Category Archives: przychodzi baba do drukarza

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 5.

 — A co pan taki poobi­ja­ny, Panie Metram­paż?  —  ACTA srak­ta, Panie Dru­karz, na mani­fe­sta­cji byłem.  — Wol­ne­go inter­ne­tu się zachcia­ło, co?  — Panie Dru­karz, prze­cież to nie o inter­net cho­dzi. Idzie o życie. Nie chce­my prze­cież pła­cić abo­na­men­tu za lino­typ, praw­da? A za czcion­ki też nie, praw­da? A za for­mat A4? Będzie­my pła­cić? A za magen­tę? Oj panie kole­go… chy­ba tro­chę się poza­po­mi­na­ło sta­rych […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 4.

 — Dzień dobry Panie Metram­paż, zno­wu szpry­ca była! Aż strach cho­dzić koło pana.  — Szpry­ca, jak szpry­ca — raz w tygo­dniu musi się zda­rzyć. Dla­te­go mówi­łem, żeby posta­wić pod ścia­ną.  — Ale tych dziur w ścia­nie… nie­dłu­go prze­bi­je na wylot.  — To będzie lep­sza wen­ty­la­cja, Panie Dru­karz, he, he, he!  — Panie kole­go, chodź­my na dru­gą halę, bo od tych opa­rów sła­bo […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 3.

 — I co było dalej?  — Gdzieś się spie­szy­ła. Nie zdą­ży­łem wyjść z zaple­cza, a ona już zni­kła.  — Hy… prze­stra­szy­ła się.  — Wró­ci­ła za godzi­nę z pozdro­wie­niem dru­kar­skim. Tak, Panie Metram­paż, to był dobry, ruski koniak. Kie­dyś tyl­ko tech­nicz­na z Robot­ni­czej go przy­no­si­ła na trze­cią zmia­nę. No a dziś…  — Myśmy w Ruchu pili żyt­nią.  — Żyt­nia — panie — to był chleb powsze­dni, ale na wyda­nie maga­zy­no­we Wie­sia […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 2.

 — Dzień dobry, Panie Metram­paż! Jak tam po urlo­pie?  — A dzię­ku­ję, dzię­ku­ję. Rodzi­ny się tro­chę zje­cha­ło, trze­ba było świę­to­wać. A pęp­kó­wecz­ka jest.  — Poszedł pan sobie, a ja bez szty­le­tu musia­łem czte­ry szes­nast­ki popra­wiać: kolum­na za kolum­ną!  — O prze­pra­szam. Zapo­mnia­łem i w kie­sze­ni ponio­słem. To emo­cje. Wie pan, Panie Dru­karz, pierw­szy wnuk raz w życiu się rodzi.  — Dobra, już sobie pora­dzi­łem — gdzie szklan­ki! — a wie […]

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 1.

 — Cześć. Jestem Baba.  — Dzień dobry. W czym mogę pani pomóc?  — Nie jestem żad­na pani, tyl­ko Baba. Myśla­łam, że się napi­je­my kawy, zaprzy­jaź­ni­my…  — Nie piję w pra­cy kawy i pro­szę mi nie sia­dać na sto­le! Cze­go sobie życzy, bo nie mam cza­su? Metram­paż cze­ka.  — Ale… ależ… prze­cież ja jestem art­di­rec­to­rem w agen­cji sie­cio­wej!… pro­jek­tan­tem!… typo­gra­fem!… A pan, to kto? led­wie jakiś […]