Andrzej Tomaszewski | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „Andrzej Tomaszewski”

Angielsko-​polski
słownik terminów poligraficznych

25 kwietnia 2010  [Instapaper Text] [Readability]

Do­tarł do mnie przed­wczoraj, dzięki uprzej­mości An­drzeja To­ma­szew­skiego. Tytuł nie do końca od­zwier­ciedla jego cha­rakter. Pierwsza część — Słownik angielsko-​polski — za­wiera nie tylko trans­lację, ale rów­nież lek­sy­ko­nowe wy­ja­śnienie oma­wia­nych ter­minów. W dru­giej części znaj­duje się In­deks polsko-​angielski, przy­go­to­wany na kształt zwy­kłego dwu­ję­zycz­nego słow­nika. Takie po­łą­czenie na­daje pu­bli­kacji uni­wer­salny cha­rakter, można ją wy­ko­rzy­stywać po prostu jako źródło wiedzy w ję­zyku pol­skim.
 Książkę stwo­rzyli au­torzy za­wo­dowo zwią­zani z CO­BRPP lub Po­li­tech­niką War­szawską. Wy­dawca — Cen­tralny Ośrodek Badawczo-​Rozwojowy Prze­mysłu Po­li­gra­ficz­nego — kie­ruje słownik do sze­ro­kiego grona od­biorców, z róż­nych racji za­in­te­re­so­wa­nych współ­czesną po­li­grafią. Osiem­dzie­siąt zł za 264 strony uni­ka­towej wiedzy to chyba niewiele.

Angielsko-polski słownik terminów poligraficznych

Twarda oprawa, nie za duży format czynią ją dość wy­godną w użyciu. Jest rów­nież bardzo lekka, co można by po­trak­tować jako za­letę, ale ja upa­try­wałbym tu wady. Nie­wielką masę książki uzy­skano przy za­sto­so­waniu pa­pieru ob­ję­to­ścio­wego (i nie­stety, drzew­nego!) o ni­skiej gra­ma­turze i bardzo wy­sokim spulch­nieniu. Pa­piery drzewne są znacznie mniej trwałe, a prze­cież książka, ze względu na swój cha­rakter, bę­dzie za­pewne w czę­stym użyciu.
 Wiedza za­warta w tym wy­daw­nic­twie nie tylko po­maga w po­ro­zu­mieniu z dru­ka­rzami na po­ziomie ję­zy­kowym, ale daje pod­stawy do zro­zu­mienia pro­cesów tech­no­lo­gicz­nych. Nawet takie po­bieżne zde­rzenie z po­li­grafią, każ­dego pro­jek­tanta trochę „cy­wi­li­zuje”. Go­rąco po­lecam.

Więcej
In­for­macje wy­dawcy i za­kupy www​.co​brpp​.com​.pl
Au­torzy: Gra­żyna Czech, To­masz Dą­browa, Jacek Ha­mer­liński, Jan Ko­wal­czyk, Le­szek Mar­kowski [red. pro­wa­dzący], Prze­my­sław Śle­boda, An­drzej To­ma­szewski, Jo­anna Wa­si­lewska, Le­onard Ci­chocki
ISBN 978-83-930699-0-3
Cen­tralny Ośrodek Badawczo-​Rozwojowy Prze­mysłu Po­li­gra­ficz­nego
War­szawa 2010, wy­danie pierwsze
Format bloku A5, 1+1, 264 strony
Pa­pier Ecco-​Book 70 g/​m², vol. 2,0
Oprawa twarda, ca­ło­pa­pie­rowa, la­mi­no­wana, 4+0

Lucæ Succeſſori

28 stycznia 2010  [Instapaper Text] [Readability]

Isto­ta tech­no­logicz­nego wy­na­laz­ku Gu­ten­ber­ga, do­kona­ne­go około 1450 roku, za­wie­ra się nie tyle w idei sto­sowa­nia ru­cho­mej czcion­ki, co głów­nie w o­pra­cowaniu pro­ste­go u­rzą­dze­nia do jej od­le­wa­nia z trwa­łych, me­ta­lo­wych ma­tryc, za­pew­niają­cych po­wta­rzal­ność i­den­tycz­nych pre­cy­zyj­nych od­le­wów.

Po­wyższe słowa An­drzeja To­ma­szew­skiego po­chodzą z książki pt. „Gi­serzy czcionek w Polsce”, jakże sym­pa­tycznie za­de­dy­ko­wanej współ­cze­snemu twórcy pism drukarskich:

Lucae Suc­ces­sori
An­drea ma­gi­ster thy­po­gra­fskiego kunsztu
y zycer y piel­grzym mo­guncki
fecit

Książka po­wsta­wała długo, jednak zo­stała od­dana do druku na kilka dni przed ubie­gło­rocznym KRAK­Typo, pod­czas któ­rego zo­stała pu­blicznie za­pre­zen­to­wana przez au­tora i uro­czy­ście wrę­czona Łuka­szowi Dzie­dzi­cowi.
 Za­pewne po­śpiech leży u źródeł po­ja­wia­ją­cych się gdzie­nie­gdzie drob­nych błędów czy nie­kon­se­kwencji, ale nie są one istotne.

Andrzej Tomaszewski: „Giserzy czcionek w Polsce”, s. 7Andrzej Tomaszewski: „Giserzy czcionek w Polsce”, s. 8Andrzej Tomaszewski: „Giserzy czcionek w Polsce”, s. 22

An­drzej To­ma­szewski, przed­sta­wiając cały po­czet ry­tow­ników i od­le­waczy czcionek, dzia­ła­ją­cych przez stu­lecia na te­renie na­szego kraju, prze­ka­zuje wiedzę na temat ty­po­grafii.
 Wła­ściwie nie tylko. Ja­wiąca się w Gi­se­rach hi­storia, może być przy­czyn­kiem do róż­nych roz­ważań, np. mar­ke­tin­go­wych. Oka­zuje się, że zawód gi­sera — po­dobnie jak współ­cze­snego pro­jek­tanta pism — był eli­tarny, a ci, którzy go wy­ko­ny­wali naj­le­piej, bardzo do­brze pro­spe­ro­wali.
 Czcionka, umie­jęt­ność jej pro­du­ko­wania i — co ważne — po­słu­gi­wania się nią, leży u pod­staw na­szej kul­tury, bo to wła­śnie czcionka była jej głównym no­śni­kiem. Dziś rolę czcionek prze­jęły fonty, ale na po­słu­gu­ją­cych się nimi de­te­pow­cach ciąży równie wielka od­po­wie­dzial­ność. Bądźcie ty­po­gra­fami! Wkła­dajcie w swą pracę całą duszę, a wdzięcz­ność zle­ce­nio­dawców po­szerzy wam portfele.

Andrzej Tomaszewski: „Giserzy czcionek w Polsce”

Książkę można za­ma­wiać bez­po­średnio u wy­dawcy lub otrzymać ją jako na­grodę w kon­kursie, który trwa do go­dziny 23.00, 6 lu­tego br.

To­ma­szewski An­drzej: Gi­serzy czcionek w Polsce, Ogme, War­szawa 2009
In­for­macje i za­kupy ogme​.pl

Przychodzi baba do drukarza Odcinek 4

27 stycznia 2010  [Instapaper Text] [Readability]


 — Dzień dobry Panie Metrampaż, znowu szpryca była! Aż strach chodzić koło pana.
 — Szpryca, jak szpryca — raz w tygodniu musi się zdarzyć. Dlatego mówiłem, żeby postawić pod ścianą.
 — Ale tych dziur w ścianie… niedługo przebije na wylot.
 — To będzie lepsza wentylacja, Panie Drukarz, he, he, he!
 — Panie kolego, chodźmy na drugą halę, bo od tych oparów słabo się robi.
 — Ano tak, trzeba się odtruć. Chodźmy i opowiadaj pan.

 — [delikatne pukanie do drzwi] Pan się chyba jeszcze gniewa?
 — Proszę. Niech wejdzie… niech powie o co chodzi.
 — Bo ja chciałam plakat wydrukować, ale pilniejsze są ulotki, o tu przyniosłam załącznik…
 — O! z czymś takim na stole możemy rozmawiać. A więc w czym mogę pomóc?
 — A więc… tu chciałabym czcionkę Arial, dużą, reszta Times New Roman. Wszystko czarno na białym, tylko tu, ten mały kwadrat — bordowy.
 — Ale ja czcionek Arial nie mam, nawet o takich nie słyszałem, może Paneuropa się nada?
 — No ostatecznie, a Times New Roman?
 — Może być garmond?
 — Nie, przecież Garamond zupełnie nie pasuje, nie ma pan czegoś bardziej odpowiedniego?
 — Jeśli nie w garmondzie, to mogę złożyć w perlu…
 — „To jakiś żart? Przecież w perlu, to Maniek programuje”. [głośno] — Nie, nie, perl też nie pasuje.
 — Więc może cycero?
 — Ale co ma do tego Cyceron? Szczerze mówiąc, znam tylko jego Lorem ipsum.
 — Hm… W jakim stopniu ma być tym Timesem?
 — Ten, no… cały tekst, oprócz nagłówków.
 — Ale jaką wielkością? Perl, petit, garmond, cycero…?!
 — Times New Roman?… Tak ze dwa milimetry?
 — Eh, dobrze… Będzie gotowe pojutrze. Do widzenia.


Kon­kurs
1. O czym roz­ma­wiają pa­nowie w dru­karni?
2. Jaki sto­pień pisma do­bierze Pan Drukarz?

Od­po­wiedzi można po­dawać w ko­men­tarzu — jest to moż­liwe tylko po za­lo­go­waniu — im bar­dziej opi­sowo, tym le­piej. Można od­po­wie­dzieć na jedno z pytań lub na oba. Wśród traf­nych od­po­wiedzi, jed­no­oso­bowe jury, w któ­rego skład wej­dzie autor ni­niej­szego blogu, do­kona zde­cy­do­wanie su­biek­tywnej oceny i przyzna na­grodę — książkę An­drzeja To­ma­szew­skiego pt. „Gi­serzy czcionek w Polsce”. Uwaga: nie­wy­klu­czone, że po­jawi się moż­li­wość przy­znania więcej, niż jednej na­grody.
 Na­gro­dzone osoby po­proszę o po­trzebne dane po roz­strzy­gnięciu. Zo­staną one prze­ka­zane wy­dawcy (ogme​.pl), który zre­ali­zuje wy­syłkę.