Andrzej Tomaszewski | Typografia po polsku

Oznaczone tagiem „Andrzej Tomaszewski”

O tegorocznej «Poligrafii»

8 czerwca 2011  [Instapaper Text] [Readability]

Mię­dzy­na­ro­dowe Targi Po­znań­skie. Jest dwu­nasty kwietnia dwa ty­siące je­de­na­stego roku. Nie byłem tu ponad dzie­sięć lat, ale wczoraj po­sta­no­wiłem znów wy­brać się na «Po­li­grafię», wszak po­dróże kształcą. Wy­pi­sałem sobie de­le­gację i ru­szyłem do Wiel­ko­polski.
 Od razu dała się za­uważyć znacznie lepsza or­ga­ni­zacja. Przy wej­ściu miejsca do wy­peł­niania an­kiet re­je­stra­cyj­nych dla kil­kuset osób. Żad­nych ko­lejek. Wszystko wspie­rane przez elek­tro­nikę. Jednak oka­zało się że Po­li­grafia 2011, to nie ta im­preza co kiedyś. Znacznie mniejszy roz­mach. Wy­stawcy nie­wiele po­ka­zują, albo ich brak. Wszyscy zmie­ścili się w trzech ha­lach, a w jednej z nich były nawet spore prze­ciągi. Bieda. Dwa­dzie­ścia lat temu sama branża po­li­gra­ficzna wy­peł­niała po brzegi cały teren targów.
 Aby wejść na targi, na­le­żało nabyć bilet (1 zł przez in­ternet, 30100 zł w kasie) lub sko­rzy­stać z za­pro­szenia. Za­pro­szenia oraz tańsze bi­lety obar­czono ko­niecz­no­ścią re­je­stracji — zbie­rano dane oso­bowe i fir­mowe.
 Po­ka­zała się więk­szość ro­dzi­mych do­stawców chemii i ma­te­riałów eks­plo­ata­cyj­nych, polscy pro­du­cenci ma­szyn czy róż­nych sys­temów wspo­ma­ga­ją­cych pro­dukcję oraz do­stawcy opro­gra­mo­wania. Nie wia­domo dla­czego za­brakło do­stawców pa­pieru — ani jed­nego.
 Pro­du­cenci ma­szyn dru­ku­ją­cych przy­słali tylko de­le­gację. De­mon­stro­wano w ruchu dwie pół­for­ma­towe czte­ro­ko­lo­rówki of­fe­stowe — KBA i Ryobi (poza tym kilka mniej­szych mo­deli) i dwie wą­skow­stę­gowe ma­szyny flek­so­gra­ficzne. Równie skromną re­pre­zen­tację wy­sta­wili pro­du­cenci urzą­dzeń do se­ri­grafii. Ro­to­gra­wiura — jeśli była — zu­pełnie nie­do­strze­galna. Gdzie­nie­gdzie roz­sta­wili sto­iska sprze­dawcy ma­szyn uży­wa­nych. Ale, by nie było tak za­trwa­ża­jąco pusto, druk cy­frowy i In­kJet za­jęły dużą część po­wierzchni tar­gowej.
 Jak zwykle, po­ja­wili się przed­sta­wi­ciele bran­żo­wych cza­so­pism, or­ga­ni­zacji i uczelni. Swoją ofertę przed­sta­wiały rów­nież dru­karnie. Jedna z cie­kaw­szych to Polska Wy­twórnia Pa­pierów War­to­ścio­wych — proszę się nie czuć przy­tło­czonym nazwą, to nor­malne przed­się­bior­stwo, z któ­rego usług każdy może ko­rzy­stać.
 Atrium — polski dys­try­butor plo­terów Mutoh — na chyba naj­więk­szej po­wierzchni za­pre­zen­to­wało sporo urzą­dzeń, a nie­które na­prawdę ogromne — bardzo dobre wrażenie.

mtp_poli2011-atrium
Źródło: Atrium

Cie­ka­wostką był Mutoh Va­lu­ejet Hy­brid. To cudo po­trafi na­pylać atra­ment na pod­ło­żach po­da­wa­nych z roli albo sztyw­nych do sze­ro­kości 1625 mm. Moż­liwa do uzy­skania roz­dziel­czość to 1440 dpi (w obu kie­run­kach). Za­sto­so­wano w nim także zmienną wiel­kość kropli, system eli­mi­nu­jący pa­smo­wanie oraz dwa spo­soby su­szenia: ter­miczne i pneu­ma­tyczne. Ma­szyna zdo­była złoty medal targów.
 Duże i ładnie urzą­dzone sto­isko po­ka­zała Agfa (zo­stała zresztą za nie na­gro­dzona), jednak tłok po­wstał tak duży, że nie szło się zbyt wiele do­wie­dzieć. Firma w tym roku pre­zen­to­wała wy­łącznie sys­temy in­kje­towe, po­mi­nąwszy zu­pełnie pre­press. Czy Agfa na tym rynku zdo­bę­dzie zna­czącą po­zycję? Nie wiem. Ale taka, widać, strategia.

mtp_poli2011-agfa
Źródło: Agfa

Kon­fe­rencje
Pierwsze kroki po przej­ściu przez bramę skie­ro­wałem na kon­fe­rencję CO­BRPP «Za­wo­dowe szkol­nictwo po­li­gra­ficzne w epoce tech­no­logii cy­fro­wych». Wy­słu­chałem trzech nie­zwykle in­te­re­su­ją­cych wy­kładów — An­drzeja Ma­kow­skiego o po­li­grafii jako dys­cy­plinie na­ukowej, Ar­tura Fran­kow­skiego o pro­jek­to­waniu współ­cze­snych pism dru­kar­skich, An­drzeja To­ma­szew­skiego o es­te­tycz­nych i etycz­nych (!) aspek­tach kształ­cenia po­li­grafów. Po­zo­stałe opuściłem.

mtp_poli2011-cobrpp
Źródło: Mię­dzy­na­ro­dowe Targi Po­znań­skie, fot. M. Melanowicz

Tego sa­mego dnia od­była się rów­nież kon­fe­rencja pt. «Po­li­grafia — o rynku i no­wo­ściach» (or­ga­ni­zo­wana przez He­idel­berga z Gra­fi­kusem, Pol­skim Brac­twem Ka­wa­lerów Gu­ten­berga i KPMG), której clou miała sta­nowić pre­zen­tacja ra­portu «Rynek po­li­gra­ficzny w Polsce». Po­prze­dzono ją jednak długim i nudnym pro­gramem sprze­da­żowym or­ga­ni­za­torów. Nie zna­la­złem na to czasu.
 Wy­daje mi się, że cie­kawa mogła okazać się kon­fe­rencja Pol­skiej Izby Druku pt. «Przy­szłość książki w świecie cy­frowym», jednak za­pla­no­wano ją do­piero na czwartek — nie­stety nie miałem okazji w niej uczestniczyć.

Nie po­trafię jed­no­znacznie pod­su­mować tych targów. Od­noszę wra­żenie, że były (a może są?) bardzo ubogie — nie­wiele no­wego wnoszą. To pewnie od­bicie rynku. Nie ma chyba sensu wy­kładać wszyst­kich kart, skoro nie za­owo­cuje to wy­graną (sprze­dażą). Z dru­giej strony mamy jednak spo­tkanie branży, swo­iste bien­nale, pod­czas któ­rego można się o niej sporo na­uczyć. Wi­działem par­szywe logo targów, a na sto­iskach ob­skurne re­klamy, pa­skudne książki i ko­ślawe przy­kłady cor­po­rate iden­tity. Były też i ładne.
 Myślę, że dzięki wy­stą­pie­niom ta­kich Ma­kow­skich, To­ma­szew­skich czy Fran­kow­skich, po­li­grafia od­żyje. Bo to nie tech­no­logia niesie ra­tunek dla branż (pa­trząc dalej: spo­łe­czeństw), ale wła­śnie di­zajn, któ­remu jest pod­po­rząd­ko­wana. A jeśli nie jest, to być powinna.


In­for­macje or­ga­ni­za­tora
Po­li­grafia 2011 | Euro‑Reklama 2011

Architektura książki

31 marca 2011  [Instapaper Text] [Readability]

Już za kilka ty­godni po­jawi się nowa książka An­drzeja To­ma­szew­skiego, wy­dana przez Cen­tralny Ośrodek Badawczo-​Rozwojowy Prze­mysłu Po­li­gra­ficz­nego. «Ar­chi­tek­tura książki dla wy­dawców, re­dak­torów, po­li­grafów, gra­fików, au­torów, księ­go­znawców i bi­blio­filów» jest bardzo cie­kawa dla wszyst­kich, którzy „robią w książ­kach” lub chcą (czy też muszą) coś na temat tech­no­logii książek wiedzieć.

Architektura książki

A więc bę­dzie trochę o róż­ni­cach między czcionką a fontem, ko­lorem a barwą czy o róż­nicy zdań między re­dak­torem, a pro­jek­tantem. Do­wiemy się o mia­rach ty­po­gra­ficz­nych, ar­ku­szach wy­daw­ni­czych i dru­kar­skich, spo­so­bach po­stę­po­wania z ilu­stracją, a nawet o zna­kach ko­rek­tor­skich. Po­znamy za­gad­nienia pro­jek­towe, tech­no­lo­giczne i tech­niczne. Bardzo jasny wywód, wła­ściwie po­radnik książ­ko­twórczy, do­brze ilu­stro­wany i so­wicie przy­pra­wiony fa­chową ter­mi­no­logią. Wszystko, oczy­wi­ście, wy­tłu­ma­czone — takie abc.
 Wła­śnie teraz trwa pro­dukcja i jeśli po­wiodą się plany, na tar­gach «Po­li­grafia», pod­czas kon­fe­rencji or­ga­ni­zo­wanej przez CO­BRPP 12 kwietnia, od­bę­dzie się jej prezentacja.


In­for­macje o książce
www​.co​brpp​.com​.pl
Kon­sul­tacja: Prze­my­sław Śle­boda
Re­dakcja: Elż­bieta Wło­dar­czyk
Pro­jekt au­tora
Cen­tralny Ośrodek Badawczo-​Rozwojowy Prze­mysłu Po­li­gra­ficz­nego
War­szawa 2011, wy­danie pierwsze
Format bloku A5, 1+1, 160 stron
Pa­pier Munken Pure 100g/​m2120g/​m2
Oprawa twarda, ca­ło­pa­pie­rowa, la­mi­no­wana, 4+0

In­for­macja o kon­fe­rencji
Za­wo­dowe szkol­nictwo po­li­gra­ficzne w epoce tech­no­logii cyfrowych

In­for­macje o tar­gach
Mię­dzy­na­ro­dowe Targi Po­znań­skie Po­li­grafia

W dziwnej piwniczce

25 lutego 2011  [Instapaper Text] [Readability]

Oto ni­gdzie nie­pu­bli­ko­wany dotąd tekst, w którym An­drzej To­ma­szewski wy­ja­śnia motyw po­wstania no­wego dzieła — „Sze­lest kart. Bi­blio­grafia sen­ty­men­talna”. Do­stałem go kilka dni temu wraz ze świe­żutką książeczką.

Wy­obrażam sobie, że ty­po­grafka albo ty­po­graf, nie­ustannie wpa­trzeni w ekran mo­ni­tora, wy­łą­czają kom­puter i zmie­rzają do bi­blio­teki albo an­ty­kwa­riatu. Tropią książki po­kryte ku­rzem, bo prze­cież wiedzą, że nie można „wy­go­oglować” faktur żeber­ko­wa­nego pa­pieru, skóry czy płótna oprawy. Ekran nie po­zwala roz­po­znać ko­loru cha­mois, woni in­tro­li­ga­tor­skiego kleju i ro­to­gra­wiu­rowej farby, usły­szeć sze­lestu prze­wra­ca­nych kart. Z mo­ni­tora nie wy­padnie za­su­szony liść, a na mar­gi­nesie nie bę­dzie no­tatki po­przed­niego czy­tel­nika.
 Słu­cham? Że je­stem wa­riatem lub co naj­mniej trzep­niętym w głowę nie­dzi­siej­szym ma­rzy­cielem? Być może, być może.

Andrzej Tomaszewski: „Szelest kart. Bibliografia sentymentalna”, s. 7Andrzej Tomaszewski: „Szelest kart. Biblioteka sentymentalna”, s. 12Andrzej Tomaszewski: „Szelest kart. Biblioteka sentymentalna”, s. 155

Dzieło — książkę o książ­kach, które rów­nież trak­tują o książ­kach — za­cząłem czytać. Zna­la­złem się w bi­blio­tece An­drzeja, który pre­zen­tował mi swoje naj­cie­kawsze i naj­waż­niejsze zbiory. Czy­ta­liśmy, oglą­da­liśmy, dys­ku­to­wa­liśmy. W pewnym mo­mencie po­wie­dział: — Wiesz co? Mu­sisz coś zo­ba­czyć! — i za­brał mnie do piw­niczki. A w piw­niczce nic, tylko ca­lvados. Przy­łożył szpunt, no i się za­częło!
 Przybił, rozlał, a my ga­damy po fran­cusku. Chwilę póź­niej zna­la­złem się w Nowym Jorku, gdzie z Mak­symem oma­wiałem po ro­syjsku jakąś nie­zwykle ważną sprawę. Potem krótki wypad: Delhi, Istambuł, Tbi­lisi, Mo­skwa, Kijów, War­szawa. Śmiałem się Ada­mowi w twarz, że nie kupił książki za dzie­sięć ty­sięcy. Z Hen­ry­kiem oba­lyly my halba, ale szybko, bo zaraz spo­tkanie w Bu­da­peszcie. Tam od Ti­bora żądałem po­prawek. W Ham­burgu po­ma­gałem Pe­te­rowi w opra­co­waniu fontów ob­wie­dnio­wych. Potem ga­niało mnie ZOMO za zry­wanie ru­skich afi­szów. W zruj­no­wanym Wro­cławiu razem z Ro­manem kom­ple­to­wałem sta­rego König‑Bauera. Znów w Księ­stwie War­szaw­skim kryłem się przed carską cen­zurą. Wal­czyłem na fron­tach za wol­ność waszą i naszą… Dość!
 Wró­ciłem do piw­niczki. An­drzej cier­pliwie czekał. — I co? — spytał z uśmie­chem — Po­do­bało się? — Tak. Po­do­bało.
 Jeszcze po szkla­neczce. Po­my­ślałem że trzeba już iść na górę, ale wła­śnie skoń­czyłem czytać i zasnąłem.

Andrzej Tomaszewski: „Szelest kart. Bibliografia sentymentalna”

Spo­dzie­wałem się czego in­nego. Są­dziłem że z cie­ka­wo­ścią prze­czytam tę książkę, a tym­czasem stało się cał­kiem na od­wrót. To ona mnie prze­czy­tała. Ni­czym stara szafa, albo rę­kopis z Sa­ra­gossy, cał­ko­wicie mną za­wład­nęła.
 An­drzeju! Po­zwól, że od czasu do czasu po­jawię się na Ste­gnach, by po­rwać jedną z Twoich uko­cha­nych. Potem zwrócę, obie­cuję, w stanie nie­na­ru­szonym. Szumi — nie — sze­leści mi w głowie. To chyba ten ca­lvados.

In­for­macje wy­dawcy i za­kupy ogme​.pl
Wstęp: Stefan Szczypka
Fo­to­grafie: Marek Ryćko
Re­dakcja: Do­rota Zga­ińska
Pro­jekt au­tora
ISBN9788389236180
ogme​.pl, War­szawa 2011
Format: 125×205 mm, 2+2, 200 stron
Oprawa bro­szu­rowa ze skrzy­deł­kami, 2+0, fo­lio­wana
Na­kład: 500 egz.