2009 Styczeń | Typografia po polsku

Archiwum miesiąca Styczeń 2009

Nowomoda

28 stycznia 2009

Ob­ser­wuję od ja­kie­goś czasu „nowy” trend w re­kla­mie — ani­mo­wane na­pisy. Trend, oczy­wi­ście, wcale nie jest nowy i przy­szedł do nas z za­gra­nicy. Po kam­pa­nii In­te­rii, o któ­rej pi­sał Do­mi­nik Koza, za­czy­nają się po­ja­wiać ko­lejne spoty przy­go­to­wane w po­dob­nym stylu. Czy w 2009 roku mar­ke­te­rzy za­sy­pią nas ska­czą­cymi li­ter­kami? Mam na­dzieję, że nie. Za­łą­czam jedną z re­klam In­te­rii i komentarz.

blah


Po obej­rze­niu ca­łej se­rii (link pod tek­stem) wnio­skuję, że cią­gle jesz­cze rzą­dzi tan­deta :-/​Nie chcę za wiele uj­mo­wać au­to­rom spo­tów, ale ja­kieś to wszystko miał­kie… Dla kon­tra­stu coś o wiele ład­niej­szego, zro­bione ze sma­kiem i co tu dużo ga­dać — sam talent.

blah


Linki do Youtube
in­te­ria2008 | prop­trzyr

W hołdzie Andrzejowi

21 stycznia 2009

An­drzej To­ma­szew­ski — mistrz książki, pi­sma i słowa — otrzy­mał wła­śnie piękny pre­zent od przy­ja­ciół: www na swój te­mat. Nie­wiele dziś oka­zji do ob­co­wa­nia ze sztuką wy­so­kich lo­tów. Ta strona do­star­cza nie tylko in­for­ma­cję (która z cza­sem bę­dzie po­sze­rzana i uzu­peł­niana) lecz przede wszyst­kim za­chwyca i onie­śmiela, sta­wia­jąc wi­dza wo­bec ge­niu­szu ge­niu­sza, ob­ra­nego za te­mat.
 Świetny pro­jekt Mał­go­rzaty Du­bo­wiak do­sko­nale skrywa się w cie­niu ko­goś, kto wśród pol­skich twór­ców ksią­żek jest naj­waż­niej­szy.

Ad­res strony www​.an​drzej​to​ma​szew​ski​.pl

Przychodzi baba do drukarza  Odcinek 1

19 stycznia 2009


 — Cześć. Je­stem Baba.
 — Dzień dobry. W czym mogę pani pomóc?
 — Nie je­stem żadna pani, tylko Baba. My­śla­łam, że się na­pi­je­my kawy, za­przy­jaź­ni­my…
 — Nie piję w pracy kawy i pro­szę mi nie sia­dać na stole! Czego sobie życzy, bo nie mam czasu? Me­tram­paż czeka.
 — Ale… ależ… prze­cież ja je­stem art­di­rec­to­rem w a­gen­cji sie­cio­wej!… pro­jek­tan­tem!… ty­po­gra­fem!… A pan, to kto? le­d­wie jakiś dru­karz?!
 — Nie „jakiś dru­karz”, tylko Pan Dru­karz! i jak już, to ja je­stem ty­po­gra­fem. Czy cho­ciaż wie, co to czcion­ka?
 — No prze­cież! Pan, Panie Dru­karz, to bez­czel­ny jest! Ch­cia­łam tu zło­żyć zle­cenie na pla­kat, ale widzę, że się nie po­lu­bi­my. Niech pan się zaj­mie le­piej ro­bie­niem me­tram­pażu. Do wi­dze­nia! [łup drzwia­mi]

 — Eh, Panie Me­tram­paż, ko­niec świa­ta… Przy­cho­dzi tu Baba, przed­sta­wia się ja­kimś ak­to­rem, pro­jek­tan­tem i ty­po­gra­fem! a nawet nie wie, kto to me­tram­paż. Ko­niec świa­ta…
 — Nie ma lekko, Panie Dru­karz, wy­gryzą nas z za­wo­du — psia mać — pro­jek­tan­ci-dy­le­tan­ci. Ale co tam bę­dzie­my na­rze­kać, w pracy prze­cież je­ste­śmy.
 — Ano racja. No to na zdro­wie, pod tego wnuka.
 — Na zdro­wie! Niech wy­ro­śnie z niego mądry czło­wiek.
 — O tak… najle­piej ty­po­graf.
 — Mam jesz­cze tro­chę szpalt do po­ła­mania, co to je Ziu­tek wczo­raj wy­skła­dał na li­no­ty­pie. A Ziu­tek na e­mery­tu­rę idzie od przy­szłe­go ty­go­dnia, chyba sami bę­dzie­my skła­dać.
 — Damy radę, Panie Me­tram­paż, gor­sze czasy były. No!… to na drugą nogę, co by nie kulać, i do ro­boty.