Tag Archives: drukarz

Najniższa stawka

Autor, redak­tor, redak­tor tech­nicz­ny, łamacz, korek­tor, dru­karz, intro­li­ga­tor, księ­garz — tyle osób pra­cu­je nad książ­ką, zanim dotrze ona do czy­tel­ni­ka. Po dro­dze może być jesz­cze tłu­macz, ilu­stra­tor, foto­graf i kil­ku innych pro­fe­sjo­na­li­stów. Jeśli każ­dy z nich dobrze wyko­na swo­ją robo­tę, na pół­ce sta­nie dobra książ­ka. Autor pisze bzde­ty, bo tego podob­no chce czy­tel­nik, a na pew­no wydaw­ca. Redak­tor ze […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 4.

 — Dzień dobry Panie Metram­paż, zno­wu szpry­ca była! Aż strach cho­dzić koło pana.  — Szpry­ca, jak szpry­ca — raz w tygo­dniu musi się zda­rzyć. Dla­te­go mówi­łem, żeby posta­wić pod ścia­ną.  — Ale tych dziur w ścia­nie… nie­dłu­go prze­bi­je na wylot.  — To będzie lep­sza wen­ty­la­cja, Panie Dru­karz, he, he, he!  — Panie kole­go, chodź­my na dru­gą halę, bo od tych opa­rów sła­bo […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 3.

 — I co było dalej?  — Gdzieś się spie­szy­ła. Nie zdą­ży­łem wyjść z zaple­cza, a ona już zni­kła.  — Hy… prze­stra­szy­ła się.  — Wró­ci­ła za godzi­nę z pozdro­wie­niem dru­kar­skim. Tak, Panie Metram­paż, to był dobry, ruski koniak. Kie­dyś tyl­ko tech­nicz­na z Robot­ni­czej go przy­no­si­ła na trze­cią zmia­nę. No a dziś…  — Myśmy w Ruchu pili żyt­nią.  — Żyt­nia — panie — to był chleb powsze­dni, ale na wyda­nie maga­zy­no­we Wie­sia […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 2.

 — Dzień dobry, Panie Metram­paż! Jak tam po urlo­pie?  — A dzię­ku­ję, dzię­ku­ję. Rodzi­ny się tro­chę zje­cha­ło, trze­ba było świę­to­wać. A pęp­kó­wecz­ka jest.  — Poszedł pan sobie, a ja bez szty­le­tu musia­łem czte­ry szes­nast­ki popra­wiać: kolum­na za kolum­ną!  — O prze­pra­szam. Zapo­mnia­łem i w kie­sze­ni ponio­słem. To emo­cje. Wie pan, Panie Dru­karz, pierw­szy wnuk raz w życiu się rodzi.  — Dobra, już sobie pora­dzi­łem — gdzie szklan­ki! — a wie […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 1.

 — Cześć. Jestem Baba.  — Dzień dobry. W czym mogę pani pomóc?  — Nie jestem żad­na pani, tyl­ko Baba. Myśla­łam, że się napi­je­my kawy, zaprzy­jaź­ni­my…  — Nie piję w pra­cy kawy i pro­szę mi nie sia­dać na sto­le! Cze­go sobie życzy, bo nie mam cza­su? Metram­paż cze­ka.  — Ale… ależ… prze­cież ja jestem art­di­rec­to­rem w agen­cji sie­cio­wej!… pro­jek­tan­tem!… typo­gra­fem!… A pan, to kto? led­wie jakiś […]