Historia magistra vitæ est

Naj­now­szy zeszyt Acta Poli­gra­phi­ca prze­ka­zu­je kil­ka spe­cja­li­stycz­nych tek­stów z dzie­dzi­ny poli­gra­fii i kil­ka oscy­lu­ją­cych mię­dzy histo­rią, typo­gra­fią, a edy­tor­stwem. Dwa z tek­stów — inte­re­su­ją­cych, jak się domy­ślam, czy­tel­ni­ków moich roz­wa­żań — nie cał­kiem wprost, ale jed­nak poru­sza­ją tema­ty­kę wro­cław­ską.

Dr Klau­dia Socha wpro­wa­dza nas w świat pol­skich liter przed­sta­wio­ny w książ­ce Aga­ty Szy­dłow­skiej i Maria­na Misia­ka pt. «Paneu­ro­pa, Kome­ta, Hel. Szki­ce z histo­rii pro­jek­to­wa­nia liter w Pol­sce». Szcze­rze przy­znam, że jej jesz­cze nie tyl­ko nie oglą­da­łem, ale nawet nie trzy­ma­łem i mimo, że tą recen­zją czu­ję się zachę­co­ny do prze­czy­ta­nia, to nie wiem czy nastą­pi to w cią­gu naj­bliż­szych lat. Nie mam cza­su. Wszak­że korzy­sta­jąc z oka­zji skła­dam gra­tu­la­cje za ostat­ni wyczyn — wygra­ną w kon­kur­sie na iden­ty­fi­ka­cję wizu­al­ną Muzeum Naro­do­we­go we Wro­cła­wiu. Bra­wo, Maria­nie!

Ewa Repu­cho nato­miast wspo­mi­na śp. Janu­sza Sowiń­skie­go. Wybit­ne­go bada­cza ksią­żek i sztu­ki książ­ki. Trzy jego dzie­ła sto­ją u mnie na pół­ce. Tak. War­to zapo­zna­wać się z histo­rią cho­ciaż­by po to, by unik­nąć cudzych błę­dów, albo by zna­leźć inspi­ra­cję do dzia­ła­nia.

Janusz Sowiń­ski i Marian Misiak to wro­cła­wia­nie, dla­te­go niniej­sze wyda­nie Acta odbie­ram ze swo­istym poczu­ciem przy­na­leż­no­ści. Oto ja też jestem wro­cła­wia­ni­nem żywo zain­te­re­so­wa­nym i zawo­do­wo zaj­mu­ją­cym się typo­gra­fią.

Lecz na pierw­szych stro­ni­cach poja­wi­ła się jesz­cze jed­na waż­na infor­ma­cja, a choć nie doty­czy spraw wro­cław­skich, rów­nież wzbu­dza we mnie coś jak­by dumę pomie­sza­ną z twór­czym nie­po­ko­jem. W Pol­sce odbę­dzie się kon­fe­ren­cja ATy­pI 2016.


Acta Poli­gra­phi­ca, vol. 5, ISSN 2299-9981

Pro­szę pań­stwa. To rzad­ka oka­zja do łatwe­go i względ­nie tanie­go pod­nie­sie­nia swo­jej wie­dzy, wej­ścia w śro­do­wi­sko typo­gra­ficz­ne, pozna­nia kole­gów-fachow­ców. Skwa­pli­wie z niej sko­rzy­staj­cie. Być może war­to dołą­czyć do gro­na wolon­ta­riu­szy, pro­szę się w tej spra­wie skon­tak­to­wać z Ewą Sata­lec­ką.

Skomentuj