Betlejem

Józef i Maryja nie znaleźli miejsca w żadnej gospodzie, zamieszkali więc, na czas pobytu w mieście, w stajni. Betlejem nie było dużą miejscowością i jak wszędzie, w obliczu najazdu większej liczby ludzi, lokowano ich we wszelkich dostępnych miejscach — podobnie jak podczas dzisiejszych spotkań Taizé, Światowych Dni Młodzieży itp. Ale w biblijnym przekazie o narodzeniu Jezusa nie są istotne formalne szczegóły lecz raczej wydźwięk i symbolika tej historii, która zdaje się sugerować, że Jezus nie jest moralistą, domagającym się od nas czegokolwiek, ani narzucającym się w żaden sposób.
 Z okazji jutrzejszego Bożego Narodzenia życzę, by Jezus znalazł też miejsce w każdym z w Was i tam się narodził. Życzę również, żeby to nie był Jezusek z bajki, ale prawdziwy Jezus, zwany również Chrystusem…
 Specjalnie dla Was fragment Wulgaty (Vulgata Clementina) w typograficznym opracowaniu Johannesa Gutenberga.

In principio erat Verbum,
et Verbum erat apud Deum,
et Deus erat Verbum.
Hoc erat in principio apud Deum.
Omnia per ipsum facta sunt:
et sine ipso factum est nihil, quod factum est.
In ipso vita erat,
et vita erat lux hominum:
et lux in tenebris lucet,
et tenebræ eam non comprehenderunt.
Fuit homo
missus a Deo,
cui nomen erat Joannes.
Hic venit in testimonium
ut testimonium perhiberet de lumine,
ut omnes crederent per illum.
Non erat ille lux,
sed ut testimonium perhiberet de lumine.
Erat lux vera,
quæ illuminat omnem hominem
venientem in hunc mundum.
In mundo erat,
et mundus per ipsum factus est,
et mundus eum non cognovit.
In propria venit,
et sui eum non receperunt.
Quotquot autem receperunt eum,
dedit eis potestatem filios Dei fieri,
his qui credunt in nomine ejus:
qui non ex sanguinibus,
neque ex voluntate carnis,
neque ex voluntate viri,
sed ex Deo nati sunt.
Et Verbum caro factum est,
et habitavit in nobis:
et vidimus gloriam ejus,
gloriam quasi unigeniti a Patre
plenum gratiæ et veritatis.

 Powyższy tekst, to pełna wersja. Zachęcam do zbadania go, porównania z wersją Gutenberga. Gdzie na stronicy się znajduje (naprawdę tam jest)? czym się różni? etc. Dla miłośników inkunabułów zamieszczam trzy kopie tej samej stronicy, pierwsza z Getyngi, dwie następne z Londynu (papierowa i pergaminowa). Wesołych Świąt!

Biblia 42-wierszowa, Göttingen, 235 versumBiblia 42-wierszowa, London, 235 versumBiblia 42-wierszowa, London, 235 versum

Biblia Gutenberga on-line
British Library, London (informacje) | (podgląd)
Georg August Universität Göttingen — Gutenberg Digital (informacje) | (podgląd)
Gutenberg-Museum Mainz (informacje) | (podgląd)
Keio University, Tokyo — HUMI Project (informacje) | (podgląd)
Polska Biblioteka Internetowa (Biblia pelplińska) (podgląd)
The University of Texas at Austin, Harry Ransom Center (informacje) | (podgląd)

Will Powers

Miało być zupełnie o czym innym, ale poszukując e-maila do Willa Powersa, który kiedyś pisał mi na jednej z list dyskusyjnych o swoich młodzieńczych, typograficznych doświadczeniach, trafiłem na informację, że właśnie w sierpniu zmarł.

Will Powers
Will Powers w Colorado, na początku sierpnia 2009 r.

 Wyobraźcie sobie — piszę do niego, nie mam pod ręką tylko adresu, który odnajduję razem z tą smutną wiadomością. Jeszcze w lipcu Will pisał:

Latem 1973 roku u­czest­ni­czy­łem w czymś bar­dzo po­dob­nym do Type Camp. Ray Nash, który wiele lat uczył pro­jek­towa­nia i ty­po­gra­fii w Dart­mo­uth Col­le­ge, organizował let­nie warsz­taty na swo­jej far­mie w Roy­al­ton, w sta­nie Ver­mont. • Było nas około ośmiu u­czest­ni­ków, wszy­scy po­ni­żej trzy­dziest­ki, wszy­scy za­in­te­reso­wani ty­po­gra­fią. W sta­rej sto­dole stały ta­stry i od­le­war­ki mo­noty­powe. Było też tam sta­no­wi­sko ła­mania i ręcz­na prasa dru­kar­ska. Skła­dali­śmy, dru­ko­wa­li­śmy i o­ce­nia­liśmy. Duże i małe ak­cy­den­sy. • Jako świe­żo u­pie­czo­ny cze­lad­nik ze­cer­ski, mia­łem nieco pod­sta­wowych u­mie­jęt­no­ści, ale naj­waż­niej­sze, że dzień w dzień, stale my­śle­li­śmy i ga­dali­śmy o typo. • Wszy­scy, oprócz mnie, miesz­ka­li przez czte­ry ty­go­dnie w zruj­no­wa­nym bu­dyn­ku na far­mie. Ja z żo­ną spę­dzi­łem lato kilka go­spodarstw dalej, a więc stra­ci­łem wiele noc­nych ko­le­żeń­skich po­ga­wę­dek. • To było cu­dow­ne lato. My­śla­łem, pa­trzy­łem i do­ty­ka­łem czcio­nek co­dzien­nie, jak w cza­sie prak­tyk, ale nie go­ni­ły mnie żadne ter­mi­ny, ani nie po­ga­niał maj­ster. • Ch­ciał­bym, by wszy­scy mło­dzi ty­po­gra­fowie mogli do­świad­czyć cze­goś ta­kie­go.

 William Powers, to jeden z nielicznych dziś dizajnerów, którzy zaczynali swoją drogę od pracy w ołowiu. Zdobył zawód zecera i zanim zaczął projektować parał się drukarstwem. Później pracował również w wydawnictwach i agencjach reklamowych jako designer, type director i redaktor. Wykładał projektowanie książek i typografię na uczelniach.
 W 1998 roku wstąpił do Minnesota Historical Society, na rzecz którego pracował przez ostatnią dekadę w dziale wydawnictw. Był również członkiem prestiżowych organizacji amerykańskich i międzynarodowych, jak ATypI czy Type Directors Club.
 Dał się poznać, jako zapalony ornitolog, czynnie uprawiał sport rowerowy i pływanie. Jako wielki miłośnik jazzu, często i z wielką przyjemnością przebywał w klubach Twin City, serwujących właśnie tę muzykę.
 Wywarł wielki wpływ na projektantów i typografów w Ameryce i na świecie. Uwielbiał dialog z ludźmi. W upowszechnianiu wiedzy — typograficznej kultury — posługiwał się nie tylko formułą wykładu. Jego wypowiedzi można znaleźć na listach dyskusyjnych i forach.
 Zmarł 25 sierpnia na zawał serca, podczas wakacji u rodziny w Kanadzie. Miał sześćdziesiąt trzy lata.
 Chciałem pokazać jego kilka projektów książek, ale okazały się niedostępne, zacytuję więc jego artykuł, dotyczący historii drukarstwa i typografii — bardzo interesującego i mało u nas znanego systemu składu gorącego ludlow (nazwa urządzenia pochodzi od jednej z amerykańskich miejscowości).

Co to jest ludlow? Will Powers
[w:] LetterSpace wiosna/lato 06, s. 4, Type Directors Club, 2006, New York

Szybko! Co to jest ludlow? i dlaczego typografów powinno to obchodzić?
 Rzadziej używany niż monotyp czy linotyp, przez wiele lat system ludlow był „trzecią drogą” składu gorącego. W najlepszych pracowniach — jak w manhatańskim Cardinal Type Service — i małomiasteczkowych gazetach niezliczoną ilość ogłoszeń i nagłówków, w latach 1920–1970, składano na ludlowach. Trochę tych maszyn używa się jeszcze w wielu zakładach przy produkcji matryc do tłoczeń lub pieczątek.
 Dzisiejsi typografowie przeważnie wiedzą o odlewniach czcionek, linotypach i monotypach, ale nie o ludlowach. Sui generis, ludlow był interesującą hybrydą. Nie miał klawiatury. Zecer składał mosiężne matryce ręcznie do specjalnego wierszownika, trochę jak w składzie ręcznym, jednak maszyna odlewała wiersz, podobny do linotypowego. Składacz miał luksus precyzyjnego justowania, jak w ukochanym składzie ręcznym, ponadto łatwo było zamykać wiersze [w wierszowniku]. Mógł wytwarzać setki różnych lub takich samych wierszy dziennie.
 To był prawdziwy koń pociągowy: łatwy do nauczenia, prosty w obsłudze, o niskiej awaryjności i łatwy do naprawienia. Istny wół roboczy, choć powolny. Tempo pracy stanowiło poważną wadę: po odlaniu wiersza, matryce należało rozmontować i przed przystąpieniem do składania i odlewania kolejnego, włożyć z powrotem do kaszty. Z tego powodu ludlow nie był przystosowany do składu innych, niż krótkie teksty w niejustowanych kolumnach.
 Najczęściej używano ludlowa do prozaicznych rzeczy, jednak można było na nim uzyskać skład równie elegancki, jak przy użyciu linotypów czy monotypów. Ale poza codzienną pracą, system składu jest na tyle dobry, na ile doskonałe są znaki, które odtwarza i tu tkwi tajemnica złej reputacji ludlowa. Fabryka Ludlow wytwarzała mniej krojów i rodzin, niż pozostali producenci, mimo, że część z nich zyskała równie wielkie uznanie, jak inne, klasyczne kroje składu gorącego.
 A więc Ludlow został zepchnięty na typograficzny margines. Czy na to zasłużył? Nie całkiem. Garść krojów Ludlowa była równie dobra, jak kroje konkurencji i zasługiwała na taką samą uwagę. Zapoznawałem się z pismami Ludlowa od pierwszego dnia pracy w składzie gorącym, od kiedy zobaczyłem maszynę i usłyszałem, że mam się nauczyć jej obsługi. Przez osiemnaście miesięcy stałem codziennie przed tym ludlowem, składałem i odlewałem mnóstwo wierszy, doskonaląc swój fach. Stopniowo przyswajałem sobie jakieś zrozumienie pism i różnic między nimi, powoli wyrabiałem sobie opinię o ich zaletach. Głównie dzięki temu, że poznając i pracując z poszczególnymi krojami Ludlow, obserwowałem je każdego tygodnia w wielu różnych zestawieniach.
 Najważniejszymi z pism Ludlowa były: Garamond, Stellar, Delphian, Eusebius, Radiant i Tempo, wszystkie zaprojektowane przez naczelnego typografa w Ludlow, Roberta Huntera Middletona — projektanta, którego kunszt zasługuje na uważne przestudiowanie. Zazwyczaj wymienia się jego nazwisko obok takich, jak: Goudy, Dwiggins i Zapf. Podobnie, jak każdy z nich, musiał pokonać techniczne ograniczenia systemu składu, by przygotować eleganckie, użyteczne kroje. Jednym z najbardziej dokuczliwych problemów było opracowanie ładnego kerningu w kursywie, tak oczywistego w pismach wielkich domów typograficznych i w tak wielu krojach Monotype. W Ludlow, Middleton próbował to obejść, przy pomocy ukośnych matryc dla kursywy i specjalnych wierszowników. Podobnie, jak w kursywach linotypowych, efekty były najczęściej mniej wdzięczne, niż w kursywach monotypowych, niemniej Ludlow Garamond zalicza się do najładniejszych kursyw wśród Garamondów.
 Dwa inne kroje Ludlow, zaprojektowanie przez Middletona, również zasługują na opisanie. Eusebius nie jest tak bardzo znany, jak Centaur Bruce’a Rogersa, lecz nadzwyczaj dobrze wycięty i solidniejszy, niż Centaur w składzie gorącym. Rogers sam się wyraził, że Euzebius „jest wierniejszą reprodukcją liter Jenson, niż Centaur”.
 Niektórzy twierdzą, że Optima Hermanna Zapfa była inspirowana, zaprojektowanym przez Middletona w dwóch odmianach, pismem Stellar, starszym o trzydzieści lat. Stellar jest upośledzony przez brak kursywy i wyraźnie wyczuwa się w nim lata trzydzieste, ale jego odmiana z szeryfami skrytymi [ang. flare-serif] z pewnością mogła stanowić wzór dla Optimy.
 Ale nie wszystko z Ludlow było eleganckie i oryginalne. Jak wszędzie w tamtym okresie, w Ludlow kopiowano, inaczej tylko nazywając, prace innych odlewni. I tak Goudy Oldstyle podrobiono, jako Ludlow 11, a Cooper Black przemianowano na Ludlow Black.
 Ludlowy zostały wyparte przez istniejące systemy składu gorącego, a większość krojów wyszła z użycia. Niektóre z nich zostały wskrzeszone, jak Garamond, Eusebius, Stellar, Radiant czy Zephyr — chyba ostatni krój wydany przez Ludlow w 1964 r. Niedawno Michael Harvey rozbudował i ponownie wydał pismo Zephyr.
 Porzuciłem skład czcionkowy dla komputerowego prawie dwadzieścia lat temu. Nie żałuję tego. Ale po przejściu na emeryturę — gdybym znalazł ludlowa w dobrym stanie, z dobrym zestawem matryc na sprzedaż — z powrotem zakładam fartuch i ponownie zaczynam parzyć palce gorącymi, świeżo odlanymi wierszami.
 Ta maszyna zajmuje specjalne miejsce w historii amerykańskiej typografii. Cieszę się, że była również częścią mojej praktyki.

Skolar

Skolar. Pismo zaprojektowane przez Davida Březinę z Czech. David prezentował je podczas KRAKTypo i trzeba przyznać — mimo że po angielsku — był to bardzo ciekawy pokaz.

Skolar

 Jak widać — pomyślany przecież, jako pismo dziełowe — doskonale prezentuje się również na plakatach. Posiada niewielki kontrast, a równocześnie bardzo ciekawy krój. Nieco bardziej skontrastowany Surat — osobny krój z językiem gudżarati (jednym z wielu języków urzędowych w Indiach), który również wpisuje się w rodzinę — można traktować jako suplement do Skolara. Cyrylica w pełni odpowiada charakterem wersji łacińskiej. Jakże wymowne, że to właśnie ją nagrodzono w dwóch tegorocznych konkursach: rosyjskim Modern Cyrillic i armeńskim Granshan.

Skolar, prosty
Skolar, kursywa
Skolar, strzałki
Skolar, cyrylica
Skolar, Surat
Skolar, diakrytyki

 Autor bez wątpienia doskonale się zna na typografii multijęzycznej. Diakrytykom przez niego zaprojektowanym nie można nic zarzucić. Świetna cyrylica! W przyszłości pismo zostanie poszerzone również o alfabet grecki.
 Kim jest David Březina? Ukończył informatykę w Masarykova Uniwerzita (Brno, Czechy) oraz projektowanie pism w University of Reading (Reading, Wielka Brytania). Typograf, członek ATypI.
 Obecnie pracuje, jako niezależny projektant i konsultant. Jest aktywny w takich dziedzinach, jak: projektowanie wielojęzycznych pism (również dla języków niełacińskich), programowanie fontów OpenType, projektowanie graficzne i typograficzne, konsultacje związane z pismami drukarskimi i fontami. Okazjonalnie wykłada oraz publikuje na tematy związane z typografią.
 Skolar/Surat, to projekt jego życia, ciągle udoskonalany i rozwijany, ale mam nadzieję, że nie ostatni. To bardzo dobry projekt. Założeniem było stworzenie kroju zoptymalizowanego do długich, strukturalnych tekstów, bardzo czytelnego w małych stopniach zarówno w odmianie prostej, jak i kursywie czy kapitalikach, dobrze sprawującego się w publikacjach zawierających duże ilości ciągłego tekstu, przypisów, indeksów górnych i dolnych, tabel, skomplikowanych strzałek, jednym słowem — naukowego.

Studium pisma Ehrhardt_MT

 David zaczynał pracę od studiowania takich krojów, jak Ehrhardt MT, Times New Roman czy Academica, przyglądał się publikacjom naukowym różnych wydawnictw, dyskutował i zastanawiał się: Jak powinien wyglądać taki krój? Czego oczekują naukowcy? Doszedł do następujących wniosków:
— pożądany stopień pisma to 10–11 pkt. o wysokości x 1,5 mm;
— krój powinien dobrze się zachowywać w przypisach w stopniu 7–8 pkt. i 1 mm wysokości x;
— powinien rzucać się w oczy w sąsiedztwie ilustracji;
— odmiana gruba musi dobrze działać zarówno w skrótach, jak i długich tekstach — być może potrzeba dwóch grubych odmian, zróżnicowanych wagą;
— kursywa powinna wyróżniać się w skrótach, a równocześnie być czytelna w długich tekstach;
— krój powinien zawierać wyraziste znaki interpunkcyjne i nawiasy, które będą współgrać i z tekstem, i cyframi;
— konieczna jest obsługa wszystkich łacińskich języków europejskich oraz transliteracji najważniejszych języków niełacińskich (np. chiński/pinyin, sanskryt etc.);
— punktory (bulety), indeksy górne i dolne muszą być spójne we wszystkich wariantach.

Skolar, elementy stylistyczne
Skolar, szkice
 Uwzględniając powyższe postulaty, wypracował interesujący krój szeryfowy, o trochę niejednoznacznej dwuelementowości i — jak pokazują przykłady — doskonale spełniający powzięte założenia. Rzućmy okiem na arkusze testowe.

Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbka

 Sprzedaż prowadzi wyłącznie Type Together. Obecnie można nabyć tylko odmianę prostą i kursywę oraz ich warianty pogrubione — semi-bold, bold — w sumie sześć odmian (bez Surata, cyrylicy, ani transliteracji). Pakiet kosztuje 199 dolarów.
 Cena, dla osób zajmujących się edytorstwem naukowym, jest rozsądna. Publikacje naukowe najczęściej zawierają grekę — nawet jeśli tylko pojedyncze glify, to wypadałoby ją mieć całą w tym samym foncie — a więc może proszę się wstrzymać z zakupem do czasu opublikowania wersji pro, co nastąpi w pierwszym kwartale 2010 roku.
 Skolar Pro będzie zawierał cyrylicę we wszystkich wariantach narodowych, grekę w wariancie politonicznym i monotonicznym oraz (prawdopodobnie) zestaw znaków do transliteracji. Należy jednak się spodziewać, że zostanie obarczony wyższą ceną.

Informacje
David Březina Strona domowa
Dystrybucja Skolara Myfonts
Konkursy projektowania pism Modern Cyrillic | Granshan