Tag Archives: ATypI

Konwergencja w Polsce

Za dwa tygo­dnie odbę­dzie się dorocz­ny kon­gres ATy­pI, po czter­dzie­stu jeden latach ponow­nie zor­ga­ni­zo­wa­ny w Pol­sce pod tytu­łem «Kon­wer­gen­cja». Według nomen­kla­tu­ry orga­ni­za­to­ra to kon­fe­ren­cja, wolę jed­nak pozo­stać przy okre­śle­niu „kon­gres”. Spo­tka­nie ma cha­rak­ter ści­śle bran­żo­wy, ale jego funk­cja uty­li­tar­na pozo­sta­je raczej na mar­gi­ne­sie. Bar­dziej cho­dzi tu o budo­wa­nie dobre­go wize­run­ku, kon­so­li­da­cję śro­do­wi­ska itp. A więc bli­żej mu do […]

Psałterz z Faddan More

W ostat­nim tygo­dniu służ­by pra­so­we Natio­nal Museum of Ire­land wyda­ły komu­ni­kat, któ­ry elek­try­zu­je całą Euro­pę. Nośni­kiem emo­cji jest książ­ka zna­le­zio­na na bagnach — Psał­terz z Fad­dan More.     Dwu­dzie­ste­go lip­ca 2006 r. Eddie Fogar­ty, niko­mu nie­zna­ny ope­ra­tor kopar­ki, doko­nał odkry­cia, któ­re zapar­ło dech w pier­siach naukow­ców Irlan­dii, ale — mimo całej swej donio­sło­ści — nie budzi­ło szer­sze­go zain­te­re­so­wa­nia poza jej […]

Will Powers

Mia­ło być zupeł­nie o czym innym, ale poszu­ku­jąc e-maila do Wil­la Power­sa, któ­ry kie­dyś pisał mi na jed­nej z list dys­ku­syj­nych o swo­ich mło­dzień­czych, typo­gra­ficz­nych doświad­cze­niach, tra­fi­łem na infor­ma­cję, że wła­śnie w sierp­niu zmarł. Wyobraź­cie sobie — piszę do nie­go, nie mam pod ręką tyl­ko adre­su, któ­ry odnaj­du­ję razem z tą smut­ną wia­do­mo­ścią. Jesz­cze w lip­cu Will pisał: Latem 1973 roku uczest­ni­czy­łem […]

Skolar

Sko­lar. Pismo zapro­jek­to­wa­ne przez Davi­da Bře­zi­nę z Czech. David pre­zen­to­wał je pod­czas KRAK­Ty­po i trze­ba przy­znać — mimo że po angiel­sku — był to bar­dzo cie­ka­wy pokaz.   Sko­lar. Pla­kat pro­mo­cyj­ny Surat jako osob­ny pro­jekt dedy­ko­wa­ny wyłącz­nie do skryp­tu gudźa­ra­ti zakoń­czył swo­je ist­nie­nie z chwi­lą włą­cze­nia do sko­la­ra, posze­rzo­ne­go rów­nież o skrypt dewa­na­ga­ri.   Jak widać — pomy­śla­ny prze­cież, jako pismo dzie­ło­we — […]

Rozmowa z Andrzejem T. Spotkanie pierwsze

Moż­na dys­ku­to­wać, wymą­drzać się, zasnąć lub bez­wied­nie roz­dzia­wić gębę. Po pro­stu moż­na się przy nim czuć swo­bod­nie, nie nara­ża­jąc na żad­ne kon­se­kwen­cje. Spo­tka­nie z Andrze­jem Toma­szew­skim prze­bie­ga miło. Nie pamię­tam, aby było ina­czej. Zapra­szam na pierw­sze z dwóch, a może trzech czy dzie­się­ciu — szcze­rze nie wiem. Ale chy­ba będzie cie­ka­wie. Fot. Marek Ryć­ko   Pozna­łem cię w 2005 roku […]