Archiwa kategorii: książki

Romans, może kryminał

Kiedy kilka lat temu publicznie wyraziłem chęć nabycia książki Keitha Houstona pt. «Shady Characters», nie spodziewałem się, że ukaże się w Polsce. Dostałem ją w ubiegłym tygodniu od wydawnictwa d2d.pl — Roberta Olesia i Elżbiety Totoń z Krakowa którzy wzięli ją na warsztat, no bo któż inny? Lista tytułów o ‹typografii› i ‹dizajnie›, która w polskim przekładzie wyszła spod ich ręki sukcesywnie się wydłuża. Nie jest to, jak mniemam, działalność wysoko dochodowa, a więc proszę państwa — brawo za serce! za upowszechnianie wiedzy o typografii!

Książka jest piękna, angielski wydawca pod tym względem zostaje w tyle i dość na ten temat.

 
ciemnetypki
«Ciemne typki», edycja polska

Tytuł «Ciemne typki» — celna gra słów, szczególnie czytelna dla typografów — oddaje charakter książki. Opowieść sprintem przemyka przez dekady i wieki, odkrywając niekiedy tajemnice dawno nieżyjących już ludzi. To jednak nie ludzie są osobami tego dramatu lecz znaki typograficzne. Niektóre już postarzałe, a niektóre… no cóż — martwe.

W jedenastu rozdziałach autor snuje historie znaku ‹akapitu›, ‹asterysku› z ‹obeliskiem›, ‹maniculum› czy różnych innych — czasami bardzo dziwnych — znaków. Fascynyjące, śmieszne, oburzające, a nawet gorszące. Tak, tak — to nie jest literatura dla dzieci (ale dla studentów już tak). Zawiera, co prawda, czterdzieści stronic przypisów bibliograficznych, jednak proszę się nie nastawiać na opracowanie naukowe. To wszakże typograficzny, ale raczej romas, może kryminał. Lekka literatura do poczytania po śniadaniu. Z tej też pewnie przyczyny więcej tu nieprecyzyjności językowej niż potrzeba (pojawiły się nawet „wdowy i bękarty”).

Sposobem na uporządkowanie wiedzy, prototypem publikacji książkowej był blog autora, do którego warto zajrzeć. Zachęcam też do tropienia odnośników internetowych podawanych w tekście. Książka poszerzy horyzonty wiedzy niejednego projektanta, proszę ją mieć. Przeczytałem ją z zainteresowaniem i przyjemnością. Tuszę, że podobne odczucia będą żywić inni czytelnicy. Sam autor wyznaje:

Niniejsza książka nie opowiada tylko o niezwykłych znakach interpunkcyjnych, ani nawet o interpunkcji w ogóle. Śledząc w czasie przeplatające się wątki i osnowy poszczególnych znaków, pozwala dostrzec współtworzoną przez nie tkaninę pisma jako takiego. A w dzisiejszym piśmie, w drukowanych i wyświetlanych znakach, które czytamy na co dzień, a także odręcznych bazgrołach zajmujących coraz mniej miejsca między monitorami komputerów oraz ekranami tabletów i smartfonów, historia ta jest ciągle obecna. […]

Każdy znak, który piszemy ręcznie albo wystukujemy na klawiaturze, łączy nas z przeszłością, a każdy z opisanych znaków czyni to z podwójną mocą. Mam nadzieję, że udało mi się zainspirować czytelników, by następnym razem podczas pisania użyli znaku akapitu, interrobangu albo rączki; należy im się to po wszystkim, co przeszły.


Ciemne typki. Sekretne życie znaków typograficznych
Informacje wydawcy i zakupy d2d.pl
Tytuł oryginału Shady Characters. The Secret Life of Punctuation, Symbols & Other Typographical Marks
Autor Keith Houston ☞ «Shady Characters»
Przekład Magdalena Komorowska
Redakcja Robert Oleś (prowadzący)
Format bloku 135×215 mm
Papier niepowlekany Munken Print Cream 100 g/mkw., 2+2, 320 stronic
Oprawa twarda całopapierowa
d2d.pl, Kraków 2015
ISBN 978-83-940306-2-9

Co robić? jak żyć?

Za dużo czytam. Czytanie szkodzi zdrowiu, dlatego apeluję do wszystkich — porzućcie ten zwodniczy nałóg. W odzyskanym czasie można spać, jeść, chodzić na spacer, uprawiać sport, pisać, albo projektować kroje pisma. Zaraz, zaraz… ale jak projektować kroje pisma? Najlepiej udać się na pogawędkę z kimś, kto wie. Zapraszam do Argentyny, Meksyku i Katalonii.
 Trójka przyjaciół — Cristóbal Henestrosa, Laura Meseguer i José Scaglione — udziela odpowiedzi w książce pt. «Jak projektować kroje pisma. Od szkicu do ekranu». Kup ją koniecznie, ale nie czytaj. Autorzy występują tu jako mówcy, należałoby więc raczej słuchać. Poproś żonę, męża, dzieci, albo znajomych — niech oni czytają, a ty oglądaj tylko ilustracje. To gawęda, podczas której dowiesz się co robić i jak żyć w świecie krojów i fontów. Tu starzy praktycy omawiają podstawowe problemy, starają się wskazać właściwą drogę.

Cristóbal Henestrosa
Cristóbal Henestrosa

Cała trójka to utytułowani i doświadczeni projektanci pism drukarskich. Każde z nich ukończyło jakiś wydział projektowania krojów, każde pracuje w jakimś studiu, każde gdzieś wykłada. To nie są ludzie znikąd. Stoją za nimi doświadczenie i osiągnięcia, które legalizują tego typu wydawnictwo. Co ciekawe, wszyscy troje należą też do ATypI.
 Właśnie kilkanaście dni temu Josego Scaglione wybrano jej prezydentem. Jest współzałożycielem Type Together, w którym wydał swoje najbardziej znane pisma — Bree i Bree Serif.
 Spośród krojów Cristobala na Myfonts dostępna jest tylko Espinosa Nova, ale to nie wyczerpuje jego dorobku. Poza krojami (których więcej można obejrzeć na jego stronie), podobnie jak pozostali zajmuje się typografią w szerszym zakresie — projektuje czasopisma i książki.
Laura jest jedyną Europejką w tym towarzystwie, choć może celniej byłoby powiedzieć: „Iberyjką”, albo „Iberoamerykanką”. Dwa ze swoich krojów — Rumbę i Cortadę Dos — zaopatrzyła w polskie diakrytyki. Poza pismami, zajmuje się m.in. projektowaniem na styku kaligrafii i brandingu.
 Wróćmy do książki. Polską edycję zrealizował, oczywiście, Robert Oleś i d2d.pl. Ciekawostka — projekt jest adaptacją edycji hiszpańskiej, ale w odniesieniu do oryginału zawiera kilka nowatorskich rozwiązań, do których przede wszystkim zaliczam żywą paginę.
 Przygotowując się do tej recenzji, przejrzałem także inne. Najciekawszą zaprezentował Andrzej Tomaszewski, który oprócz szczegółowego omówienia i pozytywnej oceny, zwraca w niej uwagę na merytoryczną nieścisłość — zainteresowanych odsyłam do najnowszego zeszytu Acta Poligraphica. Ja natomiast chcę zwrócić uwagę na bardzo dobry zwyczaj, kultywowany w książkach d2d.pl, również tej — słowniczek. Bardzo proszę — nawet jeśli znasz definicje bądź uznasz je za zdawkowe, albo sprzeczne z twoją wiedzą — nie pomiń go w lekturze.

Jak projektować kroje pisma. Od szkicu do ekranu, rozdz. 3.

Informacje wydawcy i zakupy d2d.pl
Tytuł oryginału Cómo crear tipografías. Del boceto a la pantalla
Autorzy Cristóbal Henestrosa, Laura Meseguer, José Scaglione
Przekład Nina Pluta
Redakcja Robert Oleś (prowadzący)
Format 160×240 mm
Papier niepowlekany Munken Pure 120 g/mkw., 2+2, 144 stronice
Oprawa zintegrowana, Munken Pure 300 g/mkw., 1+1 ze skrzydełkami i ślepym tłoczeniem
d2d.pl, Kraków 2013
ISBN 978-83-927308-7-3

DTP dla mas

Wielokrotnie zasiadałem do jej czytania, zawsze sprawiało mi trudność. Dziś jednak przemogłem.
 Pierwszą barierę stanowi kolokwialny język. Makaronizmy i ogromna liczba skrótów myślowych zacierają sens wypowiedzi autora, niekiedy czyniąc ją merytorycznie niepoprawną. Mam wrażenie, że Andrzej podejmuje nieuprawnioną próbę „kolesiowania się” z czytelnikiem, co przynosi szkodę publikacji.
 Z drugiej strony, treść wyprana z żargonu, a obficie nasycona lajfstajlem jest lekkostrawna dla wszystkich, którzy do branży poligraficznej nie należą, ale muszą z nią utrzymywać relacje zawodowe — i to, przyznaję, ogromna zaleta. To co dla mnie jest truizmem, dla niepoligrafów mogłoby być trudną do zrozumienia, może nawet tajemną wiedzą. Autor tłumaczy wszystko „jak krowie na rowie” — prawdziwe DTP dla mas. Wiedza podana w tym stylu przyswaja się dużo łatwiej.
 Drugą wadą książki jest jej forma (wygląd), według mnie utrudniająca odbiór. Oba te mankamenty jednak nie wpływają na moją ocenę, która pozostaje pozytywna.
 Poradnik jest skierowany do niedoświadczonych klientów poligrafii. Autor omawia większość, jeśli nie wszystkie sytuacje, które mogłyby skutkować stratą nakładu. Każda drukarnia ma klientów, którzy powinni przeczytać tę książkę pod karą chłosty.
 W jednym z końcowych rozdziałów znalazłem fragment, który wbrew temu, co wyżej napisałem, bardzo mnie urzekł. Drodzy Czytelnicy! Czytajcie!

Andrzej Gołąb: «DTP. Od projektu aż po druk. O współpracy grafika z drukarzem».

Miałem kiedyś przyjaciela, choć może to za mocno powiedziane. Miałem kiedyś znajomego — tak będzie właściwiej. Zwał się Ludwik. Kiedy go poznałem, zbliżał się do sześćdziesiątki. Ja stawiałem pierwsze kroki w składzie komputerowuym, on ostatnie w składzie gorącym. Był linotypistą w zakładach prasowych, a ja po drugiej stronie ulicy założyłem właśnie jeden z pierwszych w okolicy fotoskładów.
 Ludwik pracował wyłącznie na nocki. Czasem go odwiedzałem. Siadałem gdzieś w kącie i przez szare smugi dymu tytoniowego przyglądałem się, jak czaruje na tej swojej dziwacznej klawiaturze, otoczony wianuszkiem szarych jak on redaktorów technicznych. Z nieodłącznym sportem tlącym się w kąciku jego ust i szklaneczką czegoś na odtrutkę — wiadomo, ołów — tryskał wigorem i niewybrednym, śląskim dowcipem.


Helion.pl: informacje wydawcy | zajawka
Redakcja: Michał Mrowiec (prowadzący)
ISBN 978‑83‑246‑3934‑2
Helion, Gliwice 2013
Format: 170×240 mm
papier powlekany, 4+4, 256 stronic
Oprawa broszurowa 4+0, laminowana

Chochlik drukarski — blog Andrzeja Gołębia, pierwowzór książki
Inne recenzje