logo / corporate identity | Typografia po polsku

Archiwum kategorii „logo / corporate identity”

Być albo nie być?!

13 listopada 2010  [Instapaper Text] [Readability]

Py­tanie Ham­leta na­suwa mi się mi­mo­wolnie, gdy czytam i prze­glądam książkę. W rze­czy­wi­stości to nie py­tanie Ham­leta, lecz moje. Nie miałem okazji za­po­znać się z po­przed­nimi pol­skimi edy­cjami dzieła Ad­riana Fru­ti­gera „Czło­wiek i jego znaki”. Chyba dla­tego je­stem tak bardzo oszo­ło­miony. Mó­wili mi, że to książka o ty­po­grafii, di­zajnie, bardzo ważna i cie­kawa, że trzeba ją prze­czytać… To wszystko prawda. Jednak autor nie udziela wska­zówek do­ty­czą­cych pro­jek­to­wania. On daje lekcję o czło­wieku. We­wnątrz znaj­dziemy do­kładnie to, co za­po­wiada tytuł — jakże in­try­gu­jący tytuł — ob­szerne wpro­wa­dzenie do an­tro­po­logii i fi­lo­zofii di­zajnu, sfor­mu­ło­wane w taki sposób, że chcia­łoby się czytać i czytać… Trzeba prze­cież jeść, spać, pra­cować, ale po­między tymi wszyst­kimi nie­zbęd­nymi czyn­no­ściami jak nie chłonąć Fru­ti­gera? Zaj­rzyjmy więc do środka:

Czło­wiek nie byłby w stanie ogarnąć myślą ota­cza­jącej go rze­czy­wi­stości, gdyby sam nie po­czuł się umiesz­czony w jej środku. Pró­bował ustalić swoje po­ło­żenie względem po­wierzchni ziemi i skle­pienia nieba, a także dzielić prze­strzeń. Droga, którą słońce prze­mierza w dzień, jest łukiem wstę­pu­jącym ku górze i zstę­pu­jącym w linię ho­ry­zontu. Z ob­ser­wacji gwiazd po­wstało po­jęcie kie­runku na niebie.
 W pewnym mo­mencie za­częto do­strzegać ist­nienie stałej pio­nowej osi opie­ra­jącej się na pół­nocnej Gwieź­dzie Po­larnej. Po­zna­wanie prze­strzeni umoż­li­wiało świa­domy jej po­dział, oparty na znaku krzyża, który stał się dla czło­wieka pod­sta­wową po­mocą w wy­zna­czaniu kie­runków i orien­tacji. Dzięki temu usta­leniu nasi przod­kowie mogli roz­różnić górę i dół, lewo i prawo. Do­pro­wa­dziło to do peł­nego zro­zu­mienia prze­strzeni i stało się bazą dla wszel­kich roz­my­ślań. [s. 214]

Czyż nie można się po­czuć umiesz­czonym w cen­trum tej książki? Dla kogo zo­stała ona stwo­rzona? Czy Ad­rian Fru­tiger, Horst He­ider­hoff, Cze­sława To­ma­szewska, An­drzej To­ma­szewski, Mag­da­lena Kę­dzierska, Ro­bert Oleś, Zu­zanna Sza­tanik, Mał­go­rzata Uza­ro­wicz i kil­ka­na­ście in­nych osób zo­stali stwo­rzeni po to, by ją wydać? czy też na od­wrót? A jeśli wcale nie za­ist­nieli dla książki, a ona dla nich? Może wła­ści­wymi od­bior­cami są ci, którzy jej nigdy nie prze­czy­tają, ale za to otrzy­mają lepszy di­zajn, stwo­rzony przez ob­cu­ją­cych z nią czy­tel­ników? Czy jej forma ist­nieje dla treści, albo treść dla formy?
 Wy­daje się tak zwykła i lekka, a prze­cież ma swoją wagę i wy­gląd. Lekko kre­mowy pa­pier, za­dru­ko­wany gra­natem i czernią, prze­szyty czer­woną nicią, okle­jony czer­wonym kar­tonem z tło­cze­niami, ukrytym pod białą ob­wo­lutą, na której oprócz ty­tułu znaj­dują się ja­kieś dziwne sym­bole, ma­gne­ty­zuje ręce i oczy. Ad­rian Fu­tiger: „Czło­wiek i jego znaki”.

In­for­macje wy­dawcy i za­kupy d2d​.pl
Tytuł ory­gi­nału: Der Mensch und seine Ze­ichen: Schri­ften Sym­bole, Si­gnete, Si­gnale
Autor: Ad­rian Fru­tiger, współ­praca: Horst He­ider­hoff
Prze­kład: Cze­sława To­ma­szewska
Wstęp: An­drzej To­ma­szewski
Pro­jekt: Ro­bert Oleś
ISBN9788392730835
d2d​.pl, Kraków 2010
Format: 165×240 mm, 2+2, 296 stron
Pa­pier: Alto 100 g/​m2, vol. 1,5
Oprawa bro­szu­rowa, szyto-​klejona, Scolex 300 g/​m2, 1+0, tło­czenie
Ob­wo­luta: Alto 130 g/​m2, 2+0, la­kier ole­jowy

Dominikański sen

8 maja 2010  [Instapaper Text] [Readability]

Mi­ni­ster Tu­ry­styki Re­pu­bliki Do­mi­ni­kań­skiej dwa ty­go­dnie temu ogłosił wy­niki kon­kursu na nowe logo tu­ry­styczne Do­mi­ni­kany. Jak tłu­maczy or­ga­ni­zator, kil­ku­mie­sięczne opóź­nienie roz­strzy­gnięcia wy­nika z bardzo dużej ilości na­de­sła­nych prac — ponad 140035 krajów, a wszystkie „top-​level qu­ality”, jednak kon­kurs uznano za nie­ważny.
 Na­grodą dla zwy­cięzcy miał być dwu­ty­go­dniowy pobyt w luk­su­sowym ho­telu na Do­mi­ni­kanie i 15 tys. do­larów ame­ry­kań­skich. Mimo unie­waż­nienia kon­kursu, po­sta­no­wiono wy­różnić pięciu uczest­ników. Każdy z wy­róż­nio­nych otrzymał 1000 do­larów, a jeden z nich obie­cy­wany pobyt w ho­telu.
 Muszę otwarcie wy­znać, że nie po­doba mi się żadna z wy­róż­nio­nych prac. Ocze­ki­wałem dużo wyż­szego po­ziomu. Wy­róż­nienia otrzy­mało dwóch Cze­chów, dwóch Do­mi­ni­kań­czyków i Polak:

1. Tomáš Černý z Czech
logo_de_turismo_1_tomas_cerny


2. Engel Espino Duran z Do­mi­ni­kany
logo_de_turismo_2_engel_espino_duran.jpg


3. Emil Idzi­kowski z Polski
logo_de_turismo_3_emil_idzikowski


4. Jiří Tille z Czech
logo_de_turismo_4_jiri_tille.jpg


5. Sheila Ci­prian z Do­mi­ni­kany
logo_de_turismo_5_sheila_ciprian
 Na tle wszech­obec­nych cwa­niac­kich i śmier­dzą­cych kon­kursów, do­ty­czą­cych cor­po­rate iden­tity, ten wy­dawał się za­ska­ku­jąco opty­mi­styczny. Bo czyż in­sty­tucja pań­stwowa, której za­leży na po­nad­kra­jowej pro­mocji, mo­głaby kpić sobie z mię­dzy­na­ro­dowej rzeszy pro­jek­tantów? Nawet brak re­gu­la­minu można było wziąć za dobrą mo­netę. Za­po­wia­dało się do­brze, a wy­szło jak zwykle. Ale czy na­le­żało ocze­kiwać czegoś więcej?
 W jury za­siadał pan Fran­cisco Ja­vier García Fer­nández, mi­ni­ster tu­ry­styki Re­pu­bliki Do­mi­ni­kany, kto więcej — nie wia­domo. Nie wia­domo rów­nież, dla­czego unie­waż­niono kon­kurs. Po­sta­no­wiłem za­się­gnąć ję­zyka u źródeł. Wy­peł­niałem for­mu­larze kon­tak­towe na stro­nach www, słałem mejle do mi­ni­ster­stwa tu­ry­styki, a nawet do se­kre­ta­riatu stanu i nic. Żadnej od­po­wiedzi. Czy za­dałem zbyt na­tar­czywe pytania?

1. ¿Por qué con­curso can­ce­lado?
2. ¿Cuál era la com­po­si­ción del ju­rado? Lo único que sa­bemos sobre el Pre­si­dente, el Sr. Mi­ni­stro, Fran­cisco Ja­vier García Fer­nández. ¿Pu­eden otras per­sonas, forman parte del ju­rado, tam­bién eran em­ple­ados del mi­ni­sterio?
3. ¿Tiene pre­visto el anuncio del con­curso que viene? Si es así, ¿se pu­bli­cará una nor­ma­tiva de­tal­lada y trans­pa­rente? Si no, ¿cómo van a ob­tener un nuevo lo­go­tipo?
4. ¿Qué con­se­cu­en­cias, bu­enas o malas, para la Re­pública Do­mi­ni­cana podría tener que dejar el con­curso in­de­cisos? Es po­sible el pró­ximo con­curso se sen­tará en el ju­rado de espe­cia­li­stas diseñadores?

Wy­gląda na to, że kon­kurs za­ist­niał tylko we śnie, a w rze­czy­wi­stości w ogóle go nie było. Po­zo­stają py­tania, na które od­po­wiada tylko echo… echo… echo…

In­for­macje www
1. O kon­kursie
2. Mi­ni­ster­stwo Tu­ry­styki Re­pu­bliki Do­mi­ni­kań­skiej