Tag Archives: książka

…i żeby się sama czytała

Książ­ka ide­al­na? Musi dobrze leżeć w ręce, łatwo się otwie­rać, kart­ki mogły­by się obra­cać po deli­kat­nym muśnię­ciu pal­cem, powin­na być lek­ka i miła w doty­ku, koniecz­nie ład­na, no i żeby się sama czy­ta­ła. Kto jesz­cze, oprócz mnie, chce taką książ­kę? „Detal w typo­gra­fii” Josta Hochu­lie­go sam się nie czy­ta. Trze­ba w nie­go wło­żyć nie­co wysił­ku. Rytm, narzu­ca­ny przez auto­ra, począt­ko­wo wyda­je […]

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie drugie

Poni­żej dal­szy ciąg roz­mo­wy z Andrze­jem Toma­szew­skim. Pro­wa­dzi­my ją przy pomo­cy dostęp­nych środ­ków komu­ni­ka­cji elek­tro­nicz­nej, acz­kol­wiek bez zbęd­ne­go pośpie­chu. Zapra­szam na kolej­ne spo­tka­nie z mistrzem — dru­gie, ale jesz­cze nie ostat­nie. Jeśli ktoś chciał­by poznać go oso­bi­ście, będzie oka­zja pod­czas KRAK­Ty­po. Fot. Gabrie­la Gru­sza   Wie­lu współ­cze­snych pro­jek­tan­tów pra­cu­je wyłącz­nie w naj­now­szym opro­gra­mo­wa­niu, a wie­lu nie przy­kła­da do tego wagi. […]

Analfabetyzm, jakież to dizajnerskie!

Coraz czę­ściej napo­ty­kam, w inter­ne­to­wych wypo­wie­dziach osób zaj­mu­ją­cych się pro­jek­to­wa­niem, róż­ne języ­ko­we śmie­ci. Ostat­nio zwa­li­ły mnie z nóg słów­ka: owy i sty­li. Wyda­je się że owy, to pró­ba połą­cze­nia rosyj­skiej wer­sji оный [onyj] z żeń­ską for­mą owa. Pra­wi­dło­wo powin­no być ów. Jeśli cho­dzi o dru­gie — dopeł­niacz licz­by mno­giej sło­wa styl przy­bie­ra for­mę sty­lów.   Zacho­dzę w gło­wę, skąd w dzi­siej­szych cza­sach bio­rą […]

Dziecko bez ojca

Czym jest typo­gra­fia? Moż­na dać sto rów­nie praw­dzi­wych odpo­wie­dzi. Ja odwo­łał­bym się do histo­rii. Kie­dyś czło­wiek wymy­ślił pismo i zaczął je utrwa­lać — na gli­nia­nych tablicz­kach, w kamie­niu, na papie­rze. Wła­śnie pisa­nie na papie­rze i podob­nych nośni­kach było przez dłu­gie wie­ki popu­lar­nym spo­so­bem pro­duk­cji ksią­żek (o ile moż­na mówić o popu­lar­no­ści w kon­tek­ście tak eks­klu­zyw­ne­go towa­ru). Każ­dy egzem­plarz ręcz­nie pisa­nej książ­ki […]

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie pierwsze

Moż­na dys­ku­to­wać, wymą­drzać się, zasnąć lub bez­wied­nie roz­dzia­wić gębę. Po pro­stu moż­na się przy nim czuć swo­bod­nie, nie nara­ża­jąc na żad­ne kon­se­kwen­cje. Spo­tka­nie z Andrze­jem Toma­szew­skim prze­bie­ga miło. Nie pamię­tam, aby było ina­czej. Zapra­szam na pierw­sze z dwóch, a może trzech czy dzie­się­ciu — szcze­rze nie wiem. Ale chy­ba będzie cie­ka­wie. Fot. Marek Ryć­ko   Pozna­łem cię w 2005 roku […]

«Typografia typowej książki»

Książ­ka, któ­rą każ­dy typo­graf pra­cu­ją­cy w języ­ku pol­skim musi znać. Kie­dyś poka­za­łem ją korek­tor­ce. Otwo­rzy­ła gdzieś pośrod­ku i zaczę­ła gło­śno czy­tać: „wyra­zów z koń­ców­ką -ąc…” — skrzy­wi­ła się, mówiąc: „Zając?”. Nie jest pozba­wio­na błę­dów, mimo to bez koń­ca dodru­ko­wy­wa­na i w cią­głej sprze­da­ży do dzi­siaj. Ale czy książ­ka, wyda­na przez Helion w 2001 roku, może pozo­stać wiecz­nie mło­da? Nie. Robert Chwa­łow­ski — jej […]