Monthly Archives: Styczeń 2010

Przychodzi baba do drukarza. Odcinek 4.

 — Dzień dobry Panie Metram­paż, zno­wu szpry­ca była! Aż strach cho­dzić koło pana.  — Szpry­ca, jak szpry­ca — raz w tygo­dniu musi się zda­rzyć. Dla­te­go mówi­łem, żeby posta­wić pod ścia­ną.  — Ale tych dziur w ścia­nie… nie­dłu­go prze­bi­je na wylot.  — To będzie lep­sza wen­ty­la­cja, Panie Dru­karz, he, he, he!  — Panie kole­go, chodź­my na dru­gą halę, bo od tych opa­rów sła­bo […]

…i żeby się sama czytała

Książ­ka ide­al­na? Musi dobrze leżeć w ręce, łatwo się otwie­rać, kart­ki mogły­by się obra­cać po deli­kat­nym muśnię­ciu pal­cem, powin­na być lek­ka i miła w doty­ku, koniecz­nie ład­na, no i żeby się sama czy­ta­ła. Kto jesz­cze, oprócz mnie, chce taką książ­kę? „Detal w typo­gra­fii” Josta Hochu­lie­go sam się nie czy­ta. Trze­ba w nie­go wło­żyć nie­co wysił­ku. Rytm, narzu­ca­ny przez auto­ra, począt­ko­wo wyda­je […]