2009 Grudzień | Typografia po polsku

Archiwum miesiąca Grudzień 2009

Betlejem

24 grudnia 2009

Jó­zef i Ma­ryja nie zna­leźli miej­sca w żad­nej go­spo­dzie, za­miesz­kali więc, na czas po­bytu w mie­ście, w stajni. Be­tle­jem nie było dużą miej­sco­wo­ścią i jak wszę­dzie, w ob­li­czu na­jazdu więk­szej liczby lu­dzi, lo­ko­wano ich we wszel­kich do­stęp­nych miej­scach — po­dob­nie jak pod­czas dzi­siej­szych spo­tkań Ta­izé, Świa­to­wych Dni Mło­dzieży itp. Ale w bi­blij­nym prze­ka­zie o na­ro­dze­niu Je­zusa nie są istotne for­malne szcze­góły lecz ra­czej wy­dźwięk i sym­bo­lika tej hi­sto­rii, która zdaje się su­ge­ro­wać, że Je­zus nie jest mo­ra­li­stą, do­ma­ga­ją­cym się od nas cze­go­kol­wiek, ani na­rzu­ca­ją­cym się w żaden spo­sób.
 Z oka­zji ju­trzej­szego Bo­żego Na­ro­dze­nia życzę, by Je­zus zna­lazł też miej­sce w każ­dym z w Was i tam się na­ro­dził. Życzę rów­nież, żeby to nie był Je­zu­sek z bajki, ale praw­dziwy Je­zus, zwany rów­nież Chry­stu­sem…
 Spe­cjal­nie dla Was frag­ment Wul­gaty (Vul­gata Cle­men­tina) w ty­po­gra­ficz­nym opra­co­wa­niu Jo­han­nesa Gutenberga.

In principio erat Verbum,
et Verbum erat apud Deum,
et Deus erat Verbum.
Hoc erat in principio apud Deum.
Omnia per ipsum facta sunt:
et sine ipso factum est nihil, quod factum est.
In ipso vita erat,
et vita erat lux hominum:
et lux in tenebris lucet,
et tenebræ eam non comprehenderunt.
Fuit homo
missus a Deo,
cui nomen erat Joannes.
Hic venit in testimonium
ut testimonium perhiberet de lumine,
ut omnes crederent per illum.
Non erat ille lux,
sed ut testimonium perhiberet de lumine.
Erat lux vera,
quæ illuminat omnem hominem
venientem in hunc mundum.
In mundo erat,
et mundus per ipsum factus est,
et mundus eum non cognovit.
In propria venit,
et sui eum non receperunt.
Quotquot autem receperunt eum,
dedit eis potestatem filios Dei fieri,
his qui credunt in nomine ejus:
qui non ex sanguinibus,
neque ex voluntate carnis,
neque ex voluntate viri,
sed ex Deo nati sunt.
Et Verbum caro factum est,
et habitavit in nobis:
et vidimus gloriam ejus,
gloriam quasi unigeniti a Patre
plenum gratiæ et veritatis.

Po­wyż­szy tekst, to pełna wer­sja. Za­chę­cam do zba­da­nia go, po­rów­na­nia z wer­sją Gu­ten­berga. Gdzie na stro­nicy się znaj­duje (na­prawdę tam jest)? czym się różni? etc. Dla mi­ło­śni­ków in­ku­na­bu­łów za­miesz­czam trzy ko­pie tej sa­mej stro­nicy, pierw­sza z Ge­tyngi, dwie na­stępne z Lon­dynu (pa­pie­rowa i per­ga­mi­nowa). We­so­łych Świąt!

Biblia 42-wierszowa, Göttingen, 235 versumBiblia 42-wierszowa, London, 235 versumBiblia 42-wierszowa, London, 235 versum

Bi­blia Gu­ten­berga on-​line
Bri­tish Li­brary, Lon­don (in­for­ma­cje) | (pod­gląd)
Georg Au­gust Uni­ver­si­tät Göt­tin­gen — Gu­ten­berg Di­gi­tal (in­for­ma­cje) | (pod­gląd)
Gutenberg-​Museum Ma­inz (in­for­ma­cje) | (pod­gląd)
Keio Uni­ver­sity, To­kyo — HUMI Pro­ject (in­for­ma­cje) | (pod­gląd)
Pol­ska Bi­blio­teka In­ter­ne­towa (Bi­blia pel­pliń­ska) (pod­gląd)
The Uni­ver­sity of Te­xas at Au­stin, Harry Ran­som Cen­ter (in­for­ma­cje) | (pod­gląd)

Will Powers

21 grudnia 2009

Miało być zu­peł­nie o czym in­nym, ale po­szu­ku­jąc e-​maila do Willa Po­wersa, który kie­dyś pi­sał mi na jed­nej z list dys­ku­syj­nych o swo­ich mło­dzień­czych, ty­po­gra­ficz­nych do­świad­cze­niach, tra­fi­łem na in­for­ma­cję, że wła­śnie w sierp­niu zmarł.

Will Powers
Will Po­wers w Co­lo­rado, na po­czątku sierp­nia 2009 r.

Wy­obraź­cie so­bie — pi­szę do niego, nie mam pod ręką tylko ad­resu, który od­naj­duję ra­zem z tą smutną wia­do­mo­ścią. Jesz­cze w lipcu Will pisał:

Latem 1973 roku u­czest­ni­czy­łem w czymś bar­dzo po­dob­nym do Type Camp. Ray Nash, który wiele lat uczył pro­jek­towa­nia i ty­po­gra­fii w Dart­mo­uth Col­le­ge, organizował let­nie warsz­taty na swo­jej far­mie w Roy­al­ton, w sta­nie Ver­mont. • Było nas około ośmiu u­czest­ni­ków, wszy­scy po­ni­żej trzy­dziest­ki, wszy­scy za­in­te­reso­wani ty­po­gra­fią. W sta­rej sto­dole stały ta­stry i od­le­war­ki mo­noty­powe. Było też tam sta­no­wi­sko ła­mania i ręcz­na prasa dru­kar­ska. Skła­dali­śmy, dru­ko­wa­li­śmy i o­ce­nia­liśmy. Duże i małe ak­cy­den­sy. • Jako świe­żo u­pie­czo­ny cze­lad­nik ze­cer­ski, mia­łem nieco pod­sta­wowych u­mie­jęt­no­ści, ale naj­waż­niej­sze, że dzień w dzień, stale my­śle­li­śmy i ga­dali­śmy o typo. • Wszy­scy, oprócz mnie, miesz­ka­li przez czte­ry ty­go­dnie w zruj­no­wa­nym bu­dyn­ku na far­mie. Ja z żo­ną spę­dzi­łem lato kilka go­spodarstw dalej, a więc stra­ci­łem wiele noc­nych ko­le­żeń­skich po­ga­wę­dek. • To było cu­dow­ne lato. My­śla­łem, pa­trzy­łem i do­ty­ka­łem czcio­nek co­dzien­nie, jak w cza­sie prak­tyk, ale nie go­ni­ły mnie żadne ter­mi­ny, ani nie po­ga­niał maj­ster. • Ch­ciał­bym, by wszy­scy mło­dzi ty­po­gra­fowie mogli do­świad­czyć cze­goś ta­kie­go.

Wil­liam Po­wers, to je­den z nie­licz­nych dziś di­zaj­ne­rów, któ­rzy za­czy­nali swoją drogę od pracy w oło­wiu. Zdo­był za­wód ze­cera i za­nim za­czął pro­jek­to­wać pa­rał się dru­kar­stwem. Póź­niej pra­co­wał rów­nież w wy­daw­nic­twach i agen­cjach re­kla­mo­wych jako de­si­gner, type di­rec­tor i re­dak­tor. Wy­kła­dał pro­jek­to­wa­nie ksią­żek i ty­po­gra­fię na uczel­niach.
 W 1998 roku wstą­pił do Min­ne­sota Hi­sto­ri­cal So­ciety, na rzecz któ­rego pra­co­wał przez ostat­nią de­kadę w dziale wy­daw­nictw. Był rów­nież człon­kiem pre­sti­żo­wych or­ga­ni­za­cji ame­ry­kań­skich i mię­dzy­na­ro­do­wych, jak ATypI czy Type Di­rec­tors Club.
 Dał się po­znać, jako za­pa­lony or­ni­to­log, czyn­nie upra­wiał sport ro­we­rowy i pły­wa­nie. Jako wielki mi­ło­śnik jazzu, czę­sto i z wielką przy­jem­no­ścią prze­by­wał w klu­bach Twin City, ser­wu­ją­cych wła­śnie tę mu­zykę.
 Wy­warł wielki wpływ na pro­jek­tan­tów i ty­po­gra­fów w Ame­ryce i na świe­cie. Uwiel­biał dia­log z ludźmi. W upo­wszech­nia­niu wie­dzy — ty­po­gra­ficz­nej kul­tury — po­słu­gi­wał się nie tylko for­mułą wy­kładu. Jego wy­po­wie­dzi można zna­leźć na li­stach dys­ku­syj­nych i fo­rach.
 Zmarł 25 sierp­nia na za­wał serca, pod­czas wa­ka­cji u ro­dziny w Ka­na­dzie. Miał sześć­dzie­siąt trzy lata.
 Chcia­łem po­ka­zać jego kilka pro­jek­tów ksią­żek, ale oka­zały się nie­do­stępne, za­cy­tuję więc jego ar­ty­kuł, do­ty­czący hi­sto­rii dru­kar­stwa i ty­po­gra­fii — bar­dzo in­te­re­su­ją­cego i mało u nas zna­nego sys­temu składu go­rą­cego lu­dlow (na­zwa urzą­dze­nia po­cho­dzi od jed­nej z ame­ry­kań­skich miejscowości).


Co to jest lu­dlow? Will Po­wers
[w:] Let­ter­Space wiosna/​lato 06, s. 4, Type Di­rec­tors Club, 2006, New York

Szybko! Co to jest lu­dlow? i dla­czego ty­po­gra­fów po­winno to ob­cho­dzić?
 Rza­dziej uży­wany niż mo­no­typ czy li­no­typ, przez wiele lat sys­tem lu­dlow był „trze­cią drogą” składu go­rą­cego. W naj­lep­szych pra­cow­niach — jak w man­ha­tań­skim Car­di­nal Type Se­rvice — i ma­ło­mia­stecz­ko­wych ga­ze­tach nie­zli­czoną ilość ogło­szeń i na­głów­ków, w la­tach 1920 – 1970, skła­dano na lu­dlo­wach. Tro­chę tych ma­szyn używa się jesz­cze w wielu za­kła­dach przy pro­duk­cji ma­tryc do tło­czeń lub pie­czą­tek.
 Dzi­siejsi ty­po­gra­fo­wie prze­waż­nie wie­dzą o od­lew­niach czcio­nek, li­no­ty­pach i mo­no­ty­pach, ale nie o lu­dlo­wach. Sui ge­ne­ris, lu­dlow był in­te­re­su­jącą hy­brydą. Nie miał kla­wia­tury. Ze­cer skła­dał mo­siężne ma­tryce ręcz­nie do spe­cjal­nego wier­szow­nika, tro­chę jak w skła­dzie ręcz­nym, jed­nak ma­szyna od­le­wała wiersz, po­dobny do li­no­ty­po­wego. Skła­dacz miał luk­sus pre­cy­zyj­nego ju­sto­wa­nia, jak w uko­cha­nym skła­dzie ręcz­nym, po­nadto łatwo było za­my­kać wier­sze [w wier­szow­niku]. Mógł wy­twa­rzać setki róż­nych lub ta­kich sa­mych wier­szy dzien­nie.
 To był praw­dziwy koń po­cią­gowy: łatwy do na­ucze­nia, pro­sty w ob­słu­dze, o ni­skiej awa­ryj­no­ści i łatwy do na­pra­wie­nia. Istny wół ro­bo­czy, choć po­wolny. Tempo pracy sta­no­wiło po­ważną wadę: po od­la­niu wier­sza, ma­tryce na­le­żało roz­mon­to­wać i przed przy­stą­pie­niem do skła­da­nia i od­le­wa­nia ko­lej­nego, wło­żyć z po­wro­tem do kaszty. Z tego po­wodu lu­dlow nie był przy­sto­so­wany do składu in­nych, niż krót­kie tek­sty w nie­ju­sto­wa­nych ko­lum­nach.
 Naj­czę­ściej uży­wano lu­dlowa do pro­za­icz­nych rze­czy, jed­nak można było na nim uzy­skać skład rów­nie ele­gancki, jak przy uży­ciu li­no­ty­pów czy mo­no­ty­pów. Ale poza co­dzienną pracą, sys­tem składu jest na tyle do­bry, na ile do­sko­nałe są znaki, które od­twa­rza i tu tkwi ta­jem­nica złej re­pu­ta­cji lu­dlowa. Fa­bryka Lu­dlow wy­twa­rzała mniej kro­jów i ro­dzin, niż po­zo­stali pro­du­cenci, mimo, że część z nich zy­skała rów­nie wiel­kie uzna­nie, jak inne, kla­syczne kroje składu go­rą­cego.
 A więc Lu­dlow zo­stał ze­pchnięty na ty­po­gra­ficzny mar­gi­nes. Czy na to za­słu­żył? Nie cał­kiem. Garść kro­jów Lu­dlowa była rów­nie do­bra, jak kroje kon­ku­ren­cji i za­słu­gi­wała na taką samą uwagę. Za­po­zna­wa­łem się z pi­smami Lu­dlowa od pierw­szego dnia pracy w skła­dzie go­rą­cym, od kiedy zo­ba­czy­łem ma­szynę i usły­sza­łem, że mam się na­uczyć jej ob­sługi. Przez osiem­na­ście mie­sięcy sta­łem co­dzien­nie przed tym lu­dlo­wem, skła­da­łem i od­le­wa­łem mnó­stwo wier­szy, do­sko­na­ląc swój fach. Stop­niowo przy­swa­ja­łem so­bie ja­kieś zro­zu­mie­nie pism i róż­nic mię­dzy nimi, po­woli wy­ra­bia­łem so­bie opi­nię o ich za­le­tach. Głów­nie dzięki temu, że po­zna­jąc i pra­cu­jąc z po­szcze­gól­nymi kro­jami Lu­dlow, ob­ser­wo­wa­łem je każ­dego ty­go­dnia w wielu róż­nych ze­sta­wie­niach.
 Naj­waż­niej­szymi z pism Lu­dlowa były: Ga­ra­mond, Stel­lar, Del­phian, Eu­se­bius, Ra­diant i Tempo, wszyst­kie za­pro­jek­to­wane przez na­czel­nego ty­po­grafa w Lu­dlow, Ro­berta Hun­tera Mid­dle­tona — pro­jek­tanta, któ­rego kunszt za­słu­guje na uważne prze­stu­dio­wa­nie. Za­zwy­czaj wy­mie­nia się jego na­zwi­sko obok ta­kich, jak: Goudy, Dwig­gins i Zapf. Po­dob­nie, jak każdy z nich, mu­siał po­ko­nać tech­niczne ogra­ni­cze­nia sys­temu składu, by przy­go­to­wać ele­ganc­kie, uży­teczne kroje. Jed­nym z naj­bar­dziej do­kucz­li­wych pro­ble­mów było opra­co­wa­nie ład­nego ker­ningu w kur­sy­wie, tak oczy­wi­stego w pi­smach wiel­kich do­mów ty­po­gra­ficz­nych i w tak wielu kro­jach Mo­no­type. W Lu­dlow, Mid­dle­ton pró­bo­wał to obejść, przy po­mocy uko­śnych ma­tryc dla kur­sywy i spe­cjal­nych wier­szow­ni­ków. Po­dob­nie, jak w kur­sy­wach li­no­ty­po­wych, efekty były naj­czę­ściej mniej wdzięczne, niż w kur­sy­wach mo­no­ty­po­wych, nie­mniej Lu­dlow Ga­ra­mond za­li­cza się do naj­ład­niej­szych kur­syw wśród Ga­ra­mon­dów.
 Dwa inne kroje Lu­dlow, za­pro­jek­to­wa­nie przez Mid­dle­tona, rów­nież za­słu­gują na opi­sa­nie. Eu­se­bius nie jest tak bar­dzo znany, jak Cen­taur Bruce’a Ro­gersa, lecz nad­zwy­czaj do­brze wy­cięty i so­lid­niej­szy, niż Cen­taur w skła­dzie go­rą­cym. Ro­gers sam się wy­ra­ził, że Eu­ze­bius „jest wier­niej­szą re­pro­duk­cją li­ter Jen­son, niż Cen­taur”.
 Nie­któ­rzy twier­dzą, że Optima Her­manna Za­pfa była in­spi­ro­wana, za­pro­jek­to­wa­nym przez Mid­dle­tona w dwóch od­mia­nach, pi­smem Stel­lar, star­szym o trzy­dzie­ści lat. Stel­lar jest upo­śle­dzony przez brak kur­sywy i wy­raź­nie wy­czuwa się w nim lata trzy­dzie­ste, ale jego od­miana z sze­ry­fami skry­tymi [ang. flare-​serif] z pew­no­ścią mo­gła sta­no­wić wzór dla Optimy.
 Ale nie wszystko z Lu­dlow było ele­ganc­kie i ory­gi­nalne. Jak wszę­dzie w tam­tym okre­sie, w Lu­dlow ko­pio­wano, ina­czej tylko na­zy­wa­jąc, prace in­nych od­lewni. I tak Goudy Old­style pod­ro­biono, jako Lu­dlow 11, a Co­oper Black prze­mia­no­wano na Lu­dlow Black.
 Lu­dlowy zo­stały wy­parte przez ist­nie­jące sys­temy składu go­rą­cego, a więk­szość kro­jów wy­szła z uży­cia. Nie­które z nich zo­stały wskrze­szone, jak Ga­ra­mond, Eu­se­bius, Stel­lar, Ra­diant czy Ze­phyr — chyba ostatni krój wy­dany przez Lu­dlow w 1964 r. Nie­dawno Mi­chael Ha­rvey roz­bu­do­wał i po­now­nie wy­dał pi­smo Ze­phyr.
 Po­rzu­ci­łem skład czcion­kowy dla kom­pu­te­ro­wego pra­wie dwa­dzie­ścia lat temu. Nie żałuję tego. Ale po przej­ściu na eme­ry­turę — gdy­bym zna­lazł lu­dlowa w do­brym sta­nie, z do­brym ze­sta­wem ma­tryc na sprze­daż — z po­wro­tem za­kła­dam far­tuch i po­now­nie za­czy­nam pa­rzyć palce go­rą­cymi, świeżo od­la­nymi wier­szami.
 Ta ma­szyna zaj­muje spe­cjalne miej­sce w hi­sto­rii ame­ry­kań­skiej ty­po­gra­fii. Cie­szę się, że była rów­nież czę­ścią mo­jej praktyki.

Skolar

13 grudnia 2009

Sko­lar. Pi­smo za­pro­jek­to­wane przez Da­vida Bře­zinę z Czech. Da­vid pre­zen­to­wał je pod­czas KRAK­Typo i trzeba przy­znać — mimo że po an­giel­sku — był to bar­dzo cie­kawy pokaz.

Skolar

Jak wi­dać — po­my­ślany prze­cież, jako pi­smo dzie­łowe — do­sko­nale pre­zen­tuje się rów­nież na pla­ka­tach. Po­siada nie­wielki kon­trast, a rów­no­cze­śnie bar­dzo cie­kawy krój. Nieco bar­dziej skon­tra­sto­wany Su­rat — osobny krój z ję­zy­kiem gu­dża­rati (jed­nym z wielu ję­zy­ków urzę­do­wych w In­diach), który rów­nież wpi­suje się w ro­dzinę — można trak­to­wać jako su­ple­ment do Sko­lara. Cy­ry­lica w pełni od­po­wiada cha­rak­te­rem wer­sji łaciń­skiej. Jakże wy­mowne, że to wła­śnie ją na­gro­dzono w dwóch te­go­rocz­nych kon­kur­sach: ro­syj­skim Mo­dern Cy­ril­lic i ar­meń­skim Gran­shan.

Skolar, prosty
Skolar, kursywa
Skolar, strzałki
Skolar, cyrylica
Skolar, Surat
Skolar, diakrytyki

Au­tor bez wąt­pie­nia do­sko­nale się zna na ty­po­gra­fii mul­ti­ję­zycz­nej. Dia­kry­ty­kom przez niego za­pro­jek­to­wa­nym nie można nic za­rzu­cić. Świetna cy­ry­lica! W przy­szło­ści pi­smo zo­sta­nie po­sze­rzone rów­nież o al­fa­bet grecki.
 Kim jest Da­vid Bře­zina? Ukoń­czył in­for­ma­tykę w Ma­sa­ry­kova Uni­we­rzita (Brno, Cze­chy) oraz pro­jek­to­wa­nie pism w Uni­ver­sity of Re­ading (Re­ading, Wielka Bry­ta­nia). Ty­po­graf, czło­nek ATypI.
 Obec­nie pra­cuje, jako nie­za­leżny pro­jek­tant i kon­sul­tant. Jest ak­tywny w ta­kich dzie­dzi­nach, jak: pro­jek­to­wa­nie wie­lo­ję­zycz­nych pism (rów­nież dla ję­zy­ków nie­ła­ciń­skich), pro­gra­mo­wa­nie fon­tów Open­Type, pro­jek­to­wa­nie gra­ficzne i ty­po­gra­ficzne, kon­sul­ta­cje zwią­zane z pi­smami dru­kar­skimi i fon­tami. Oka­zjo­nal­nie wy­kłada oraz pu­bli­kuje na te­maty zwią­zane z ty­po­gra­fią.
 Skolar/​Surat, to pro­jekt jego życia, cią­gle udo­sko­na­lany i roz­wi­jany, ale mam na­dzieję, że nie ostatni. To bar­dzo do­bry pro­jekt. Za­ło­że­niem było stwo­rze­nie kroju zop­ty­ma­li­zo­wa­nego do dłu­gich, struk­tu­ral­nych tek­stów, bar­dzo czy­tel­nego w ma­łych stop­niach za­równo w od­mia­nie pro­stej, jak i kur­sy­wie czy ka­pi­ta­li­kach, do­brze spra­wu­ją­cego się w pu­bli­ka­cjach za­wie­ra­ją­cych duże ilo­ści cią­głego tek­stu, przy­pi­sów, in­dek­sów gór­nych i dol­nych, ta­bel, skom­pli­ko­wa­nych strza­łek, jed­nym sło­wem — naukowego.

Studium pisma Ehrhardt_MT

Da­vid za­czy­nał pracę od stu­dio­wa­nia ta­kich kro­jów, jak Ehr­hardt MT, Ti­mes New Ro­man czy Aca­de­mica, przy­glą­dał się pu­bli­ka­cjom na­uko­wym róż­nych wy­daw­nictw, dys­ku­to­wał i za­sta­na­wiał się: Jak po­wi­nien wy­glą­dać taki krój? Czego ocze­kują na­ukowcy? Do­szedł do na­stę­pu­ją­cych wnio­sków:
— po­żą­dany sto­pień pi­sma to 10 – 11 pkt. o wy­so­ko­ści x 1,5 mm;
— krój po­wi­nien do­brze się za­cho­wy­wać w przy­pi­sach w stop­niu 7 – 8 pkt. i 1 mm wy­so­ko­ści x;
— po­wi­nien rzu­cać się w oczy w są­siedz­twie ilu­stra­cji;
— od­miana gruba musi do­brze dzia­łać za­równo w skró­tach, jak i dłu­gich tek­stach — być może po­trzeba dwóch gru­bych od­mian, zróż­ni­co­wa­nych wagą;
— kur­sywa po­winna wy­róż­niać się w skró­tach, a rów­no­cze­śnie być czy­telna w dłu­gich tek­stach;
— krój po­wi­nien za­wie­rać wy­ra­zi­ste znaki in­ter­punk­cyjne i na­wiasy, które będą współ­grać i z tek­stem, i cy­frami;
— ko­nieczna jest ob­sługa wszyst­kich łaciń­skich ję­zy­ków eu­ro­pej­skich oraz trans­li­te­ra­cji naj­waż­niej­szych ję­zy­ków nie­ła­ciń­skich (np. chiński/​pinyin, san­skryt etc.);
— punk­tory (bu­lety), in­deksy górne i dolne mu­szą być spójne we wszyst­kich wariantach.

Skolar, elementy stylistyczne
Skolar, szkice
 Uwzględ­nia­jąc po­wyż­sze po­stu­laty, wy­pra­co­wał in­te­re­su­jący krój sze­ry­fowy, o tro­chę nie­jed­no­znacz­nej dwu­ele­men­to­wo­ści i — jak po­ka­zują przy­kłady — do­sko­nale speł­nia­jący po­wzięte za­ło­że­nia. Rzućmy okiem na ar­ku­sze testowe.

Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbkaSkolar, próbka
Skolar, próbkaSkolar, próbka

Sprze­daż pro­wa­dzi wy­łącz­nie Type To­ge­ther. Obec­nie można na­być tylko od­mianę pro­stą i kur­sywę oraz ich wa­rianty po­gru­bione — semi-​bold, bold — w su­mie sześć od­mian (bez Su­rata, cy­ry­licy, ani trans­li­te­ra­cji). Pa­kiet kosz­tuje 199 do­la­rów.
 Cena, dla osób zaj­mu­ją­cych się edy­tor­stwem na­uko­wym, jest roz­sądna. Pu­bli­ka­cje na­ukowe naj­czę­ściej za­wie­rają grekę — na­wet je­śli tylko po­je­dyn­cze glify, to wy­pa­da­łoby ją mieć całą w tym sa­mym fon­cie — a więc może pro­szę się wstrzy­mać z za­ku­pem do czasu opu­bli­ko­wa­nia wer­sji pro, co na­stąpi w pierw­szym kwar­tale 2010 roku.
 Sko­lar Pro bę­dzie za­wie­rał cy­ry­licę we wszyst­kich wa­rian­tach na­ro­do­wych, grekę w wa­rian­cie po­li­to­nicz­nym i mo­no­to­nicz­nym oraz (praw­do­po­dob­nie) ze­staw zna­ków do trans­li­te­ra­cji. Na­leży jed­nak się spo­dzie­wać, że zo­sta­nie obar­czony wyż­szą ceną.

In­for­ma­cje
Da­vid Bře­zina Strona do­mowa
Type To­ge­ther Dys­try­bu­cja Sko­lara
Kon­kursy pro­jek­to­wa­nia pism Mo­dern Cy­ril­lic | Gran­shan