Tylko do 24 stycznia potrwa Imprenta Real. Fuentes de la Tipografía Española w Madrycie — wystawa, podczas której można zapoznać się z historią oraz współczesną praktyką typografii i projektowania pism drukarskich w Hiszpanii. Następnie (w marcu) powędruje do Chile. Spośród eksponatów historycznych, na zdjęciach dostępnych w internecie, dostrzegłem przede wszystkim puncony i matryce (patrz również: Tomaszewski Andrzej: Giserzy czcionek w Polsce, Ogme, Warszawa 2009), służące do produkcji czcionek.
Książka idealna? Musi dobrze leżeć w ręce, łatwo się otwierać, kartki mogłyby się obracać po delikatnym muśnięciu palcem, powinna być lekka i miła w dotyku, koniecznie ładna, no i żeby się sama czytała. Kto jeszcze, oprócz mnie, chce taką książkę? „Detal w typografii” Josta Hochuliego sam się nie czyta. Trzeba w niego włożyć nieco wysiłku. Rytm, narzucany przez autora, początkowo wydaje się obcy, ale jest przyswajalny. Po kilku stronicach można poczuć się nawet współtwórcą książki. Nie chcę okradać czytelników z dziewiczej intymności obcowania z tą książeczką — koniecznie trzeba ją przeczytać! — ponieważ sprawia ono dużą przyjemność. Hochuli przedstawia w niej tradycję na sposób awangardowy, tak, że nawet chcąc podważyć jego twierdzenia, pozostajemy z nim w zgodzie. W podobnym duchu wypowiedział się mój kolega, poligraf, na temat oprawy — Miękka, ale twarda. — Ciekaw jestem, jakie zalety znajdą inni czytelnicy. Kiedy rok temu padła zapowiedź wydania, zastanawiałem się — oglądając angielską i szwajcarską okładkę — jak Robert Oleś poradzi sobie z jej polską wersją. Czy słowo „w” spadnie do drugiego wiersza, czy też pozostanie razem ze słowem „Detal”? Czy w „typografii” będzie ligatura „fii”, czy nie będzie? Ten projekt został chyba jednak trochę spłaszczony — pozbawiony bauhausowskiego pazura — „w” spadło do kolejnego wiersza, a zamiast ligatury (bądź jej braku) pojawiło się coś pośredniego — ligatura „fi” z dodanym śmiesznym „i”. Pierwsze polskie wydanie Josta Hochuliego jest nie tylko źródłem porządnej wiedzy o mikrotypografii, ale też świetną podstawą do dyskusji i sporów między praktykami. Jeśli komu wola, niech głośno komentuje.
Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem poruszenia tematu typograficznych spotkań. Myślałem, by napisać o Type Camp, ale różnorakich imprez tego typu odbywa się sporo. Dziś więc garść informacji o niektórych z konferencji i warsztatów. Wybrałem te, które uważam za najciekawsze i odbywają się cyklicznie. Wspominałem niedawno Willa Powersa, którego słowa dedykuję wszystkim zainteresowanym typografią.
Jeśli masz okazję, skorzystaj.
ATypI Pięciodniowa konferencja ATypI (od nazwy organizatora) odbywa się dorocznie w różnych miastach świata, nieprzerwanie od 1957 r. Ostatnia, pod nazwą Typ09: the heart of the letter, odbyła się w sierpniu w Meksyku. Promowano ją przy pomocy ciekawego filmu.
Obowiązujący język, to angielski. Międzynarodowy charakter spotkania i fakt, że czasami może mieć miejsce całkiem niedaleko, zachęca do uczestnictwa. Dla członków ATypI przewidziano zniżki. Warto zapoznać się z materiałami wideo z konferencji w Brighton. Następna odbędzie się w Dublinie.
BachoTeX Konferencja stowarzyszenia GUST, którą na stałe związano z miejscowością o dźwięcznie brzmiącej nazwie Bachotek. Ma środowiskowe piętno — bywają na niej przede wszystkim użytkownicy TeXa, wykłady i warsztaty dotyczą głównie tego systemu. Mimo, że silnie ukierunkowana, jest konferencją typograficzną. Jakby nie było, TeX służy przecież do łamania.
KRAKTypo Tę konferencję zorganizowano w Krakowie, po raz pierwszy w 2008 r. Grupa osób skupionych wokół Akademickiego Kursu Typografii — absolwentów i wykładowców — postanowiła działać i… okazało się to bardzo skuteczne działanie. Podobnie, jak podczas dużych, międzynarodowych spotkań, odbywają się wykłady, prezentacje i warsztaty. Zazwyczaj wszystko w języku polskim, acz zdarzają się wyjątki. Ciekawą inicjatywą był konkurs na plakat promocyjny.
Lletraferits… …czyli Typomaniacy — organizowane w Hiszpanii spotkania o charakterze warsztatowym, coś w rodzaju weekendu z typografią. Przebieg jest silnie improwizowany, nie ma z góry ustalonego programu — po prostu typomaniacy zjeżdżają do jakiejś posiadłości na wsi, by przez kilka dni dzielić się doświadczeniami typograficznymi zwiedzając okolice, prowadząc dyskurs przy beczce wina czy podczas posiłku…
Tipos al natural Można przetłumaczyć jako Typo w naturze. Warto odnotować, ponieważ to meksykańska inicjatywa. Dobrze się bawić i uczyć jeden od drugiego. Wszystko, oczywiście, po hiszpańsku. Dwa słowa dla mieszkańców Ameryki Łacińskiej albo osób planujących się tam wybrać — będzie ciekawie.
Type Camp Typoobóz, wymyślony przez Shelley Gruendler z Kanady, jest organizowany w przeróżnych miejscach, kilka razy w roku. Poprzednia edycja miała miejsce w Indiach, kilka tygodni temu. Podczas Type Camp można przeżyć spotkanie z typografią w kontekście lokalnej kultury. Oprócz Azji, Type Camp odbywa się w Europie, Ameryce Północnej i Australii.
TypeCon To duża konferencja, odpowiednik ATypI czy Typo Berlin. Ze względu na miejsce (USA), przeznaczona raczej dla mieszkańców Ameryki. Organizowana przez SOTA raz w roku, za każdym razem w innym stanie. Najbliższa konferencja będzie miała miejsce w Los Angeles.
TYPO Berlin Również duża konferencja, odbywająca się co roku w niedaleko położonym Berlinie. Organizator, FontShop, nadał jej bardzo prestiżowy, a równocześnie nowoczesny charakter. Zawsze pojawia się międzynarodowa śmietanka. W przeddzień edycji 2009 nakręcono film, dokumentujący niezwykłe podejście do typografii Gemmy O’Brien (Mrs Eaves, pseud.) z Australii.