Kaligrafia | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „kaligrafia”

Brneński łącznik

7 maja 2010  [Instapaper Text] [Readability]

tt_hardwig_2
Dwu­dzie­stego pierw­szego czerwca w Brnie, David Bře­zina or­ga­ni­zuje Ty­pe­Talk — jed­no­dniowe sym­po­zjum ty­po­gra­ficzne. Jak wska­zuje nazwa i pro­gram, będą to roz­mowy (po każdym ok. 40-​minutowym wy­kła­dzie prze­wi­dziano dys­kusję), a roz­ma­wiać będą (wy­łącznie w ję­zyku an­giel­skim lub cze­skim, bez tłu­ma­czenia): Tomáš Brousil o ga­ze­tach, cza­so­pi­smach i prze­zna­czonej dla nich wie­lo­dzietnej ro­dzinie pism Tabac, Veronika Burian o mi­łości bądź nie­na­wiści między kro­jami i ich łączeniu w ko­cha­jące pary, Florian Hardwig o na­ro­do­wości pism dru­kar­skich i ich ka­li­gra­ficz­nych przodków, Michael Hochleitner o związ­kach między pi­smem ręcznym, a pi­smem dru­kar­skim, Rob Keller o ka­lec­twie, sła­bo­ściach i cho­ro­bliwym sza­leń­stwie współ­cze­snych fontów, Dan Reynolds o jednej twarzy pisma, po­słu­gu­ją­cego się wie­loma ję­zy­kami.
 Dzień póź­niej roz­po­czyna się 24. Mię­dzy­na­ro­dowe Bien­nale Pro­jek­to­wania Gra­ficz­nego — w tym roku po­świę­cone cor­po­rate iden­tity, pla­ka­towi, pro­jek­to­waniu in­for­ma­cyj­nemu i re­kla­mo­wemu — to już pa­kiet bardzo wielu im­prez. Po szcze­góły za­pra­szam na strony www or­ga­ni­za­torów.
tt_biennale

In­for­macje or­ga­ni­za­torów
Ty­pe­Talks 2010
24th In­ter­na­tional Bien­nial of Gra­phic De­sign Brno 2010

Dziecko bez ojca

16 czerwca 2009  [Instapaper Text] [Readability]

Czym jest ty­po­grafia? Można dać sto równie praw­dzi­wych od­po­wiedzi. Ja od­wo­łałbym się do hi­storii.
 Kiedyś czło­wiek wy­my­ślił pismo i za­czął je utrwalać — na gli­nia­nych ta­blicz­kach, w ka­mieniu, na pa­pierze. Wła­śnie pi­sanie na pa­pierze i po­dob­nych no­śni­kach, było przez długie wieki po­pu­larnym spo­sobem pro­dukcji książek (o ile można mówić o po­pu­lar­ności w kon­tek­ście tak eks­klu­zyw­nego to­waru). Każdy eg­zem­plarz ręcznie pi­sanej książki był inny. Za­wo­dowi ka­li­gra­fowie — skry­bowie, ilu­mi­na­torzy — mieli pełne ręce ro­boty, a ro­bota ta była bardzo cenna. Naj­droższa książka świata, wy­ce­niana na 5 mln. euro, praw­do­po­dobnie nie­znacznie zmie­niła swoją war­tość — jak w śre­dnio­wieczu, tak i dziś oznacza spory ma­jątek.
 W XV wieku, w Eu­ropie kilka osób za­pra­gnęło zbić for­tuny na pro­dukcji i handlu książ­kami. Klu­czem do tego miała być ty­po­grafia. Na rynku po­jawił się nowy pro­dukt — książka dru­ko­wana. Chyba nikt roz­sądny nie prze­wi­dywał, że w przy­szłości jej war­tość spadnie tak dra­stycznie. Coś za co od­da­wano roczne do­chody z roz­le­głych po­sia­dłości ziem­skich, dziś można kupić za cenę ka­wałka szynki.
 Pismo dru­kar­skie było bardzo po­dobne do pisma ręcz­nego — wszak dru­ko­wana książka miała udawać praw­dziwą. Z dru­giej strony książka dru­ko­wana była do­sko­nalsza od swojej po­przed­niczki — pięk­niejsza, bar­dziej czy­telna… Skry­bowie prze­grali z ty­po­gra­fami, a ka­li­grafia zo­stała ze­pchnięta na mar­gines. Pewne jest jednak, że to wła­śnie ona jest matką. Kto ojcem? Nie wia­domo. Po­częta na Bli­skim lub Da­lekim Wscho­dzie, czy w Eu­ropie? W mo­gunc­kich sa­lo­nach, czy może w jednym z bur­deli Am­ster­damu? Wy­chodzi na to, że bę­kart. Ale, ty­po­grafia, jako bę­kart ka­li­grafii, musi wy­ka­zywać ja­kieś po­do­bień­stwa, a z dru­giej strony — róż­nice. Po­niżej dwie, we­dług mnie, najważniejsze.

Po­wta­rzal­ność
To cecha ty­po­grafii. Wiąże się z po­wie­la­niem za­pro­jek­to­wanej ko­lumny. Ręczne prze­pi­sanie tej samej strony dzie­sięć razy da nam dzie­sięć róż­nych eg­zem­plarzy. Wy­dru­ko­wane (lub zwie­lo­krot­nione w ja­ki­kol­wiek inny sposób), wszystkie będą takie same. Po­mijam nie­do­sko­na­łości tech­niczne, które unie­moż­li­wiają uzy­skanie pełnej po­wta­rzal­ności — ona i tak jest w za­ło­że­niach, w ka­li­grafii tego za­ło­żenia brak.

Dukt
To wspólna cecha. Ty­po­grafia za­wdzięcza go ka­li­grafii. Od­daje cha­rakter pisma, wy­ni­ka­jący m.in. z ruchu ręki pod­czas pi­sania. Na­stęp­stwo ele­mentów gra­ficz­nychna­rzę­dzie pi­sar­skie tworzą wła­śnie dukt. To samo do­tyczy pism dru­kar­skich, które mają ge­nezę w pi­smach ręcz­nych i — można dojść do wniosku — osta­tecznie za­wsze je na­śla­dują. Kur­sywy, an­tykwy, go­tyki czy róż­nego ro­dzaju pisma ozdobne przej­mują swój cha­rakter od twórcy, po­słu­gu­ją­cego się ja­kimś na­rzę­dziem, trzy­manym za­zwy­czaj w dłoni. Może to być pióro, ołówek, pę­dzel, patyk, rylec, dłuto…

Ta druga cecha de­ter­mi­nuje kształt liter. Wła­ściwie jest ona uwa­run­ko­wa­niem, z któ­rego nie sposób się wy­łamać. Spoj­rzenie na pismo, jako po­chodną kon­kret­nego na­rzę­dzia i wy­ko­na­nego ręką — która prze­cież działa we­dług swojej, bardzo prze­wi­dy­walnej me­cha­niki — w kon­tek­ście pisma dru­kar­skiego, po­maga pro­jek­tantom przy­go­to­wywać ładne kroje i pra­wi­dłowe znaki dia­kry­tyczne. Me­todę na dia­kry­tyki można pod­glądać (12) u Adama Twar­docha.
 Za­chęcam też do za­po­znania się ze źró­dłami po­da­nymi po­niżej i do wła­snych prze­my­śleń. Gdyby ktoś chciał się nimi po­dzielić, za­pra­szam do ko­men­tarza.

Uzu­peł­nienia i źródła
1. Chwa­łowski Ro­bert Czy fon­tami można strzelać z procy?
2. Słownik ter­minów pi­smo­znaw­czych
3. Twar­doch Adam Składać pełną kasztą
4. Idem Po­lish Dia­cri­tics. How to?
5. Idem That an­noying noise around let­ters
6. Wi­ki­pedia Prze­gląd za­gad­nień z za­kresu DTP