkie wymagania pochodzące spoza drukarni. Jest rzeczą bardzo ważną, aby zachować odpowiednie stosunki interpersonalne z technologami drukarń i innymi pracownikami poligrafii, konsultować sprawy trudne, wspólnie podejmować kłopotliwe technologicznie decyzje itp. Oczywiście nie znaczy to, aby rezygnować z wymagań jakościowych lub prób wprowadzenia jakiejś innowacji. Niby zrozumiała, ludzka sprawa, a jednak powszechne są z jednej i drugiej strony zachowania pełne pretensji, złośliwości i irracjonalnych postaw w rodzaju: na złość mamie odmrożę sobie uszy.
 Zastanawiam się, czy można mówić o etosie środowiska typografów. Myślę, że jest on ściśle związany z wielowiekowym znaczeniem drukarskiej profesji. W drukarskich sprawach istnieje etos zawodu, w internetowych jeszcze się nie wykształcił.

Etos. Wielu projektantów — ba, wielu drukarzy — nie ma o nim pojęcia. Kiedyś prawo nazywania się towarzyszem sztuki drukarskiej było wyrazem dumy i odpowiedzialności. Drukarz-typograf był zobowiązany… No właśnie, czy etos upada? Możesz go jeszcze bardziej przybliżyć?

Jest ars między inszymi taka, iż nie tylko plebeium,
ale vere ipsum nobilem nie szkaradzi.

Bartosz Paprocki: Herby rycerstwa polskiego, Kraków 1584
O kim tak pięknie mówił znakomity szesnastowieczny polsko-czeski heraldyk? O nas! O drukarzach mianowicie (w pierwszych wiekach drukarstwa łac. typographus = drukarz). Pisał to już ponad sto lat po uruchomieniu oficyny mogunckiego mieszczanina Johannesa Gutenberga.
 Szlachetnie urodzonym honor nie pozwalał parać się rzemiosłem. Podobne zajęcie groziło wręcz utratą szlachectwa. Nobiles byli członkami rycerskiego stanu i mogli trudzić się tylko w militarnej potrzebie albo zarządzać majątkiem. Tymczasem w XVI stuleciu — złotym wieku polskiego drukarstwa — znajdujemy przykłady wyniesienia plebejuszy do stanu szlacheckiego, właśnie spośród grona drukarzy.
 Najbardziej spektakularnym przykładem jest nobilitacja Jana Łazarzowica-Januszowskiego, byłego sekretarza królewskiego Zygmunta Augusta, humanisty i twórcy oryginalnego kroju czcionek — Nowego karakteru polskiego. Syn drukarza Łazarza Andrysowica został dziedzicem słynnej krakowskiej Oficyny Łazarzowej — kontynuującej tradycje warsztatu renesansowego typografa Hieronima Wietora. Na sejmie w 1588 roku Januszowski uzyskał indygenat szlachecki wraz z herbem Kłośnik (Rola), a dwa lata później od Zygmunta III Wazy tytuł Architypografa wraz z przywilejami.
 Mamy też inne przypadki. Uszlachcono Walentego Łapkę-Łapczyńskiego, który tłoczył w drukarni wędrownej (tzw. latającej), towarzyszącej wyprawom wojennym Stefana Batorego. Łapka w potrzebie porzucał swoje czcionki i chwytał za oręż. Nawiasem mówiąc, na jego prasie w Warszawie wydrukowano po raz pierwszy „Odprawę posłów greckich” Jana Kochanowskiego. Przypuścił go do herbu Jelita wielki kanclerz i hetman koronny Jan Zamoyski.
 Nobilami zostali potomkowie krakowskich Szarfenbergów, szlachcicem był Rafał Skrzetuski-Hoffhalter — drukarz w Austrii i na Węgrzech, także Cyprian Bazylik — kompozytor [również poeta; przyp. red.] i właściciel drukarni, Stanisław Kocmyrzowski nobilitowany przez cesarza Leopolda I w Wiedniu oraz kilku innych przedstawicieli naszej profesji.
 Stąd właśnie nazwa — towarzysz. Na podobieństwo np. towarzyszy pancernych w husarii, albo też grona osób szlachetnych, którzy drukarzy alias typografów dopuszczali chętnie do swego towarzystwa.
 Godność towarzysza sztuki drukarskiej zdobywało się ciężką, długoletnią pracą uwieńczoną aktem rzemieślniczych „wyzwolin” spod władzy drukarza-pryncypała. Myślę że warto o tym przypomnieć, bo podobne imponderabilia związane z zawodową dumą mieszczą się w szeroko pojętym etosie drukarstwa.

A więc uprawiamy szlachetny zawód. Ale czy drukarski (typograficzny) etos — podobnie, jak słowo „towarzysz” — nie został zbrukany?
Etos może nie tyle został zbrukany, co zapomniany. Zawód drukarza, typografa, od początku swego istnienia odbierany był jako swego rodzaju kulturowa misja. Drukarstwo stało się sposobem rejestrowania i przekazywania zdobyczy cywilizacji. Zapewniło międzypokoleniowy kontakt intelektualny. Druk dał ludziom nowoczesny sposób porządkowania myśli. Tempo pracy drukarsko-wydawniczej pozwala na bieżąco reagować w sprawach politycznych, naukowych, artystycznych czy edukacyjnych, a każda dziedzina wykształciła sobie właściwe formy publikacji. Nie jest przypadkiem, że np. Centralny Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Przemysłu Poligraficznego, w którym pracuję, podlega Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
 Nawet jeśli popatrzymy na poligrafię związaną z marketingowym obszarem działania: drukowaniem opakowań, etykiet, prospektów, folderów reklamowych itp., możemy dostrzec w niej narzędzie kreowania gustów społecznych, preferencji estetycznych, czy wręcz zachowań moralnych.
 Patrzę jednak optymistyczne w przyszłość, bo chyba pięknoduchy nie dały się do końca pokonać wszechogarniającej komercji. Działania wielu osób lub instytucji krajowych i zagranicznych pozwalają na taki optymizm.

Ale nie da się wręczyć etosu przyszłym drukarzom czy typografom razem ze świadectwem ukończenia szkół. To jest przecież zbiór zachowań i właściwy tylko dla członków środowiska sposób myślenia, którego się człowiek uczy od swoich mentorów.
Myślę, że można pokusić się o „wręczanie” etosu w szkołach. Wszystko zależy od nauczycieli. Młody człowiek jest szczególnie podatny na sugestie dotyczące zachowań i życiowych postaw. Jego osobowość jest jeszcze czystą, niezapisaną kartą. Pozbawiony wzorców chłonie jak gąbka np. wzorce rówieśniczej subkultury. Jeśli jednak nauczyciele nie będą potrafili wyzwolić satysfakcji z wykonywanej pracy i dumy z zawodu, to oczywiście nic z tego nie będzie.
 Zwróć uwagę, że obaj odczuwamy potrzebę dowartościowania typografii. Twoje pytania i moje odpowiedzi są tego najlepszym dowodem. Przecież powinniśmy raczej rozmawiać o literkach, tytulariach i paginach. A my co?

Wzorce rówieśniczej subkultury, a słowo nauczyciela… Andrzeju, sam przecież chodziłeś na wagary. Co było bardziej interesujące — teoria (szkoła), czy praktyka (drukarnia)? Gdzie z tym etosem się można było zapoznać? Starzy majstrowie nie wykładali go przecież zza biurka, a raczej sami go kultywowali. A nie bywało też tak, że etos w drukarzu się wyczerpywał i trzeba było go uzupełnić, popijając szklaneczką?
Masz rację. Ja miałem w rozumie „nauczyciela” w sensie ogólniejszym, ale w szkolnym kontekście wyszło, jak wyszło. Niemniej w moim technikum było dwóch, trzech nauczycieli, którzy wręcz zarażali szacunkiem i sympatią dla zawodu. Inż. Jan Barszcz, przedwojenny maszynista typograficzny, uczył maszynoznawstwa, a opowiadał nam o spotkaniach z niezwykłymi osobami w drukarni (nawet o wiewiórce biegnącej po pasie transmisyjnym pośpiesznej maszyny). Polonistka Zofia Ciechanowska podpowiadała, gdzie są wystawy książek, imprezy wydawnicze, spotkania z autorami. Myślisz, że nie chodziliśmy? W niczym nam to nie przeszkadzało iść potem na mecz, na randkę albo na prywatkę. Jan Jużda, nauczyciel z zecerni, hołubił czcioneczki i uczył widzieć w nich coś więcej, niż kawałek brudnego metalu. Na fizyce, gdy była mowa o świetle i barwach, poszliśmy do Zachęty na film o czarowaniu kolorami przez malarzy impresjonizmu. Itd., itd.
 Od nauczycieli wiele zależy. Nie twierdzę, że z mojej klasy wyszli sami artyści i miłośnicy czarnej sztuki. Jednak kilka duszyczek zostało złowionych na całe życie. Przy najbardziej brudnej zecerskiej robocie, albo przy mieszaniu farby, przy myciu walców maszyny drukarskiej, naprawdę czuliśmy się pracownikami kultury. Być może brzmi to górnolotnie, ale tak bywa, gdy chce się wypowiedzieć, co się czuje.
 Mistrzowie, starzy wyjadacze w drukarniach, to jeszcze inna sprawa. Wówczas niektórzy pamiętali jeszcze przedwojenne czasy, gdy Pan Zecer wychodził po wypłacie z drukarni gazetowej i zamawiał dwie dorożki. W pierwszej jechała laska i melonik, a w drugiej Pan Zecer. Oczywiście nie jechał prosto do domu, ale do ulubionego lokalu, aby z koleżkami pokrzepić się jakimś wesołym napojem. Panowało bowiem niczym nie uzasadnione, a jednak powszechne mniemanie, że alkohol jest świetną odtrutką na tlenki ołowiu wdychane w znacznych dawkach w drukarniach. Znaczne dawki ołowiu wymagały znacznych dawek trunku.

Ręka rękę myje, a wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Być może jakieś poczucie zawodowej jedności jest nam potrzebne. Tylko po co?
Nie lubię porzekadła „ręka rękę myje”, bo kojarzy się z sitwą albo kliką. Natomiast wspólnota interesów projektantów, drukarzy, redaktorów czy marketingowców jest faktem i wynika ze wspólnej pracy nad finalnym produktem.
 Drukarz drukarza czy projektant projektanta może traktować jako konkurencję zagrażającą własnym interesom. Zawsze tak było i będzie. Historia walki o przywileje drukarskie XVI-wiecznych krakowskich typografów przeciwko hegemonii Hallera jest tego najlepszym dowodem. Jednocześnie nie brak przykładów współpracy drukarzy w tamtym okresie: wspólnego korzystania z zasobów typograficznych, międzydrukarnianego współdziałania fachowców i ich pryncypałów.
 Nie ma zresztą potrzeby sięgać do przykładów z tak odległych czasów. Wiemy przecież, że dzisiaj pracujemy tutaj, a jutro gdzie indziej, że zakłady podejmują kooperację, że istnieje szeroka wymiana doświadczeń poprzez konferencje, seminaria, targi, internet, spotkania towarzyskie. Nie ma więc sensu walka z innymi oraz kwasy i niechęć do osób działających w naszej profesji. Wcześniej czy później odbija się to czkawką lub środowiskowym ostracyzmem.

Przykłady dobrego i złego projektowana typograficznego znajdujemy niemal w każdym medium. Wszędzie, gdzie pojawia się jakikolwiek przekaz, zazwyczaj pojawia się również tekst, a jeśli jest to tekst pisany (drukowany, wyświetlany etc.) już mamy do czynienia z typografią. Wydaje się, że jest ona wszechobecna, ale bardzo często ignorowana. Wielu projektantów weszło do zawodu przez ukończenie szkoły wyższej, ale chyba większa część jest samoukami. Dziś można zdobywać wiedzę o projektowaniu np. w czasopismach dla grafików czy różnych internetowych poradnikach. Od czasu do czasu organizowane są konferencje albo warsztaty projektowe, w których udział bywa bardzo kosztowny. Jak i gdzie najlepiej zdobywać wiedzę na temat projektowania w ogóle? jak i gdzie na temat typografii?
Ilość informacji, jaka dociera do nas w dzisiejszych czasach osiągnęła masę krytyczną. Coraz częściej łapiemy się na omijaniu wzrokiem reklam, wyrzucaniu nieczytanych druków, „wyłączaniu” swoich receptorów w nadziei na nieco spokoju oraz aby zebrać i usłyszeć własne myśli. Ale nic z tego! Oto przysłali znowu SMS, musisz sprawdzić maile, do kibla i do łazienki bierzesz telefon, z telewizora wrzeszczy głośniej emitowana reklama, itd., itd. Jeszcze próbuję się z tym borykać. Mam jednak kolegów, którzy już się poddali i tylko od czasu do czasu, jak błyskawica przelatuje im myśl: Boże, jeszcze kilka lat temu czytałem Konwickiego i Hegla, a teraz we łbie noszę błoto.
 Piszesz o złej i dobrej typografii wokół nas. Tak jest. Zawsze było podobnie i najpewniej długo będzie. Będzie zły typograf i dobry. Będzie zły i dobry murarz, zły lekarz i konował. Ale ja sobie zrobiłem z jakości typografii własną, prywatną maszynerię selekcyjną. Mianowicie nauczyłem się nie czytać niechlujnych tekstów i odrzucać je, jak odrzuca się podgniłe truskawki. Nadawca tekstowego komunikatu, dla którego wszystko jedno, że cudzysłów w polskim tekście jest angielski, albo nie rozróżnia myślnika i łącznika, czy też pisze słowa pospolite wielką literą a imiona własne małą, jest przeze mnie na wstępie „zwolniony”. On nie pisze do mnie, ale do jakiegoś bezrozumnego plebsu. Do ludzkiej tłuszczy, która podobnie jak on zapomniała już, czego uczono w podstawówce. Odbieram to jako wciskanie kitu lub częstowanie tekstem nieprzygotowanym, a więc — najprawdopodobniej niewiarygodnym.
 Szacunek dla pisma tworzy typografa. Trzeba zrozumieć jego fenomen, dostrzegać piękno, znać i stosować zasady pisowni, czuć ducha historii pisma i nowoczesności. Bez użycia pisma, kluczowego wynalazku ziemskiej cywilizacji, nie sposób utrwalić żadnej głębszej myśli. Obrazkami nie zapiszemy ani „Lokomotywy” Tuwima, ani statystyki Bosego-Einsteina, choćby nawet i Caravaggio pinxit. Zamiast przeczytać „ogary poszły w las”, możemy zobaczyć w telewizorze jak psy pobiegły do lasu. Nie sądzę więc, aby wszyscy twórcy książek i prasy dali się zepchnąć w prymitywizm popkultury. Albo lepiej: jedni dadzą się, inni nie.
 Ja już tego nie zobaczę, ale Ty Rafale wraz z zawodowymi przyjaciółmi (i rywalami) będziesz tworzył elitarną grupę osób czytających, uprawiających dobrą typografię, czujących tekst, szukających autorów, którzy mają coś do powiedzenia. Owa elita będzie dość szczupła, ale bardzo znacząca. Niektórzy z członków otaczającej Was ludzkiej magmy gadżeciarzy, czcicieli obrazka oraz pospolitej demokracji, w której większością głosów ustala się, kto ma rację, będą usilnie starali dostać się do Waszej elity. Wówczas jednak będą musieli „wkupić się” płodem własnego rozumu zapisanym na karcie papieru. Społeczność rodem z Galaktyki Gutenberga zdecydowanie się skurczy i najprawdopodobniej książka, gazeta czy intelektualne czasopismo, będą ekskluzywnym towarem sprzedawanym w czymś na kształt galerii albo gaju Akademosa. Będzie tam przyjemnie, a w swoim gronie znajdziecie rozrywkę i szczęście.
 A gdzie się uczyć? Jeśli komuś nie wystarczają krajowe szkoły, imprezy warsztatowe i seminaryjne oraz dostępna literatura, nie ma problemu. Zürcher Hochschule der Künste albo Création Typographique w paryskiej École Estienne pracują nie bojąc się modnego hasła „No future book”. Trzeba poznać język i jechać po naukę. Wszystko jedno który: angielski, niemiecki, francuski, włoski czy czeski, bo szkół w Europie dostatek.